SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 3 stycznia 2015

Part 133.

Powoli zabrali się za jedzenie obiadu, oboje smakowali, jak i stuknęli kieliszkami, kiedy napili się wina. Rozmawiali ze sobą przy posiłku, Todd przez chwilę spojrzał w kierunku dworu i spojrzał na mężczyznę z dużą torba na co przypomniało mu się coś i odezwał się do kobiety.
– Jak będziemy wracać, możemy zajrzeć do mojej kawalerki? Nie byłem tam parę dni, mam tam skrzynkę na klatce schodowej, może przyszedł jakiś list, czy coś? Opłatę kawalerki zrobiłem przed świętami, lecz mogło tam coś przyjść. Poczta dziś dyżuruje, że listonosz chodzi?
Nadział kawałek kotlecika na widelec i zaraz włożył go do ust, gryząc i przełykając. Pani Lovett popiła łyczek wina i odezwała się do mężczyzny.
– Dobrze, oczywiście. Tak, poczty mają dyżury, ale pewnie niebawem zamkną. Och a ja może jeszcze podejdę na pocztę, może jest jakiś list, czy telegram do mnie. Ale spokojnie zdążymy.
Uśmiechnęła się do Pana Todd’a, no i tak wkrótce zjedli główne danie, po którym kelner Jack, przyniósł im deser Pani Lovett mus czekoladowy, a Sweeney dostał ciasto. Jedli wszystko spokojnie i ze smakiem. Dopili tez i wino, wzięli jeszcze po filiżance herbaty, by popić czymś cieplejszym deser. No i wkrótce Sweeney za nich zapłacił i powoli zebrali się z restauracji, po założeniu na siebie ubrań wierzchnich. 

Powoli wracali na Fleet Street, w końcu już robiło się późno. Zajrzeli na początek do budynku, gdzie Sweeney miał kawalerkę i tam mężczyzna zaraz na klatce schodowej na pół piętrze dostał się do swojej skrzynki, a była tam jedna kartka świąteczna od wuja, reklama sklepu spożywczego i co miesięczna prenumerata, magazynu „Brzytwa”.
– Hm.. kartka od wuja.. reklama i prenumerata… wstąpisz jeszcze ze mną do mieszkania..? Zabrałbym jedną koszule i spodnie, może jakąś kamizelkę.
– Nellie spojrzała na Sweeney’a zajrzała mu przez ramię z ciekawości czy aby na pewno kartka była od wuja, bo myślała, że od jakiejś kobiety. Po chwili udali się do kawalerki Todd’a, gdzie mężczyzna przepuścił kobietę przodem, wszedł zaraz do środka. Choć jego kawalerka była malutka, to jak na mężczyznę, nie miał tu wielkiego bałaganu, w kuchni miał wszystko pozmywane, jedynie salon był nieco nie poukładany przez gazety, czy kilka ubrań, które Sweeney zaraz uprzątnął by kobieta mogła spocząć.
– Proszę, usiądź. Ja zaraz zabiorę rzeczy i pójdziemy.
– Dobrze, nie spiesz się. Prenumerata „Brzytwy”..? O czym to..?
Kobieta sięgnęła po jedną z prenumerat, kiedy te leżały na stole i przeglądała magazyn, choć nie było tam nic, a nic kobiecego. Sweeney przez ten czas poszedł do swojej małej sypialni, gdzie sięgał do szafy po ubrania i przez ten czas mówił do Nellie.
– Nie znajdziesz tam nic ciekawego dla siebie. Taki magazyn, o … o brzytwach, o sztukach golenia i takie pierdoły ze świata, co jest modne, a co nie jest już modne, czasami coś z męskiej mody się pojawi. Płaszcze, kapelusze, buty i chyba tyle. No i w tym prenumeratach bywają kupony go golibrody, jeśli zakład podpisał umowy z magazynem i wtedy można być ogolonym za pół ceny…
Nellie pokiwała głową, Sweeney powoli składała jedna ze swoich koszul, zaraz i spodnie no i kamizelkę i wyszukał papier, taki szary, w który zaraz zapakował swoje rzeczy w papier zawiązując całość sznurkiem, by trzymało się wszystko razem w opakowaniu. W końcu miał tylko jedną torbę na ubrania, dlatego musiał zapakować teraz rzeczy w papier. Zaraz poprawił tez pościel na łóżku by wyglądało tu w miarę na porządek. Po chwili zabrał rzeczy, zamknął szafę, w której nieco się zluźniło, poza tym i tak miał tylko parę rzeczy na wieszakach nic poza tym. Wrócił do Pani Lovett, która siedziała w fotelu i spoglądała po pomieszczeniu i odłożyła zaraz magazyn na miejsce.
– Zabrałeś co potrzebujesz? To może jeszcze na pocztę się przejdziemy, akurat jak dojdziemy do sklepu Pani Sullivan to skręcimy i pójdziemy skrótem, a potem wrócimy do mnie.
Sweeney przytaknął kobiecie i niebawem wyszli z jego kawalerki, do tego Sweeney przy wyjściu zabrał z przedsionka szalik, który wsunął sobie do kieszeni płaszcza, uznał, że na zmianę z tym co miał mu się po prostu przyda. Powoli ruszyli zaraz ulicą i skierowali się tak jak kobieta powiedziała, aż po dziesięciu minutach doszli na pocztę, gdzie weszli do środka i Pani Lovett pokierowała się powoli do skrytek, jedną w końcu miała i tam zaraz sprawdzała czy coś jest dla niej. No i dostała z pięć kartek świątecznych od rodziny. Do tego na jednej kartce dojrzała napis: PS. Ciocia Betty zachorowała, nie jest z nią dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.