SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 76.

– Nellie słysząc powolę słowa Sweeney’a, aż mocniej przeszyła ciało Todd’a przy czym złapał ją za dłoń by nie wyżywała się teraz na nim, za to co usłyszała i szepnął.
– Błagam Cię… powoli.. Przepraszam… za to, potem posprzątam, krem, ubrania.. podłogę… - Pani Lovett spojrzała na Sweeney’a i powoli skończyła szyć jego ranę, przy czym zaraz przemyła jego skórę wkoło i użyła specyfiku wkoło rany by szybciej się zagoiło. Założyła opatrunek na szycie, po czym zakleiła wszystko plastrami i przysiadła zaraz na wannie i objęła twarz Todd’a w swoje dłonie.
– Przepraszam. Sweeney.. niczego nie będziesz sprzątał.. Musisz odpocząć.. i jak tylko skończę Cię opatrywać, położysz się.. zrobię rosołku.. Boże jak on mógł Cię tak zranić.. I nie przepraszaj mnie, może będę okrutna, ale po tym co tu zastałam i Ciebie.. to mam nadzieje, że ma gorzej niż Ty… Dobrze się czujesz..? Zaraz skończymy.. przyniosę Ci jakieś ubranie.. chyba zostały jeszcze tu Twoje dwie koszule.. A przynajmniej jedną kiedyś kupiłam… nieważne.. teraz głowa… - Kobieta nie wytrzymała i przytuliła Sweeney’a do siebie było jej go żal, że właściwie został niepozornie uwikłany w nią o McCartney’a, a teraz do tego fizycznie został dotknięty. Todd oparł brodę na ramieniu kobiety i przymknął powieki, nieco był bezwładny, że Pani Lovett czuła iż mężczyzna pobędzie u niej dłużej, aż do świąt od teraz, bo nie wyobrażała go sobie puścić go do siebie, by tam upadł i nie daj Boże doszłoby do nieszczęścia, czego by sobie nie wybaczyła.
Zaraz powoli i opatrzyła głowę Sweeney’a, jego krwawiący tył głowy, jak i kark, gdzie w drugim miejscu musiała umieścić opatrunek pod jego włosami. Przemyła mu też twarz i na chwilę zostawiła, a gdy wróciła podała mu leki i małą szklaneczkę z wodą, co zaraz wziął, był jej wdzięczny za to, sam by sobie nie poradził, gdyby nie był ugodzony brzytwą czułby się całkiem inaczej, przede wszystkim lepiej. A tak czuł ciągłą senność.
– Dziękuję Ci, nie wiem jakbym sobie z tym poradził sam…I wybacz za wczoraj, nie chciałem byś się na mnie obraziła… ani byś poczuła.. się nieswojo czy myślała, że przyszedłem się rządzić.. Po prostu wystraszyło mnie to, że źle się poczułaś.. nie chciałem byś dalej wchodziła na stołek, takie upadki nie kończą się dobrze. Wybaczysz mi..? - Sweeney spojrzał na kobietę, po kolejnym łyku wody i tym jak jeszcze opatrywała mu skroń naruszoną przy bójce.
– Nie dziękuj, wciągnęłam Cię w to, mogłam się tego spodziewać, że przyjdzie tutaj i zacznie wdawać się w awantury… Wyzdrowiejesz. Zobaczysz. A William jeszcze tego pożałuje. A teraz musisz odpocząć. Och.. Sweeney… wybaczę. Nie myśl teraz o tym.
- Po wszystkim, jak leki zaczęły powoli działać, Nellie pomogła Sweeney’owi przedostać się z łazienki do salonu, gdzie usiadł na kanapie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.