SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 2 stycznia 2015

Part 130.

Dziś mam ochotę na coś czekoladowego. Ale nie swojego, tylko.. Och chciałabym dziś niczego nie gotować, tylko mieć podane. Należy mi się, prawda?
Mężczyzna przytaknął kobiecie i mruknął cicho z zadowolenia podczas ich jazdy. Aż przed nimi pojawił się mały chłopiec, który przejechał pomiędzy nimi, gdy maluchowi zrobili miejsce. Oboje przez chwilę patrzyli na dziecko, Nellie wyobrażała sobie, jakby miała dziecko, a Sweeney patrzył na malca z czystej sympatii, w końcu lubił dzieci. A zaraz pomiędzy jego nogami przejechała mała dziewczynka, która słodko się do niego uśmiechnęła i odwzajemnił to.
– Najazd dzieci na lodowisku.
Zaśmiał się pod nosem i zaraz z Nellie jeździł o lodowisku nieco szybciej, ale tak by oboje za sobą mogli nadążyć choć w którejś chwili puścili się i Sweeney został nieco w tyle. Nellie jechała dalej, aż jakiś mężczyzna przy kolejnym jej okrążeniu, niechcący ją szturchnął i kobieta nieco straciła równowagę, ale zaraz Sweeney się przy niej pojawił i złapał ją za dłoń.
– Och jesteś! Już myślałam, że upadnę.
Todd powoli z Panią Lovett zjeżdżał do bandy i przez ten czas odzywał się spokojnym tonem głosu.
– Nie upadniesz, nie będzie siniaków i niczego. Zbieramy się powoli, zimno się trochę robi i zaczyna padać śnieg, więc nie będzie nam się tu idealne jeździło, jak będzie nieprzejrzyście.
Kobieta zaraz przytaknęła na słowa mężczyzny i powoli przy bandzie zjechali do wyjścia, by zmienić łyżwy na swoje buty.
– Tak już się zbieramy stąd. Dziękuję Ci, że mnie tu zabrałeś to bardzo miłe. A wieczorem… Sweeney.. poszedłbyś ze mną do parku? A jak nie dziś to jutro, nie spieszy się śnieg jest. Lecz mam taką ochotę na zrobienie bałwanka..
Zmieniali swoje buty, Sweeney nieco pomógł kobiecie, a na słowa i bałwanku zachichotał i poprawił swój płaszcz, bo trochę śniegu wpadło mu za kołnierz.
– Bałwanka? Chcesz zrobić bałwanka w parku? Dobrze, ale może już jutro. Bo dziś już nie jest wcześnie. A łyżwy tez nas trochę wymęczyły.
Tak też zdecydowali o jutrzejszym ulepieniu bałwana. A po oddaniu łyżew do wypożyczalni udali się zaraz do jednej z pobliskich restauracji, na obiadokolację, w końcu było dobrze popołudniu. Oboje byli już nieco głodni i zaraz dotarli do restauracji The Ledbury, gdzie Sweeney pociągnął za drzwi i przepuścił kobietę do środka, wchodząc zaraz za nią. Było w środku sporo ludzi, lecz zaraz znaleźli wolny stolik przy oknie i tam zaraz odziali się z wierzchnich ubrań, Sweeney zawiesił płaszcze ich na wieszaku i przysiadł naprzeciwko kobiety, po tym jak pomógł jej choćby odsunąć krzesło i przysunąć bardziej do stolika.
– A na co masz ochotę, przed czekoladowym deserem? Może napijemy się wina do naszego obiadu?
Sweeney zaraz zajrzał do karty menu, która była po jego lewej stronie stołu i tak samo miała i Nellie, więc oboje wertowali w kartach oglądając co mogliby zjeść. Todd szukał też potrawy takiej, by nie jadł jej z niesmakiem, choć sam nie do końca wiedział na co ma chęć. Lecz na pewno dziś nie wybrałby ryby, wolał mięso szukał czegoś z kotletem mielonym.
– Hm.. może zjadłabym jakiegoś pulpecika.. albo kawałek mięska z kurczaczka. A Ty na co masz ochotę? Mówiłeś o winie.. tak, ale tylko lampkę wina. Nie więcej. Ostatnio za dużo alkoholu mam wrażenie. Heh. Ładnie tu jest.. tak romantycznie..
Kobieta podparła się łokciem nieco o stolik i spoglądała na Sweeney’a gdy tak przez chwilę zerkał to w kartę to na dwór, jakby coś przykuło jego uwagę, lecz tak naprawdę spoglądał tylko na sklep po drugiej stronie ulicy, gdzie sprzedawane były choćby wózki dziecięce, czy kołyski i zaraz zerknął na kobietę, niczym jakby go przyłapała na tym i odezwał się zaraz.
– Tak, tylko lampkę wina. Co ja bym zjadł. Może kotlecika mielonego… A co do kurczaczka? Jaki zestaw dodatków?
Czuł, że kobieta na niego uważnie patrzyła, niczym jakby chciała poznać jego myśli, ale nie zdradził się z tym, że tak naprawdę przez te chwile na lodowisku i tutaj myślał nieco o swojej żonie jak i córce. Sam sobie się dziwił, że przez zobaczenie dzieci na lodowisku, nagle odkrył dziwną potrzebę kontaktu jakby z małym człowiekiem. Lecz po chwili powrócił do myśli tu i teraz i wsłuchiwał się w słowa kobiety, upijając łyk wody z kielicha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.