SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział XVI. Spotkanie Pani Lovett i Pana Todd'a. Poprawa relacji. Part 174.

Sweeney spędził ten dzień w domu. Nie miał potrzeby wychodzenia z niego i oczywiście nie miał gdzie szukać szczęścia nawet gdyby tego chciał. Zwolnienie powoli kończyło mu się i nie narzekał na to. W pracy przynajmniej mógł liczyć na kontakt z ludźmi, a nie kompletną izolację od świata. Przez ten czas jego organizm regenerował się, choć nie był to taki łatwy i prosty proces. Jednak ze względu na brak zajęć nie nadwyrężał zdrowia i właściwie robił tym samym coś pożytecznego dla niego. Nie chciał też zamknąć się na świat jak kiedyś i postanowił kolejnego dnia iść do sklepu spożywczego po zakupy, ponieważ naszła go ochota na przyrządzenie sobie czegoś słodkiego.
Tak kolejnego ranka udał się do sklepu, kupował rzeczy potrzebne do przepisu na ciasteczka, jaki wykreował sobie w głowie. Miał już wszystko w koszyku i udawał się do kasy by zapłacić, lecz wtedy przypomniało mu się o czymś najważniejszym, o mące. Tak więc rzekł do sprzedawczyni aby obsłużyła w tym czasie innych klientów.
Powędrował po mąkę i już sięgał po jej opakowanie, gdy jego dłoń dotknęła innej. Kobiecej, jak rozpoznał. Przesunął więc wzrokiem od dłoni do głowy owej kobiety i niemalże zamarł bo była to Nellie Lovett, choć tak zapatrzona w kartkę na której zapisała sobie co kupić, że nawet nie zorientowała się kto stoi obok niej. Zapadła chwila w której nawet ona, sprawdzająca czy ma już wszystkie składniki, których potrzebowała są już zebrane w jednym miejscu, zorientowała się, że coś jest nie tak. Odwróciła swoją głowę i ku jej spojrzeniu ukazał się Sweeney. Z początku nawet nie wiedziała jak zareagowała, lecz potem starała nadrobić toi zerknęła chwilowo na swoją i jego rękę znajdującą się wciąż przy tym samym opakowaniu produktu.
- Oj.. przepraszam najmocniej.. nie zauważyłam.. - Przygryzła delikatnie wargę.
- Właśnie.. miałam Pana zapytać.. zaproponować.. W mojej nowej ofercie znajdują się ptysie z budyniowym kremem i różne rodzaje interesujących herbat.. Gdyby miał Pan ochotę przyjść.. choćby dzisiejszego wieczoru.. na pewno by Pan nie pożałował.. więc serdecznie zapraszam. - Zaszczyciła go uroczym uśmiechem, a Sweeney znajdował się przez to w dużym szoku, jednak odpowiedział jej niemal niewidocznym uśmiechem.
- To bardzo miłe z Pani strony.. myślę, że.. że.. zjawię się.. więc do zobaczenia.. - W oczach mężczyzny zamigotały iskierki zadowolenia, po czym odwrócił się i ruszył do kasy. Zatrzymał go głos Nellie.
- Chyba zapomniałe.. zapomniał Pan czegoś.. - Gdy znów odwrócił się, zauważył, że kobieta trzyma w ręku kilogram mąki aby mu go podać. Chwycił go więc w swoje dłonie i szepnął.
- Dziękuję. - Udał się teraz już definitywnie do kasy choć miał z każdym krokiem ochotę spojrzeć w stronę Nellie. Nawet zrobił tak gdy sprzedawczyni pakowała jego zakupy do torebki. Pani Lovett akurat zajmowała się dalej swoimi zakupami choć miał wrażenie, że też podgląda go z ukrycia. Sweeney udał się do domu, choć nie zabrał się ostatecznie do robienia słodkich wypieków wiedząc, że odwiedzi dzisiejszego wieczoru sklep Pani Lovett. W głównej mierze czuł, że to nie o ciastka tu chodziło.
Zastanawiał się momentami czy to jest element jakiejś gry, tak samo jak ten uśmiech w sklepie i miłe potraktowanie go.. Cóż, za kilka godzin miał się o tym przekonać. Ugotował sobie obiad, po czym przygotował sobie strój na wyjście i wziął kąpiel. Chciał aby Nellie zauważyła, że przygotowywał się do tego wieczoru i nie potraktował go jak czegoś przeciętnego. Nie miał pojęcia czego się spodziewać, ale obiecał sobie, że tym razem bez względu na wszystko powie jej prawdę lub.. skłamie jak najmniej.. Zaś Nellie znajdowała się w tamtejszym sklepie, ponieważ przez jeden dzień skończyły się kluczowe składniki jak mąka, cukier, ozdoby do słodyczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.