SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 15 stycznia 2015

Part 163.

Sweeney spojrzał na Nellie, nie miał pojęcia co miał jej powiedzieć. Bał się, że jeśli powie jej prawdę, pomyśli sobie o nim jeszcze gorzej, że się go wystraszy, że nie będzie chciała i tak znać. Policzek bolał go od tych siarczystych uderzeń, lecz co miał poradzić. W końcu odezwał się by chociaż sprostować to, że z nikim przez ten czas nie był.
– Przepraszam. Nie było mnie tu, nie dopilnowałem sklepu… Żałuję tego, przykro mi, że przez ten tydzień nie zaznałaś spokoju u swojej ciotki..
Westchnął i dodał spoglądając na chustkę na komodzie, którą Nellie uznała niczym za zdradę Sweeney’a, lecz mimo nawet gdyby nie mogła mieć o to pretensji, nawet jakby kogoś miał. Lecz chociaż z tym chciał być uczciwy.
– I nie było tu żadnej kobiety… A poza tym ta chustka nie jest moja. Tak możesz sobie myśleć co chcesz.. leżała tu podniosłem ją, myślałem, że cokolwiek tu znajdę, by wpadli Ci co to zrobili… Jakoś wpadłem w oko przez ten czas nie tym może co powinienem i to aż za nadto.. Zresztą czy to teraz jest ważne..? Będziemy rozprawiać się pod względem tego z kim się spotykam..? Proszę nie mów tak.
Spojrzał na kobietę, gdy spojrzała na niego dość wściekła i zbliżyła się do niego, po czym aż złapała za jego ubranie i odepchnęła go od siebie.
– Nie obchodzi mnie to wiesz..? Pytam się co się tu działo jak mnie nie było..?! No co?! Ach nie było Cię, no tak.. bo miałeś lepsze zajęcia, tak..? Nie dziwiłabym się, że pracujesz, ale co z tego pamiętam, miałeś jeszcze zwolnienie, aż taki zajęty byłeś swoimi sprawami, że nie raczyłeś tu przyjść..?!
Sweeney spuścił głowę i dodał, chyba jeszcze bardziej robiąc z siebie nieodpowiedzialnego mężczyznę za swoje błędy.
– Przepraszam.
Nellie spojrzała na Sweeney’a irytowało ją to, kiedy nic nie wyjaśniał tylko mówił przepraszam, w bajkę jego, z chustką też nie uwierzyła. Podeszła do niego i była tak zła, że aż uderzyła go w klatkę piersiową pięściami, przełknął cicho ślinę i słuchał tego co mówiła do niego.
– Łżesz..! Nie wierzę Ci, a przez te dni, przepraszam bardzo to gdzie byłeś..? Wyjechałeś? Zaszyłeś się w swojej kawalerce.. a może piłeś co…? Chuchnij mi…!
Sweeney przymknął oczy nieco zaciskając powieki, bał się wyjawić kobiecie prawdę, a do tego nie chciał kłamać, wolał milczeć. A gdy wspomniała o piciu, uznał że już całkiem w niego przestała wierzyć, tym bardziej kiedy brał tak naprawdę jeden lek na bromie i niestety było lekko czuć od niego przez to alkoholem, więc poczuł się całkowicie w tym przypadku przegrany.
– Nie, nie będę chuchał.
Nellie spojrzała na niego z uniesioną brwią i złapała go za kamizelkę spod płaszcza, przyciągnęła go, tak by pochylił się do niej twarzą, w końcu był od niej wyższy, a gdy oddychał, udało jej się wyczuć nieco zapachu alkoholu. Puściła mężczyznę i odwróciła się tyłem, lecz zaraz spojrzała na niego i odparła głośno z niemal krzykiem.
– Wynoś się z mojego sklepu! Rozumiesz..?! Opuść mój sklep.. Piłeś, nie wiem z kim się tu zadawałeś, a do tego co w moim sklepie urządziłeś sobie spotkania towarzyskie..? Co jeszcze?! Byłeś nie wiadomo gdzie, robiłeś się nie wiadomo co, a mnie co spotkało?! Nie dość, że moja ciotka umiera, to mąż mojej kuzynki ją zdradza… przyjeżdżam tutaj ciesząc się, że w końcu jestem w Londynie, u siebie, a Ty nie potrafiłeś dopilnować mojego sklepu…?! Jestem zmęczona rozumiesz, moja podróż też nie była najlepsza…! Cieszyłam się, że będę już dziś w domu, jestem i co?! No i pytam się co..?! Sweeney jesteś jak takie dziecko, które nie potrafi wyjaśnić co się stało, wiesz..? Gdzie się w Tobie podział mężczyzna.. no gdzie…?! Zresztą nieważne… Nie chcesz mówić nie musisz, ale teraz chcę być tu sama… wyjdź, nim sama Cię wyrzucę, i nie przychodź tu więcej, nie chcę Cię widzieć..! Wynoś się…!
Wycedziła przez zęby ostatnie słowa, sama nie wierzyła, ze go stąd wyrzuca, lecz teraz, kiedy mężczyzna, był milczący uznała, że tak najlepiej, inaczej miała chęć znów go uderzyć w policzek. Sweeney spojrzał na Nellie, aż powoli wycofał się z jej salonu czując kilka razy jak jego serce aż go zakuło na słowa kobiety, przeszedł powoli na sklep i go opuścił. 

Nellie za nim wyszła i spoglądała tylko, jak wychodził z jej sklepu i szedł w kierunku nie swojego domu, tylko w odwrotną stronę. Lecz nie obchodziło ją to, gdzie teraz miał zamiar się udać. Stanęła na środku sklepu i westchnęła, a gdy tylko w pobliżu pojawiło się dwóch sierżantów wyjrzała, że sklepu i odezwała się krzyżując ręce na klatce piersiowej.
– Tak Panowie pilnują porządku w mieście tak..?! Dlatego mój sklep jest doszczętnie zdemolowany…?!
Mężczyźni zaraz podeszli do kobiety i jeden odparł zaraz.
– Włamanie było.? Czemu Pani tego nie zgłosiła… ?
Nellie wywróciła oczami i odezwała się, kiedy mężczyźni razem z nią weszli do sklepu, by się rozejrzeć.
– Nie zgłosiłam..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.