SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 14 stycznia 2015

Part 162.

Oczywiście pomyślała o Sweeney'u, że być może akurat czekał na nią wiedząc, że tego dnia miała wrócić.. lecz rozbita szyba..? Coś tu się nie zgadzało. Gdy znalazła się w środku, miała wrażenie, że to nie dzieje się naprawdę. Na chwilę wstrzymała oddech nie wierząc własnym oczom. Kuchnia była niczym jak po przejściu huraganu, naczynia były potłuczone, rzeczy nie znajdowały się w szafkach, lecz leżały w zupełnie innych miejscach, na podłodze, na blatach, w zlewie. W końcu wszystko wcześniej zostawiła w jak największym porządku, w szafkach. Ktoś z pewnością czegoś tutaj szukał.. Odgłos walizek upadających na ziemię wyrwał Sweeney'a z własnych zamyśleń odnośnie tego, co powie Nellie. Domyślał się, że była to właśnie ona, choć mimo wszystko upewnił się, czy ma przy sobie cokolwiek czym mógłby zaatakować wroga, gdyby to nie była jednak Nellie. Pozostał w ukryciu. Pani Lovett zaś opierała się o blat kuchenny spoglądając na wszystkie zniszczone rzeczy jak gdyby ktoś dokonał zamachu na część jej życia. Mimo, że były to tylko zwyczajne rzeczy, które w każdej chwili mogła kupić w sklepie, miała do nich sentyment.. zresztą zarabiała dzięki nim, były jej narzędziem pracy i była do nich przywiązana. W końcu nie przyszłoby jej nigdy do głowy, że kiedyś zastanie sklep w takim stanie. Kasetka na pieniądze znajdowała się na podłodze, ktoś naprawdę natrudził się wyjmowaniem jej, ale za to wzbogacił. Znalazła również kawałeczki miseczek, które dostała od Sweeney'ego. Chwyciła jeden kawałek, lecz zrobiła to tak nieumiejętnie, że skaleczyła się w wewnętrzną warstwę dłoni, na co syknęła.
- Cholera jasna, jeszcze tego mi brakowało..
Skrzywiła się, choć nawet nie zabrała do opatrywania. Skoro zastała taki stan kuchni, bała się co będzie w kolejnych pomieszczeniach, gdzie znajdowały się rzeczy o wiele cenniejsze dla złodziei. Powoli zaczynała narastać w niej złość.
- Sweeney...? Panie Todd..?! Jesteś tu..??!
Rzuciła w przestrzeń, po czym powolnym krokiem weszła do salonu. Sweeney również przeszedł do salonu, obawiając się najgorszego. Nellie jakby w jednej chwili przestała odczuwać wszystko to, co przez ostatni tydzień działo się w jej sercu. Wszystko jakby prysło w momentach kiedy spoglądała na niego, kiedy się nie odzywał. Zupełnie jakby przed godziną nie istniały myśli takie jak chęć zwyczajnej obecności mężczyzny, która wydawałaby się być pełnią szczęścia i lekarstwem na jej smutki.
- Co tu się w ogóle dzieje, możesz mi to wyjaśnić Sweeney..? Co..? Nie wierzę w to co widzę.. Wyglądasz jak gdyby nic, stoisz jak jakaś kukła i nic nie mówisz nawet.. co się stało..?! Czemu.. czemu.. wszystko wygląda... tak...?!
Spojrzała na niego wyczekująco, jednak twarz Pana Todd'a pozostawała bez jakiegokolwiek wyrazu, sam już nie wiedział czy ma kłamać czy powiedzieć prawdę.. nie.. co byłoby gorsze.. za co bardziej straciłby w jej oczach.. Przetarł dłonią czoło na którym gromadził się znów zimny pot z nerwów, gdy Nellie przeszukiwała szuflady. Sweeney kulił się w sobie na każde podniesienie głosu Pani Lovett.
- Zaufałam Ci.. a teraz co..?! Zniknęło wszystko.. rozumiesz.. pieniądze.. narzędzia pracy zdemolowane.. moje pamiątki rodzinne zabrane.. nawet złoty naszyjnik, który dostałam od mamy.. jedyna rzecz, która mi po niej została.. Wiesz.. to boli.. byłam głupia zostawiając Ci klucze.. I to jak głupia..! Znów dałam Ci się ogłupić.. Jak mogłam... Boże.. to wszystko jest niedorzeczne.. - Opadła na kanapę i załamała twarz w dłoniach. Już nawet nie panowała nad tym co mówi, lecz wolała nawet żeby nie zbliżał się do niej, bo miała ochotę go rozszarpać.. Sweeney prawie bezszelestnie usiadł na fotelu i zwiesił głowę słuchając kobiety. A więc stało się to, czego się spodziewał. Strasznie ją zawiódł. Czuł, że właśnie traci coś bardzo cennego. Coś co udało mu się odzyskać, ale kolejnej takiej szansy mogło nie być.
