SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Part 139.

Jadąc dyliżansem, do swojej kawalerki, Sweeney miał posępny wyraz twarzy, jakby coś z niego uszło. Lecz wiedział, że z Nellie zobaczy się za tydzień. Przynajmniej taki był przewidziany plan powrotu kobiety. Przymknął oczy siedząc w budce i uchylił je dopiero wtedy, gdy dojechał do swojej kawalerki, umieścił w dłoni kierowcy pieniądze, kiedy wysiadł i zaraz udał się do siebie. W tym samym czasie Pani Lovett siedziała w przedziale pociągu, przysiadła się do niej jedna kobieta z mężem, chyba byli nowożeńcami, bo widać, mieli okres zakochania, kiedy przytulali się i czasem całowali skrycie. 
Nellie nie uszło to wzrokiem, poczuła się jeszcze bardziej smutno chciałaby widzieć obok siebie Sweeney’a kiedy jest taki ciepły i kiedy w końcu by ich wargi spotkały się ze sobą w czułych pocałunkach. Westchnęła na to marzenie i wizję jaka ukazała się przed jej oczami.
Kawalerka Sweeney’a. Kiedy mężczyzna wszedł do środka, zaraz swoje rzeczy zaniósł do swojego pokoju sypialnego. Zaraz tez uchylił okno by nieco się przewiało, poszedł do kuchni i zaraz wstawił wodę, chciał się napić, po prostu odetchnąć. Zaraz nieco posprzątał u siebie i nawet starł kurz, bo czuł się niezbyt dobrze w takim zaduchu jaki tu panował, umył tez podłogi, w tym czasie zrobił sobie herbaty. No i cóż powoli udał się do miasta. Musiał kupić coś do jedzenia bo w szafkach miał pustki. Zatem kiedy ruszył do sklepu ubrał się ciepło i zabrał ze sobą, swoją torbę na ramię. Przemierzając ulice Sweeney zajrzał do jednej piekarni i kupił dla siebie pieczywo czy coś słodkiego, co też właśnie po drodze sobie jadł, kilka ciasteczek jakie dokupił i sięgał do papierowej małej torebki. Aż nagle poczuł jak dwóch mężczyzn pociągnęło go za ramiona siłą do bramy i przycisnęli go do ściany, że nie wiedział o co chodzi.
– Czego chcecie..?! O co chodzi…?!
Mężczyźni trzymali Sweeney’a, że mężczyzna już puścił torebeczkę z ciastkami, a do tego jeden z mężczyzn przypadkowo podeptał jego kupione słodycze. Zaraz pojawił się Turpin i spojrzał na Sweeney’a niczym z góry.
– No proszę Sweeney Todd.. po świętach jest zapomniałeś? Dobrze bawił się Pan z Panią Lovett..? Lecz nie jestem w sprawie McCartney’a… Poza tym gdzieś zniknął. Mam pewne jednak podejrzenia, że zrobiłeś coś drastycznego, z szewcem z Gold Street.
Sweeney chciał się wyrwać i na słowa Turpina warknął nie rozumiał go o co mu chodziło. – Jakiego szewca? Ja nawet do szewca nie chodzę..!
Turpin położył dłoń na ramieniu mężczyzny i pochylił się nad jego uchem i odparł.
– To może poznasz, jego historię.. Mam pewne podejrzenia, że w czasie świątecznym zabiłeś tego człowieka..
Sweeney ze złości wycedził przez zęby.
– Nikogo nie zabiłem, a poza tym niby dlaczego Pan tak twierdzi..? Niby jaki mógłbym mieć powód by zabić szewca..? O buty..?! To pomówienia, a Pan kolejny raz robi ze mnie wariata…!
Turpin zaśmiał się i zaraz odparł kolejny raz do mężczyzny, kiedy mruknął do swoich dwóch policyjnych przyjaciół.
– Zabierzcie go do aresztu… Panie Todd.. sprawdzimy zobaczymy… Na razie jest Pan aresztowany, jak znajdzie się sprawca, nowe dowody wtedy zostanie Pan wypuszczony, lecz Pana kawalerka.. dobrze wiem gdzie stoi i niedaleko mieszka też szewc, wszystko wskazuje na Pana.. Do aresztu z nim… zajmijcie się naszym gościem odpowiednio…!
Sweeney krzyknął w stronę mężczyzny kiedy dwaj słudzy szarpali go i ciągnęli w stronę posterunku.
– Ja niczego nie zrobiłem…! Puszczajcie mnie… Nie znam żadnego szewca..!
Turpin zaśmiał się i ruszył zaraz za nimi, kiedy dotarli do aresztu, zaraz Sweeney został wepchnięty do aresztu, torbę zabrano mu zaraz. Inspektorzy policji przeszukali torbę Sweeney’a, oczywiście poczęstowali się jego zakupami i jego torbę położyli z miejscu, gdzie nikomu nie przeszkadzała, w końcu niczego ciekawego poza jedzeniem tam nie znaleźli. Turpin przez ten czas poszedł do innego pomieszczenia i spisywał protokół zatrzymania Todd’a. 
Przez ten czas Todd siedział w kącie przy ścianie na podłodze ze spuszczoną głową. Nie rozumiał tego, nie dość, że Turpin pod kluczem kiedyś trzymał jego córkę, tak teraz robił to z nim, z niewiadomych przyczyn. Sędzia aresztował Todd’a może nie z samego faktu podejrzeń, ale z faktu, że była okazja, a że Todd ostatnio wjechał mu na ambicje tak teraz mścił się na nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.