SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 25 grudnia 2014

Part 98.

Nellie zabrała puste talerze od mężczyzny i odstawiła je do zlewu po czym wróciła tam i oparła się o krzesło. Nie zamierzała siadać póki sędzia naprawdę zaczął nalegać. Sweeney oddalił się dosłownie o metr. Nie chciał żeby Turpin pomyślał, że w jakikolwiek sposób się jego słucha, ale tak wypadało.. Miał zamiar słuchać całej rozmowy pomiędzy Nellie, a nim.. Kobieta była raczej oszczędna w słowach.
- Być może jutro będzie, jeśli zachce mi się ugotować.
Unikała jego wzroku. Za to Turpin bezczelnie patrzył jej się w dekolt, o czym doskonale wiedziała i chciała się jakoś zasłonić, ale ponczo akurat odniosła do salonu gdy zrobiło się goręcej.
- Byłbym bardzo zadowolony.. Pięknie Pani dziś wygląda, nawet taka zapracowana..
Nellie robiło się już niedobrze od tego wszystkiego, brzydziła się tego mężczyzny. Miała nadzieję, że Sweeney wkroczy w odpowiednim momencie.. Turpin czekał na jej odpowiedź, lecz gdy nie nastąpiła kontynuował.
- Mam pewną propozycję. W Wigilię Bożego Narodzenia w moim domu odbędzie się bal. Czy zgodziłaby się mi Pani towarzyszyć podczas niego..? Pan McCartney również tam będzie, podobno przechodziliście przez pewne problemy, ale wciąż jest dla Pani bliską osobą.. Zależy mi na szczęściu narzeczonych..
Wreszcie spojrzała na niego, nie mogła się od tego powstrzymać. Wstała i objęła Pana Todda jedną ręką trochę na znak tego, że nie ma żadnego McCartney'a i jednocześnie żeby powstrzymać Sweeney'ego od jakiejś gwałtownej reakcji. Próbowała się opanować, ale była naprawdę blisko wyciągnięcia broni i odpalenia z niej wprost w serce sędziego. Doskonale wiedziała co stało się z Lucy gdy poszła na taki bal.. i jeszcze miał czelność jej to proponować..? Jego zachowanie przekraczało wszelkie granice.
- Wigilię i całe święta spędzam z osobą ważniejszą od Williama McCartney'a i dla Twojej wiadomości,Turpin nie ma żadnego narzeczonego i narzeczonej. Domyślam się, że pewnie zostałeś przekupiony żeby to wszystko powiedzieć, przecież pieniądze są dla niektórych wszystkim, prawda..? A teraz wynocha.
Pokazała mu drzwi dłonią. Ten jednak nie zamierzał się stąd ruszać.
- Ależ spokojnie, droga Pani Lovett.. złość piękności szkodzi.. czyż nie mam prawa tu posiedzieć i poobserwować miasto zza okien Pani sklepu..? Czyż przyszedłem i nie zamówiłem niczego..? Zamówiłem, więc proszę mnie nie wyrzucać. Zająć się innymi klientami.. Spokojnie, bez nerwów..
Wszystko to powiedział w bardzo ironiczny sposób. Do tego wykrzywił usta w podłym uśmieszku. Zamierzał tam siedzieć choćby do zamknięcia, byle pożałowała tego, że odmówiła pójścia na bal. Wszyscy ludzie obecni w sklepie przerwali jedzenie by wpatrywać się w sytuację, która się dzieje. Nellie pociągnęła za dłoń Sweeney'ego bardziej w głąb kuchni. Czuła jak jego mięśnie się naprężają, będąc w gotowości do ataku na Turpina, jednak Nellie nie chciała kolejnej tragedii.
- Sweeney, spokojnie, musimy jakoś dać sobie z nim radę.. ale nie walczmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.