- Ja... Nellie... Pani Lovett uniosła na niego swoją głowę, na jej twarzy znajdowało się nieco krwi, która akurat pojawiła się tam z jej dłoni. Sweeney zmarszczył na to czoło, co kobieta odebrała za kolejny gest, który jej się nie spodobał..
- Tak..? No co..? Bardzo jestem ciekawa tej opowieści..?! Miałeś adres ciotki, mogłeś przynajmniej wysłać telegram.. ale nie.. utrzymajmy wszystko w tajemnicy póki sobie przyjedzie... Zawiodłam się na Panu, Panie Todd. Bardzo.. Nie zapomnę Panu tego.. Tak cieszyłam się na ten powrót.. na to, że po prostu znów Pana ujrzę, panie Todd.. ale myliłam się.. Wstała i otworzyła okno i odetchnęła świeżym powietrzem, bo to w pomieszczeniu wydawało się być ciężkie. Sweeney podszedł do niej i rzekł.
- To nie z mojej winy. - Nellie odsunęła się od niego kilka kroków.
- Nie? To ciekawe.. Bo chyba ktoś zamiast Ciebie tutaj zaglądał i bardzo mu się spodobało.. Widocznie szanowny Pan Todd miał zupełnie lepsze zajęcia.. niż chociaż zerknięcie tu na pięć minut.. nieprawdaż..? To takie przykre.. Nie myśl, że wypadły mi z głowy wszystkie zapewnienia, które złożyłeś przed moim wyjazdem.. i o to chodzi..! Wszystkie obietnice, och, będzie wszystko ładnie, pięknie.. Skoro doskonale wiedziałeś, że będziesz miał inne zajęcia to trzeba było po prostu powiedzieć.. Poprosiłabym Isabel... !
Wyciągnęła z barku butelkę ginu i nalała sobie nieco trunku do szklanki, po czym napiła się i skrzywiła jednocześnie.
- Myślisz, że.. miałam lekko u ciotki..?
Sweeney pokręcił głową. Nellie spoglądając po pokoju dostrzegła chustkę w którą postanowiła wytrzeć krew z dłoni. Gdy jednak wzięła ją do ręki, dostrzegła ślady szminki na co zdenerwowała się jeszcze bardziej, a na jej twarzy wykwitły rumieńce. Podniosła ją i wskazała na nią wzrokiem Sweeney'owi.
- No proszę, proszę.. Zaskakujesz mnie jeszcze bardziej.. Więc była tu jakaś kobieta.. Musiałeś wpaść jej w oko skoro zostawiła to.. Jak śmiałeś..?!!
W mgnieniu oka zamachnęła się i wymierzyła mężczyźnie cios w policzek, że aż jego głowa przekręciła się na bok. Czuł pulsujący ból i uczucie gorąca, które powstało w miejscu uderzenia. Znów zrobiła to samo na wspomnienie o jakiejś kobiecie, co go zastanawiało, czyżby naprawdę przejmowała się niczym jakby chusteczka była prawdziwym dowodem..? A nawet jeśli..? Czy to coś oznaczało..? Pani Lovett nie mogła się powstrzymać by tego nie zrobić.. Była zazdrosna. Już nawet nie zależało jej jakie Todd wysnuje z tego wnioski, bo w końcu wyjaśnień tego czynu nie mogło być wiele. Powróciły wspomnienia kiedy zobaczyła Sweeney'ego w tawernie, choć jeszcze wtedy nie dopuszczała do wiadomości, że tak naprawdę czuła to samo co w tej chwili. Znów napiła się ginu i przemieszczała się po pokoju wtem i z powrotem, co jakiś czas spoglądając na poprzewracane przedmioty, pustki na niektórych szufladach i półkach, przedmioty porozrzucane na podłodze. Miała już chyba gorączkę od tych wszystkich emocji.
- Doskonale wiedziałeś, ze będę chciała rozwijać sklep.. a teraz.. zostałam z niczym.. kompletnie z niczym.. I błagam, nie wmawiaj mi głupot, że mi pomożesz.. tego nie da się zwrócić.. Nie.. po prostu powiedz mi co do cholery działo się przez te siedem dni, które tyle mnie kosztowały..?!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.