SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 23 grudnia 2014

Part 87.

Nie dość, że dwie chodzące zmory, to zero wychowania.. – Kobieta podeszła do Sweeney’a i kiedy zdołał się podnieść, zaraz zarzuciła na jego ramiona sweter mężczyzny, by nie było mu zimno.
– Powinieneś zostać w łóżku.. Co za ludzie.. nikomu tu nie można ufać. Może się położysz? – Mężczyzna jedna ruszył z kobietą do kuchni, no i kiedy tu już wszedł i chciał usiąść przy stoliku, tak zaraz drzwi nieco się poruszyły i Sweeney widząc przez zasłonkę, że to Turpin, zaraz wstał. A kobiecie wskazał na szyję, jakby chciał jej pokazać stryczek, co było znakiem na Turpin’a. Pani Lovett była już zła, tymi odwiedzinami, podeszła do drzwi i uchyliła je nieco, gdy chciał zrobić to Turpin i odparł.
– O.. tak.. chciałem jeszcze zapytać.. Czy wiem Pani, gdzie tu robią domowe paszteciki..? Do barszczu.. gdy były najlepsze..? – Pani Lovett spojrzała na sędziego z niechęcią i odparła niczym wrogo. – U mnie, lecz w tym roku nie wiem czy coś przygotowuje dla klientów.. może zamknę sklep jak mówiłam.. – Za Panią Lovett pojawił się Todd, nieco jakby pochylony i spojrzał na sędziego mówiąc.
– Dzień dobry, Panie sędzio.. – Turpin spojrzał na Todd’a unosząc jedną brew i odparł. – O witam.. Tak więc, poszukam sam.. pasztecików.. życzę zdrowia Panie Todd… ale jeszcze się zobaczymy niebawem.. – Todd nic nie odpowiedział jedynie czekał aż Pani Lovett zamknie sklep z wywieszką i kiedy to się stało, zasłoniła zasłonką drzwi wejściowe, by żadna menda tu nie podglądała do środka. A Sweeney odparł kiedy przysiadł na krześle barowym przy bufecie kobiety. Zaczął przedrzeźniać Turbina.
– Życzę zdrowia Panie Todd. Jeszcze się zobaczymy niebawem… Zginie, kiedyś zginie i przysięgam, że to mojej ręki.. Kłamca, oszust i chodząca zaraza tego miasta.. ze swoim służalczym podlizidupasem.. – Kobieta popatrzyła na Sweeney’a i zaraz podała mu na talerzu tosty dwa z ketchupem, jak i herbatę, która była już gotowa. Uśmiechnęła się na słowa mężczyzny i mu lekko przytaknęła, kiedy tak wpatrywał się w czerwień na talerzu wyobrażając sobie sędziego całego we krwi, na jego golibrodowym fotelu. Nellie przysunęła się z drugiej strony blatu do Sweeney’a i dotknęła dłonią jego brody i wyczuła nieco jego zarost.
– Sweeney… nie myśl o nim, nie teraz.. zjedz śniadanie bo wystygnie.. Spokojnie, zajmiesz się nimi dwoma, jak tylko będzie ku temu okazja..
(…)
Tydzień mijał na świątecznych przygotowaniach, w kuchni Pani Lovett, przy czym towarzyszył jej Sweeney, lepili razem pierogi, piekli paszteciki. Oczywiście Pani Lovett otwierała sklep, lecz dopiero po południu, kiedy już wszystko było przygotowane do sprzedaży i w wieczornym godzinach utarg był lepszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.