SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 14 stycznia 2015

Part 159.

(...)

Nellie według obietnicy danej ciotce Betty i Sophie została w Birmingham przez kolejne dni. Mieszkała nie tak jak z początku u ciotki, lecz u kuzynki. Za każdym razem gdy do głowy przyszedł jej Londyn, Fleet Street czy Sweeney Todd czas wydawał się dłużyć, doby trwały dla niej dwa razy tyle co normalnie. Choć wiedziała, że każda chwila stopniowo przybliża ją coraz bardziej do tego czego pragnęła, za czym tęskniła. Dnie wydawały się przebiegać wokół tego samego schematu. Pani Lovett przekonała się do tego, że mąż Sophie rzadko bywa w domu, a kiedy się już zjawiał, nie była dla niego wcale taka miła jak gościowi przystało. Brało się to głównie stąd, że miała pewne podejrzenia co do tego czemu nie wraca do domu.. Z własnego przykładu, gdy to samo było z McCartney'em. Można było powiedzieć, że czuła się już w tym nieco doświadczona i chciała go prześwietlić. Dziwne wydawało się być to, że David w trakcie rozwijania firmy (jak powiedziała jej Sophie) czy czegokolwiek co robił i pracy w trakcie której mógł pozwolić sobie ostatnio tylko na kilka godzin snu nie okazywał zbyt wielkiego zmęczenia i cały był w skowronkach. Przy jednej kolacji poruszyła tenże temat.
- Dave.. hm.. opowiedziałbyś mi troszkę o swojej pracy..? Sophie nieco wspominała mi, że ostatnio rzadko bywasz w domu.. zresztą kiedy tu u Was chwilowo goszczę dostrzegam to samo.. Jest aż tak ciężko..? Wiesz.. minęły wieki od kiedy zakładałam swój sklep.. może troszkę nie pamiętam wszystkich procedur.. Nellie uniosła brwi w spojrzeniu na mężczyznę. Siedzieli na przeciw siebie. David nie do końca miał ochotę na rozmowę o tym, ale ze względu na Sophie nie chciał zachowywać się niegrzecznie. W tym czasie wyjątkowo zależało mu na relacjach z żoną. Zwłaszcza, że zupełnie jak Pani Lovett podejrzewała, nie mówił jej o wszystkim. Postanowił trzymać się wersji, którą znała Sophie.
- Elea... przepraszam.. Nellie.. tak, wiesz.. Ostatnio razem z współpracownikami, moimi przyjaciółmi wpadliśmy na pomysł, że warto byłoby nawet zaryzykować by otworzyć coś własnego.. no i tak wyszła inicjatywa wybudowania fabryki włókiennictwa.. Znaczy oczywiście nie budujemy jej od podstaw, bo zeszłoby się lata, ale wynajmujemy budynek na przedmieściach.. Po prostu chodzi mi o to, że.. od podstaw będziemy tworzyć ten biznes.. Ton jego głosu był spokojny, wypowiedź jakby przygotowana już wcześniej. Nie uszło to jej uwadze. Intuicja podpowiadała, że coś jest jednak nie tak w tym, co mówi.
- Rozumiem.. a masz tak dużo pracy.. mówisz, że.. jeszcze inni są zaangażowani w tą inicjatywę, a wszystko zdaje się być na Twojej głowie.. Sophie.. nie ukrywajmy, że tęsknisz za obecnością Davida w domu.. Helen też tęskni za tatą, za czytaniem przez Ciebie bajek na dobranoc chociażby.. nawet dziś wspominała mi o tym..
Sophie lekko pokiwała głową, że dokładnie tak jest. David wzruszył ramionami krojąc kawałek kurczaka.
- To nie takie wszystko proste jak się wydaje.. Przypomnij sobie ile pracy włożyłaś w ten swój sklep.. a tu mówimy o fabryce.. Każdy ma jakiś podział obowiązków.. Henry, Eddie, Simon, Richard, Paul.. oni również pracują ciężko... mają rodziny tak samo jak ja mam.. gdybyś tylko przyjrzała się jak wyglądają teraz ich dni... Jest nas tylko sześciu Nellie.. Staramy się jak możemy.. żeby czekała nas wszystkich lepsza przyszłość..
Wymienił uśmiech z Sophie, a ta pogładziła go dłonią po ramieniu. Póki co wszystko szło mu gładko i nie kłamał do końca, część prawdy była dokładnie taka. Nellie czując, że będzie musiała dowiedzieć się tego do czego dążyła bardziej na osobności z Davidem odpuściła w tym momencie podchody i zajęła się jedzeniem kolacji. Zdziwiła się tylko tym, że gdy była sama z kuzynką ta jej się żaliła, a teraz wydawała się być do granic zapatrzona w męża. Po posiłku pomogła Sophie posprzątać wszystkie brudne naczynia; upewniła się, że Helen śpi spokojnie w swoim łóżeczku przy czym zamyśliła się na chwilę. Wyobraziła sobie jak fajnie byłoby mieć własne dziecko, jak bardzo jej życie zmieniłoby się raz na zawsze. Uważała, że posiada dobre podejście do dzieci patrząc na jej stosunki z dziewczynką i że dobrze sprawdziłaby się w roli mamy. Tylko czy kiedykolwiek było to jej przeznaczone? Sophie była kilka lat młodsza od niej, a życie miała już poukładane. Za to Pani Lovett? Raz była mężatką, była zaręczona, lecz tak naprawdę nigdy nie doświadczyła tego wszystkiego o czym skrycie marzyła i czasem nachodziły ją myśli, że jej życie zmierza ku jednej wielkiej niewiadomej. Sama w końcu nawet nie panowała nad swoimi uczuciami.. co głównie tyczyło się już Sweeney'ego. Mimo wszystkich obietnic złożonych samej sobie czuła, że niedługo znów kompletnie nie będzie w stanie się mu oprzeć. Z każdym dniem, który spędziła z Panem Todd'em to uczucie się pogłębiało. Już zbytnio przywiązała się do niego żeby wszystko dało się w ogóle odwrócić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.