SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 14 stycznia 2015

Rozdział XIV. Kłótnia. Samotne dni. Part 161.

Poza tym zostawisz tutaj pieniądze dla nich. Zrobisz to jak najszybciej. Pamiętaj, wyjeżdżam po jutrzejszym dniu i będę mieć na Ciebie oko. Kapewu?
Uniosła kącik ust patrząc jak niezdarnie cofa się do tyłu ze strachu przed tym co Nellie może zrobić. Czuła władzę i pewność w ręce w której trzymała broń choć był to dopiero drugi, może trzeci raz w jej życiu. David zbyt był przerażony by jej się sprzeciwić, tak że widziała w jak szybkim tempie spakuje swoje walizki i opuści ten dom. 

Zostawiła go niemal wciśniętego w ścianę, po czym schowała rewolwer w to samo miejsce i wyszła zamykając drzwi pomieszczenia. Spokojnie odetchnęła dopiero zamykając się w pokoju, który zajmowała. Była zdziwiona tym co zaszło, również słownictwem jakiego użyła, ale nie czuła się jakoś winna z tego powodu patrząc na to, że David wcześniej groził jej czymś przykrym, a nie mogła sobie na to pozwolić. Czuła dumę, że stawiła mu czoło i z takim właśnie poczuciem usnęła. Pocieszał ją również zbliżająca się wielkimi krokami podróż powrotna.
Kolejnego dnia całą trójką udały się na łyżwy. Betty mimo że była już przytomna zasugerowała im -Nellie i Sophie aby złapały trochę oddechu od tych ciągłych wizyt, podpierając to argumentem, że jeszcze przecież zdążą nacieszyć się ciotką i matką. To trochę zasmucało kobiety, ponieważ nie wiedziała ona jeszcze co jej dokładnie dolega. Taka była umowa zawarta z lekarzami, którzy przystali na nią za pewną sumę pieniędzy, choć było to wbrew prawu. Mieli to robić tak umiejętnie aby kobiety mogły same jej o tym powiedzieć, w przeddzień wyjazdu. Tak sobie zaplanowały. 
Niestety pojawił się tam nowy lekarz, który nie został poinformowany o całej umowie i z tego względu Betty dowiedziała się szybciej niż powinna. Kiedy więc Sophie i Helen wróciły do domu, a Nellie do szpitala, zastała tam ciotkę, która widocznie miała do niej żal, że nie dowiedziała się wcześniej. Pani Lovett usiłowała jej to wyjaśniać, że nie było to taką prostą sytuacją, że ciężko to przeżyły i nie były w stanie wyznać tego od tak.. Betty pytała więc o to czemu nie dowiedziała się od lekarzy. I tak w rezultacie kobiety skłóciły się ze sobą.. Nellie wiedziała, że to może być ostatnie spotkanie z ciotką, dlatego to wszystko negatywnie wpłynęło na jej humor. Dręczyło ją poczucie winy. 
Chciała wyjechać już tego dnia, prędko się spakowała po powrocie ze szpitala, lecz niestety okazało się, że z powodu dużych opadów śniegu i utrudnień na trasie, żaden pociąg już nie kursował. Musiała więc zostać tam jeszcze jedną noc jak w pierwotnych planach. W drogę do Londynu wyruszyła pierwszym możliwym pociągiem. Środek transportu po brzegi wypełniony był ludźmi zmierzającymi do Londynu, tak że ciężko było znaleźć miejsce siedzące. Nellie jednak ze względu, że przeszła wystarczająco wcześnie przed odjazdem, znalazła sobie miejsce przy oknie. Doskonale mogła więc obserwować zmieniający się krajobraz i nawet otworzyć okno, mimo chłodu, ponieważ w tym tłumie momentami robiło się niesamowicie duszno. Wyjazdu nie mogła zaliczyć do udanych, lecz przygnębiających. Wszelkie rzeczy, które miały miejsce w Birmingham nie wywarły na niej zbyt pozytywnego wpływu. Choroba ciotki i jej zachowania, przemieszczanie się z miejsca na miejsce, David. Ogromnie cieszyła się na powrót do domu, choć gdy przyszło żegnać się z Sophie i Helen nie było to dla niej łatwe. 
Nellie wiedziała, że ciężar całej choroby Betty spadnie znów na kuzynkę, że na pewno przeżyje rozstanie z Davidem, który równocześnie z Nellie pakował swoje walizki by opuścić dom. Sophie tak naprawdę chciała żeby Pani Lovett została jeszcze na jakiś czas w Birmingham. Lecz i ona miała swoje życie, którego nie mogła im w pełni poświęcić. Czuła się nieco winna z tego powodu, ale z drugiej strony było to całkiem normalne zjawisko. Zresztą była niemal pewna tego, że gdyby sytuacja była odwrotna każdy tak samo umyłby od tego ręce i oddalił się jak najmocniej od pomocy. Nellie zrobiła co mogła, teraz można było się tylko modlić o to by ciotka Betty przeżyła jak najwięcej.. a Sophie znów poukładała swe życie. Umówiły się na listowny kontakt. 
W miarę upływu mil, Nellie czuła coraz większe podekscytowanie, jak i stres, którego przyczyny nie potrafiła określić. Chciała po prostu być już na miejscu, spotkać się z Panem Todd'em i upewnić, że wszystko jest w takim stanie jak w momencie jej wyjazdu. Podróż nieco przedłużyła się ze względu na śnieg, tak że kiedy Pani Lovett opuściła pociąg była głodna i zmęczona. Miała nawet udać się do jakiejś restauracji po drodze, lecz ostatecznie stwierdziła, że czułaby się dziwnie siedząc sama przy stoliku, a dodatkowo z dwoma dużymi bagażami. W domu w końcu miała zapasy, jak zawsze. Z reguły nigdy nie dopuszczała do tego żeby w spiżarni nie znajdowały się żadne zapasy. 
Jechała więc dyliżansem, na który musiała tym razem nieco poczekać - ludzie od razu z dworca kolejowego udawali się nimi do domów. Troszkę więc zmarzła, lecz wreszcie trafił jej się woźnica, który podwiózł ją dokładnie pod Fleet Street 186, za co do zapłaty dorzuciła mu dodatkowego funta. 
Zabrała swoje walizki i zaraz znalazła się u drzwi wejściowych. Pragnęła już tylko znaleźć się w środku, ponieważ zmarzła. Coś innego jednak przykuło jej uwagę. Coś, na co nie zwróciła uwagi w momencie kiedy tam przybyła, że sama zdziwiła się jak mogła nie zauważyć czegoś tak rzucającego się w oczy. Szyba w oknie była wybita na całkiem sporej powierzchni. 
Od razu wypełnił ją niepokój, że ktoś może właśnie być w środku budynku. Schowała klucze od drzwi, które wyjmowała, bo jakoś wydawało jej się, że nie będą użyteczne. Tak też było, drzwi były otwarte. Przed przekroczeniem progu upewniła się, że ma ze sobą broń w razie czego, ponieważ już nie wiadomo było co zastanie w środku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.