SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 10 stycznia 2015

Part 154.

- ...Och... ileż bym dała abyś teraz był tutaj ze mną.. - Do owego mężczyzny podeszła właśnie prawdopodobnie jego żona, a Nellie zrobiło się nieco smutniej z tego powodu. Widziała ich szczęście. Szczęście o którym sama skrycie marzyła. Odwróciła więc głowę od pary, zresztą pojazd cały czas jechał, choć teraz może nieco szybciej. Znalazłszy się na odpowiedniej ulicy, wysiadła z dyliżansu i zaraz była już w środku domu. Tam zdjęła ubrania wierzchnie i usiadła bezradnie przy stole w małej kuchni. 
Spoglądała przez okno, a raczej udawała, że to robi, ponieważ myślami była zupełnie gdzie indziej. Zastanawiała się co powie Sophie.. jak sformułuje to, że Betty niebawem umrze. Tak na prawdę po części żałowała, że się tu znalazła i że musi twarzą w twarz stawać z tym wszystkim.. Mijało się to zupełnie z jej oczekiwaniami do tego co tu zastanie. 
Wiedziała jednak, że czułaby się źle gdyby ciotka umarła bez pożegnania z nią i koło zamykało się. Los chciał aby się tu znalazła. Przypominała sobie o głównym celu w jakim tutaj wróciła, chciała powiadomić o tym Sophie, jednak nie wiedziała gdzie mieszka. Pani Lovett przeszukała kilka szuflad w kuchni i w sypialni coraz bardziej tracąc nadzieję, że znajdzie gdzieś ten adres, bo wydawało się to oczywiste by wiedzieć gdzie mieszka własne dziecko. W końcu znalazła w lokalnej gazecie informację, którą skojarzyła z mężem kuzynki, a był tam adres domu więc wyrwała tę część i zaniosła ją sobie do kuchni. Miała jeszcze zamiar nastawić się psychicznie aby przekazać te przykre wieści Sophie, lecz nie wyszło to tak jak Nellie by sobie życzyła bowiem zjawiła się ona wraz z córeczką w domu ciotki, na co Nellie trochę się zdziwiła bo w końcu nie chciała aby dziecko zaraziło się czymś od babci.
- Nasza opiekunka niestety wyjątkowo nie mogła zostać z Helen.. a David pracuje więc nie miałam innego wyjścia.. ale musimy sobie poradzić.
Zdjęła małej kurteczkę, czapkę, szalik i rękawiczki, a na stopy wsunęła łapcie. Nellie wstawiła wodę w czajniku aby napiły się czegoś ciepłego.
- Niebawem miałam się do Ciebie wybierać.. Ach, naszukałam się Waszego adresu.. zeszło mi się z tym..
Zaraz przy jej nogach pojawiła się mała Helen wołając "Ciocia.. Ciocia Nel..!". Sophie zmarszczyła czoło na to, co rzekła jej kuzynka.
- To mama nie mogła Ci powiedzieć mojego adresu..? Przecież.. z pamięcią problemów nie ma. Doskonale wie gdzie mieszkamy..
Powiesiła całą odzież wierzchnią w szafie i ujrzała tam brak kurtki Betty. Nellie mimo, że witała się właśnie z czterolatką spoglądała na Sophie, a kiedy ta znów odnalazła jej spojrzenie dostrzegła w nim zbierające się łzy.
- Nellie.. co się stało... gdzie ona jest..?
Sophie rozejrzała się po domu dla upewnienia, że matki tam nie ma. Nie spodziewała się tego przychodząc tu i zaniepokoiła się. Pani Lovett wciąż tuliła do siebie Helen. Uwielbiała małą, ale pierwszy raz nie okazywała jej takiej czułości jak zawsze, ponieważ zwyczajnie nie mogła się na tym skupić. Gdy Sophie znów znalazła się w kuchni, Nellie wstała czując jak mała niemal uczepia się jej sukni i odpowiedziała.
- Musimy porozmawiać, ale same..
Wskazała na Helen, a ta jakby w odpowiedzi rzekła swoim dziecięcym głosikiem.
- A babcia..? Gdzie babcia Betty..?
Sophie wyjaśniła jej, że babcia musiała gdzieś wyjść i zajęła ją ulubioną laleczką, którą jak zwykle stała się pochłonięta do reszty, tak że kobiety mogły swobodnie zająć się rozmową. Woda w czajniku właśnie się gotowała i Nellie zrobiła sobie kawę, a Sophie herbatę ziołową. Obie usiadły.
- Hm... Sophie... to co Ci teraz powiem... jest bardzo przykre... jednak nie ma już żadnego odwrotu.. Kuzynka przytaknęła głową. Nellie utkwiła swój wzrok w parującej kawie. Na jej twarzy rysował się ból.
- Dziś rano miałyśmy małą sprzeczkę, ale już mniejsza z tym.. Potem chciałam żebyśmy sobie coś wyjaśniły, a ciocia zaczęła kaszleć i było to coś o czym mówiłaś.. całe szczęście, że wczoraj mnie o tym poinformowałaś Sophie bo przeraziłabym się jeszcze bardziej.. Domyślasz się.. była krew w tym kaszlu.. dużo krwi.. z czasem pojawiało się jej coraz więcej.. Prędko jak było można pojechałyśmy do szpitala.. Tam.. wydaje mi się, że.. czekałybyśmy długo jeśli nie znajoma, tak myślę, pielęgniarka.. bo nie mam pojęcia, nie znam tutaj nikogo prócz rodziny.. Kiedy lekarz zobaczył Betty zasugerował mi, że nie była od jakiegoś czasu pod najlepszą opieką.. i powiedział co to może być za choroba.. Jednak jeszcze przez jakiś czas łudziłam się. że to jednak nie będzie tą chorobą.. Ale.. Sophie.. potwierdziło się, że to suchota.. pomijając chorobę, jest ogólnie w bardzo ciężkim stanie.. i nie zostało jej dużo czasu..
Nellie nie mogła już dłużej powstrzymywać łez, w niektórych momentach głos się jej łamał. Szczególnie przy pięciu ostatnich słowach, które wypowiedziała z prawdziwym trudem. Pomijając niektóre ekscentryczne zachowania ciotki podczas jej przyjazdu czy też wspominając wszelkie momenty, którym towarzyszyły jej dość niecodzienne zachowania i nerwy rodziny, kochała ją bardzo. 
Była podobna do mamy Nellie, która odeszła już jakiś czas temu na równie nieuleczalną chorobę. Przypominała Nellie o niej i była właściwie ostatnią tak ważną dla niej osobą w i tak już wykruszonej rodzinie.. Sophie również płakała choć z początku chciała to zatuszować przed Helen, która mimo swojego niewielkiego wieku była mądrym dzieckiem, zadającym dużo pytań, na które niekoniecznie potrafiłaby znaleźć odpowiedź w tym momencie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.