SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 8 stycznia 2015

Part 153.

– A Ty odczep się od Pani Lovett. Poza tym czy ja robię cos niestosownego względem Twojej żony, widziałeś coś? Ja też nie. Lecz Ty po raz kolejny, o ile się nie mylę piąty z kolei, przed świętami, prawie lizałbyś przy niej podłogę jakby się dało. Jak tylko kupowałeś u Pani Lovett ciastka na święta, czy inne rzeczy.. a jak raz przyszedłeś jeść, to tak się do niej uśmiechałeś, że żal było patrzeć kiedy tak nieodpowiednio zachowuje się żonaty i dzieciaty mężczyzna, jak Ty! A Twój wzrok, tylko interesują Cię kobiecie piersi..? Szkoda, że Tobie czego innego brakuje i jest zbyt małe by pocieszyć kobietę. Aż dziwne, że z Alison dorobiłeś się trójki dzieci. Musiał być to jakiś fart, albo za dobrze Cię prowadziła. Oj nie burcz już na mnie, inaczej więzienie, cała władza będzie podejrzana w oczach burmistrza, kiedy kolejny raz mnie pobijecie.. a mnie to się nie podoba i nie jestem masochistą, ani sadystą jak Wy by miało mi się to podobać.
Dickinson zaśmiał się pod nosem i spojrzał dobitnie na Sweeney’a po czym sam szepnął mu na ucho.
–Ty zaś Sweeney, nie posiadasz ani dziewczyny, ani kochanki, ani żony, nikogo.. a do tego Twoją córeczkę wychował Turpin, a Ty zostałeś wygnany z miasta… żona nie żyje, dalej to przeżywasz.. wdowczyku..?
Todd spojrzał na mężczyznę i cofnął się nie chciał go więcej słuchać, po prostu te słowa doprowadzały go do szały i zatrząsł kratami spoglądając na strażnika.
– Zamknij się…! Nie chcę tego słuchać! Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy! A od mojej córki i zmarłej żony oczep się!
Dickinson dalej jednak mówił na przekór Todd’owi robił mu na złość.
– Poza tym kto wie, kto wie.. czy Lucy była Ci taka wierna, podobno niezła była w te klocki, ale chyba tatuś Johanny wie lepiej jaka była w łóżku.. hm..?
Todd szarpnął zaraz ubraniem Dickonson’a poprzez kraty jak wyciągnął w jego stronę ręce i tak całkiem niepostrzeżenie uderzył jego głową o kraty, z kilka razy, zdenerwowany był do tego stopnia, że obojętne mu już było czy poniesie za to jakieś konsekwencje czy nie.
– Jeszcze masz coś do powiedzenia, wysłucham, dopóki Cię nie zatłukę, za kratami jestem uwięziony, ale trzeba było tak blisko nie podchodzić..! Mało? Jeszcze mam dołożyć..?! Czy już może starczy?! Szkoda nerwów na takiego bezwstydnego człowieka, jak Ty…!
Warknął i puścił mężczyznę, któremu tak naprawdę rozciął nieco czoło i kręciło mu się w głowie, chciał jeszcze coś powiedzieć, ale przypłacił to upadkiem pod celą Todd’a, na co Sweeney patrzył niczym na worek ziemniaków.
Pani Lovett udała się powoli ze szpitala dyliżansem do domu ciotki, nie cieszył ją ten przyjazd, zmartwił ją stan ciotki. A do tego nie miała nikogo bliskiego, kto mógłby ją choć odrobinę pocieszyć, znów wracała myślami o Sweeney’u, który w tym samym czasie myślał i o niej. Kobieta westchnęła spoglądając przez okno, widziała jednego mężczyznę, nieco jakby z fryzury przypominał Todd’a, lecz wiedziała, że to nie on mimo to na nim dłużej tkwił jej wzrok. Aż powiedziała cichutko.
– Hm.. mam nadzieję, że masz się lepiej niż ja Sweeney…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.