SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 25 grudnia 2014

Part 97.

Atmosfera stężała, część osób prędzej niż się spodziewała skonsumowała posiłki i uiściła zapłatę w pośpiechu opuszczając sklep. Pan Todd i Pani Lovett mieli ochotę wyrzucić mężczyznę z lokalu. Oboje myśleli, że zaraz pozbawi ich wolności, dlatego byli nastawieni bojowo względem niego. Ten jednak zajął przed chwilą zwolnione miejsce przy stoliku i spojrzał w kartę menu. Sweeney podszedł by go obsłużyć.
- Czy mógłbym już przyjąć zamówienie?
Stanął nad nim i spytał wyczekująco. Turpin zastanawiał się jeszcze kilka chwil, co zaczynało doprowadzać Todd'a do szału, a w jego umyśle snuły się już rozmaite sposoby pozbawienia go życia. Wreszcie się odezwał.
- Poproszę te słynne paszteciki. Jeszcze nie miałem okazji ich spróbować. Barszcz czerwony z uszkami i makowiec.
Sweeney notował wszystko, ale jednak nie każda pozycja była na stanie.
- Barszcz z uszkami skończył się jakieś.. pięć minut temu, ale możemy zaproponować zupę grzybową..
Sweeney podał Nellie kartkę z zamówieniem by wstawiła już paszteciki do pieca. Sędzia był jednak niepocieszony faktem braku ulubionej zupy.
- Ach.. co za pech... że na grzyby mam uczulenie, a rozmawiałem z Panią Lovett ostatnio na ten temat.. Naprawdę nie ma żadnej odpowiedniej dla mnie zupy..? A Pan, Panie Todd zmienił profesję..? Golenie zbrzydło..?
Oparł się rękoma o stół i uniósł brew oczekując odpowiedzi Sweeney'a. Doskonale był świadomy złośliwego komentarza, który wyszedł z jego ust. Pan Todd póki co był jednak opanowany, nie chciał rozpoczynać bójki gdy było tutaj tak pełno ludzi, do czego osoba sędziego prowokowała.
- Niezwykle mi przykro, Panie Turpin, że Pani Lovett nie ustala menu pod Pana zachcianki. Być może blask Pańskiej osoby oświeca wszystkie inne zakamarki, oprócz Fleet Street, bo tu nie ma i nigdy nie było specjalnych świadczeń, ze względu na rzekomy autorytet.. Uśmiechnął się kącikiem ust. Celowo pominął pytanie dotyczące jego osoby. Patrzył jak Turpin przyjmuje to, co powiedział po czym zaraz podał mu niezbyt delikatnie paszteciki i kawałek makowca na oddzielnym talerzu. Po jego obsłużeniu zajął się innymi gośćmi, okazując im życzliwość jak nigdy, by Turpin się napatrzył. W międzyczasie też zamienił słówko z Nellie.
- Byłbym gotów podać mu truciznę.. Gwiazdor się dąsa, bo nie ma barszczu.. Och, straszne..
Powiedział jej na ucho. Oboje odwrócili się od gości na moment.
- Ja tak samo.. ale szkoda przez taką kanalię psuć opinię lokalu..
Po czym rozległo się wołanie sędziego "Pani Lovett.. mógłbym prosić na chwilkę..?!". Nellie przewróciła na to oczami i oboje podeszli do mężczyzny.
- Naprawdę wyśmienite paszteciki.. makowiec również.. ale szkoda, że nie ma tego barszczu.. Proszę usiąść.. A może jest szansa, że będzie jutro..? Pana nie prosiłem tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.