SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 18 stycznia 2015

Part 173.

Również nie przyszłoby mu tak łatwo, wprost mówić o uczuciach.. więc tak szybko jak takie pomysły pojawiały się, znikały. Pan Todd niewiele spał tej nocy.
Następnego dnia na Fleet Street było dość głośno ze względu na kolejne włamanie. Tym razem w domu, a nie w jakiejś firmie. Od rana panowało tam ogólne zamieszanie, że ludzie wyszli na ulicę by trochę samemu wywęszyć co się tam dzieje. Nellie również dołączyła to tego grona. Spytała się sąsiadki cóż też takiego tam się stało, a ta odpowiedziała jej..
- Oj Pani Lovett.. znów ta banda złodziei się pojawiła,a tym razem jeszcze zaatakowali człowieka.. Niewyobrażalne..! Chore.. Co robią strażnicy, jak ten Turpin rządzi miastem.. to jego powinni napaść.. - Nellie skrzywiła się na wspomnienie o Turpinie, a tym bardziej szokowało ją, że jakiś człowiek został skrzywdzony w wyniku tego napadu.
- Ma Pani rację, tak.. a co z tym człowiekiem, hm..? - Kobieta wyglądała na dość zorientowaną, a być może szukała jedynie plotek.
- Został nieco pobity, ale podobno wszystko będzie w porządku. - Nellie rozglądała się jeszcze w kierunku obrabowanego domu, a zaraz ktoś położył jej dłoń na ramieniu. Był to ten sam strażnik, któremu wcześniej zgłaszała kradzież w domu.
- Pani Lovett. Być może nie jest to jakaś przełomowa wieść, lecz złapaliśmy jednego z bandy złodziei, którzy brali udział również w napaści na Pani majątek. Uważamy, że jest to pierwszy krok na drodze do sukcesu. - Mężczyzna uśmiechnął się, a Nellie uniosła brew.
- Hm, to dobrze.. lecz naprawdę mało interesuje mnie jakiś złodziej kiedy wieści o moich rzeczach wciąż jak nie było tak nie ma. Rozumiem pańską radość z tego powodu, lecz dla mnie to rzeczywiście nic przydatnego. - Wzruszyła ramionami. - Więc proszę informować mnie o sprawach istotnych.. A teraz, Pan wybaczy. - I minęła go by udać się z powrotem do domu. Zaraz dołączyła do niej Isabel.
- Witaj Nellie. Cóż za zamieszanie, podobno kolejna kradzież. Nie wiem, nawet nie pytałam się bo chciałam zajrzeć tutaj do Ciebie. - Nellie uśmiechnęła się na pojawienie się przyjaciółki i zaraz znów otworzyła drzwi sklepu, po czym weszły do środka. - Tak, tak.. to kradzież.. przykre, przykre, niestety.. Hm, wiesz, dzisiaj.. postanowiłam otworzyć sklep. Chyba już czuję się na siłach. - Spojrzała na Isabel zdejmującą swój płaszcz, po czym zabrała go od niej i powiesiła na wieszaku. Przyjaciółkę zaintrygował dobry humor Nellie, bo ostatnimi dniami niezbyt nadawała się do rozmowy, a tym bardziej do pracy. - Widzę, że humor Ci dziś całkiem dopisuje.. Chcesz mi o czymś opowiedzieć..? - Puściła jej oko, a Pani Lovett zaśmiała się po raz pierwszy od kilku dni.
- Tak, och, Isabel.. Wiem, że znienawidzisz mnie za to, że teraz nie powiem Ci wszystkiego, ale po prostu nie chcę zapeszyć.. Czuję się lepiej, zdecydowanie lepiej.. przypadkiem spotkałam Pana Todd'a i dowiedziałam się pewnych rzeczy.. znaczy nie rozmawialiśmy, ale.. no, po prostu dowiedziałam się.. Mogę Ci tylko powiedzieć, że miałaś rację co do chusteczki.. a ja myliłam się do niego i do wszystkiego co tu zaszło.. Myliłam się.. ale nie spodziewałabym się tego, że było tak, a nie inaczej.. Oj tak ciężko mi się powstrzymać przed mówieniem tego.. ale obiecuję Ci moja droga, że dowiesz się wszystkiego z największymi szczegółami.. a teraz proszę Cię tylko o to abyś trzymała za mnie kciuki, dobrze..? Poza tym.. pomożesz mi dziś trochę w sklepie..? - Isabel była nieco oszołomiona zachowaniem Nellie. Jej głos stał się żywszy, ogółem jakby obudziło się w niej nowe życie. Musiało się więc wydarzyć coś naprawdę niespodziewanego aby wyrwało ją z tego załamania. Cieszyła się jej szczęściem.
- Ojej.. trzymam Cię za słowo.. hehe.. Oczywiście, że będę trzymać kciuki za to aby Ci się powiodło.. z Panem Todd'em jak mniemam.. hehe.. Już zabieramy się do pracy.. - Isabel przekręciła na drzwiach karteczkę z napisem "zamknięte" na "otwarte" i stanęła u boku Nellie w oczekiwaniu na pierwszych klientów, w końcu sama też miała doświadczenie w tym biznesie. Reszta dnia upłynęła kobietom właśnie w ten sposób. Klientów było całkiem sporo, zwłaszcza pod wieczór. Niektórzy nawet dopytywali się czemu sklep nie był otwarty przez jakiś czas, na co mimo wszystko otrzymywali odpowiedzi, by nie poczuli się zlekceważeni. W efekcie tego dnia pracy kasetka z której ostatnio zniknęły wszystkie pieniądze co do grosza znów częściowo zapełniła się, co było jakimś krokiem do przodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.