SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 14 stycznia 2015

Part 160.

Był Sweeney'em, którego przemiana rzuciła na nią czar. Nie zdawał się być już tamtą osobą, która nie miała do niej żadnego szacunku, która lekceważyła wszystkie jej czyny i miłość, którą go obdarzyła. Osoba, którą tak ją zraniła. Więc.. być może i ucieczka z Fleet Street miała okazać się owocna w skutkach jak i wszystkie wydarzenia, które zaszły po jej powrocie. Zdała sobie sprawę, że tak naprawdę kogokolwiek by poznała, nikt nigdy nie będzie równał się z nim choćby był mężczyzną naprawdę idealnym jak z pozoru McCartney. 
Tęskniła za uśmiechem Sweeney'a, za momentami kiedy się śmiał, za magicznym spojrzeniem Jego oczu, w których można było utonąć, za charakterystycznym zapachem Jego perfum i momentami kiedy mogła Go przytulić... Z tego zamyślenia wyrwał ją czyjś dotyk. David położył jej dłoń na ramieniu na co jej ciało drgnęło i powróciła na ziemię. Widocznie Sophie musiała robić coś dzięki czemu jej mąż poczuł chwilę oddechu, gdzie mógł porozmawiać z Nellie tylko w cztery oczy. Dom był duży więc tak na wszelki wypadek gdyby miała się tam zjawić Sophie, poprowadził Panią Lovett do pomieszczenia gdzie zwykle robione było pranie. Nellie stroniła od jakiegokolwiek fizycznego kontaktu z nim, dlatego kiedy tylko znaleźli się już tam wyraźnie mu to oznajmiła.
- Nie wiem czego ode mnie chcesz David, lecz jeśli spróbujesz się do mnie zbliżyć pewna część Twojego ciała ucierpi.
Skierowała się bliżej ku drzwiom, kiedy on zapalał świeczki by nie panowały ciemności. Czuła pewnego rodzaju niepokój. Na jego twarzy wykwitł cwany uśmieszek.
- Spokojnie Nellie. Jeśli będziesz grzeczna, nic Ci się nie stanie..
Gdy zapalił świece, odwrócił się w jej stronę z prędkością niemal jakiegoś zwierzęcia i kontynuował. - Wiem, że Ty wiesz, że mam kogoś. Widać masz już jakieś doświadczenie w tych sprawach, czyżby ktoś Cię oszukał..? A może Ty knujesz coś przed kimś..? Swój rozpozna swego, co..?
Zaśmiał się i zbliżył do Nellie, która oburzyła się na to co mężczyzna powiedział.
- Nie waż się tak do mnie odzywać David... bo jeszcze ktoś Ci się za to odpłaci..
Zaśmiał się ponownie, tym razem dobitniej i podrapał po brodzie.
- Grozisz mi kobietko? Co mi zrobisz? Uderzysz mnie? Nie bądź śmieszna.. A z tego co wiem, to nie masz nikogo, żadnego mężczyzny, który byłby w stanie Cię obronić.. nie dziwię się.. choć kształtów to ci Bóg nie szczędził..
Zmierzył ją spojrzeniem, zatrzymując się na dekolcie pani Lovett na co mruknął, a kobieta zakryła się dłońmi, choć zaraz zamachnęła się ręką żeby go uderzyć, był jednak wystarczająco szybki aby zatrzymać jej dłoń. Drugą zaś położył jej palec na ustach.
- Och spokojnie, nic się przecież nie stało, mówiłem żebyś była grzeczna. I śpieszmy się zanim Sophie wyjdzie z kąpieli. Więc tak.. jeśli piśniesz jej słówko o tym, że po właściwym skończeniu pracy wcale nie zostaję po godzinach, tylko odwiedzam pewną kobietę, pożałujesz. Nie kłamię. Stanę się najgorszym z Twoich koszmarów. Jeśli nic jej nie powiesz i będziesz zapewniać, że jestem przykładnym mężem, który chce zapewnić żonie i córce lepszą przyszłość zostawię Cię w spokoju i wyjedziesz stąd zapominając o sprawie. Będę Cię miał na oku.
Ostatnie zdanie szepnął jej do ucha i znów spojrzał jej w oczy by upewnić się jak na to zareagowała. Nellie czuła się dziwnie będąc tak otoczona przez niego, jakby ją poniżył. Oczywiste było, że Sophie dowie się o wszystkim, choć nie była pewna tego czy w ogóle uwierzy jej w całą historię skoro tak wierzyła w jego niewinność. Nie chciała jednak by dalej ją i Helen krzywdził w ten sposób. Pani Lovett pod jego spojrzeniem poczuła ciężar rewolweru, który trzymała w kieszeni w fałdach sukni. Wpadła na inny pomysł. Dyskretnie sięgnęła po broń, po czym wycelowała ją w kierunku mężczyzny obserwując z satysfakcją jak jego oczy robią się większe i większe ze zdziwienia.
- Tak, jest nabity i gotowy do użycia.. Dla Twojej wiadomości.. radziłam sobie już z kimś takim jak Ty.. z takim perfidnym dupkiem.. To nie nowość. A teraz kto ma władzę, co..? Kto stawia warunki? Więc tak.. odejdziesz od Sophie, już nie moją sprawą będzie z jakiego powodu, by wieść swoje żałosne życie z Twoją pierwszą lepszą dziwką, albo osobiście właduję Ci tę kulkę w głowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.