SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Part 140.

W tym samym czasie Pani Lovett była jeszcze w pociągu i jechała, przez jakąś dłuższą chwilę czuła przerażenie, jakby strach, niczym jakby coś przeczuwała, Zaraz też kontroler sprawdzał bilety, jej też, a zaraz z kolejnego przedziału przyłapał jakiegoś gapowicza, na którego krzyczał i wyciągnął z przedziału by wysiadł na najbliższej stacji, zatem to obrała kobieta za ten nagły strach, kiedy po prostu wystraszyła się krzyków konduktora. Aż złapała się za serce, gdy kontroler krzyczał.
– Jak śmiesz jechać na gapę..! To nie jest darmowa wycieczka…! Jazda.. wysiadasz na najbliższej stacji.. już ja Cię przypilnuję…!
Kobieta westchnęła kiedy ten głos powoli cichł. A jej czas dłużył się i dłużył. Miała nadzieje, że Sweeney zajął się czymś, może sprzątał, może odpoczywał, na zakupy poszedł, wszystko mógł roić. Lecz chyba nigdy nie podejrzewałaby, że został niesłusznie oskarżony. Tak z jej przemyśleń o golibrodzie i nie tylko wybił ją dźwięk stacji, na której za moment miała wysiadać. Zatem zaraz wstała, poprawiła swój strój i zabrała swoje torby by przedostać się z przedziału już do wysiadki, przy drzwiach. Wysiadał na tej samej stacji inny mężczyzna z jednego przedziału, a gdy ja ujrzał podszedł i zaraz posłużył pomocą, biorąc od niej cięższa torbę.
– Pomogę Pani.. Też teraz wysiadam.. Och po świętach, a dopiero wszyscy się na nie szykowaliśmy, prawda..? I znów praca.. A Pani przyjechała do kogoś, do domu..? Ja mieszkam kawałek od stacji… Wróciłem do rodziny..
Kobieta uśmiechnęła się do niego, lecz nie miała za bardzo ochoty na rozmowy z nieznajomym, więc odpowiedziała przez grzeczność.
– Dziękuję. Przyjechałam do rodziny. Tak.. po świętach. Rozumiem, cóż… tak, zawsze więcej pracy niż wolnego.
Po chwili pociąg zatrzymywał się i kobieta złapała się za jedna klamkę od przedziału, by pociąg za bardzo nie dał odczuć jej hamowania. Niebawem mężczyzna wyniósł torby z pociągu i pomógł Nellie przy wysiadaniu, kiedy podał jej rękę.
– Dziękuję Panu za pomoc, dalej już sobie poradzę.
Mężczyzna uśmiechnął się do kobiety, Nellie zaraz podniosła swoje torby i upewniła się, że na pewno niczego nie pomyliła.
– A może zechciałaby Pani napić się ze mną kawy?
Pani Lovett westchnęła cicho i zaraz nieco przeszła obok mężczyzny zatrzymując się i przekręcając głowę w stronę mężczyzny.
– Jest Pan bardzo miły. Lecz naprawdę nie mogę, nie przyjechałam tu bez powodu. Mam ważne sprawy i muszę je załatwić.. Dziękuję za zaproszenie, pomoc.. lecz muszę iść. Do widzenia.
Kobieta nie znała mężczyzny, owszem był miły, lecz wcale nie musiała o nim myśleć, tylko jak o uprzejmemu dżentelmenowi, była nieufna do mężczyzn, a była tu sama, tym bardziej, że jeszcze nikt nie wiedział, że tu była, bo nie wysyłała telegramu, że jedzie do rodziny. Wiedział tylko Sweeney, a co on mógł zrobić, będąc w Londynie? Niezbyt wiele. 

Kierowała się powoli z dworca do miasta i spoglądała na to miejsce, różniło się nieco od Londynu, wydawało jej się tu być przyjemniej, niż na ponurym Fleet Street, że nieco się uśmiechnęła, kiedy wyszła na ulicę i ludzie przede wszystkim wyglądali na uśmiechniętych i radosnych mimo tego, że tu też była zima, ale troszkę mnie mroźna niż w Londynie. Pamiętała gdzie mieszkała ciotka, zatem zaraz udała się do jednego dyliżansu po drugiej stronie ulicy i miała nadzieje, że nie czekał na nikogo, bo zaraz miałaby transport przed sam dom cioteczki.
Tym samym w areszcie Sweeney siedział już dobrych pare godzin, do tego jeden z mężczyzn, kiedy mu się nudziło podszedł do krat, gdzie siedział Sweeney i zaraz odezwał się do niego.
– Wstawaj…!
Mężczyzna spojrzał na niego i nie ruszył się, co mężczyzna powtórzył z kilka razy bez efektów i z tej swojej złości zaraz sięgnął po klucze ze stolika dalej i otworzył zaraz kraty. Wszedł do środka i podszedł do Todd’a, szarpnął go by ten wstał, a kiedy to się stało, przeszukiwał go. Ukradł Sweeney’owi pieniądze, a do tego kiedy Sweeney chciał zawalczyć o nie, lecz nie udało mu się, do tego jeszcze mężczyzna uderzył go kilka razy w brzuch. Golibroda odczuwał jeszcze ból po ostatnim zranieniu McCartney’a i to nie działało na niego pozytywnie. Jęknął i odparł złośliwie.
– Oskarżę was o pobicie…!
Sierżant zaśmiał się i odparł.
- Władze chce Pan oskarżyć..? Naprawdę…?
Sweeney podpierał się nieco ściany i dodał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.