SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 18 stycznia 2015

Part 177.


– Połaskotałabym Cię, ale teraz nie mogę, lecz jak wyzdrowiejesz, to pamiętaj, że to zrobię. Rozumiem. Po prostu się martwię. A w szpitalu co Ci powiedzieli..? – Sweeney zmarszczył czoło i sięgnął z boku stolika po taką szklanką kulę świąteczną i poruszał nią, by w środku na bałwanka spadł śnieg. Na co Nellie zabrała mu zabawkę i odparła zaraz.
– Sweeney… mówię do Ciebie. – Todd spojrzał na nią i pogładził jej policzek delikatnie, po czym lekko pochylił się nad nią, bo bardziej nie mógł i odparł.
– Dlaczego zabierasz mi zabawki? Co mi powiedzieli… Hm.. że jestem nieodpowiedzialny, że wychodzę ze szpitala.. Bo wypisałem się na własne żądanie. Ale chodzi Ci o medyczną sprawę? Hm, że zbyt długo zwlekałem z przyjściem do szpitala.. Hm.. no jakbym mógł przyjść wcześniej to bym przyszedł. Jak byłem w areszcie, Turpin mruczał o tym by ktoś mógł mnie zbadać, a w rezultacie po wyjściu, sam musiałem się o to postarać. – Helena spoglądała na mężczyznę i pogładziła dłonią lekko jego policzek, na co uśmiechnął się do niej kącikiem ust.
– Sweeney… dobrze, rozumiem.. ale nie do końca o to pytam.. – Todd spojrzał na nią unosząc jedną brew i odparł.
– To, że jestem połamany, tak? No niestety jestem. Minie kilka tygodni, około sześciu, nim wszystko zrośnie się. Może więcej, a teraz oddaj mi tą kulę śnieżną. – Wyciągnął dłoń po zabawkę, lecz Nellie wcale nie chciała mu jej oddać, droczyli się przez to, wygłupiali, sięgał po kulę, lecz kobieta zawsze była szybsza, teraz miała nad nim przewagę, kiedy miał ograniczone ruchy, aż uciekła mu z kanapy. Co Sweeney wykorzystał patrząc na kobietę, gdy usiadła w fotelu nieco naprzeciwko niego i uśmiechnęła się uroczo.
– No i co, będziemy się teraz ganiać, tak..? – Nellie pokręciła przecząco głową i odezwała się.
– Tobie mój drogi z tymi żebrami nie wolno biegać. – Sweeney uśmiechnął się i dodał. – To nie zostaje Ci nic innego jak mi oddać kulę. Przecież nie zabiorę jej domu, chociaż… Podoba mi się hehe.. – Rzucił w kobietę poduszką, co raz mu oddała i tak kilka razy, aż położył poduszkę obok siebie. Napili się też wina, oboje mieli na to ochotę i przynajmniej byli po trzeciej lampce czerwonego wina, więc nieco ich zmysły się rozluźniły. Poza tym o to chyba im obojgu chodziło, a kobieta nie chciała by dziś pomiędzy nimi było aż tak bardzo drętwo, bo nie byłaby z tego wieczoru zachwycona. Lecz oczywiście to wino, ich nie upiło, jedynie byli bardziej otwarci wobec siebie.
A zaraz zaczął zdejmować buty, chciał nieco się tutaj położyć, po postu rozluźnić atmosferę, oczywiście dalej zastanawiał się jak wyznać kobiecie swoje uczucia, lecz dalej miał przed sobą taką bramę, która zacinała się nim dochodził do sedna. Kiedy zdjął buty Nellie złapała za inną poduszkę i w niego rzuciła, że ja złapał, bo inaczej wylałaby się jedna filiżanka z letnią już herbatą.
– I co robisz, no co robisz.. hehe.. – Nellie zaśmiała się i puściła do niego całusa, na co Sweeney zerknął i cicho zamruczał, a zaraz położył się na kanapie. Kobieta spojrzała na Sweeney’a kiedy się położył i zaraz na nia spojrzał, że wstała ze swojego miejsca i podeszła do niego, podpierając w żartach ręce o swoje biodra i rzekła.
– A co to za spanie tutaj, hm.. w moim salonie.. na mojej „nowej” kanapie…?! – Sweeney patrzył na nią mało przejęty tym co powiedziała i z kieszeni jej sukni wyciągnął kulę, którą ukryła i pomachał nią przed nią.
– Wcale nie jest taka nowa. Poza tym, jest tu wygodnie, wygodniej niż na moim łóżku. – Nellie przysiadła obok.
– Tak? A to ciekawe, to pozwolisz, że położę się obok i to sprawdzę sama, hm..? – Kobieta zaraz powoli pozbyła się swoich butów i położyła się obok, a że kanapa była spora, to nie potrzeba było ją rozkładać na takie leżenie. Nellie tego nie zauważyła, gdzie padały spojrzenia Sweeney’a i zaraz leżała obok niego i oboje spojrzeli w sufit, a zaraz na siebie. Sweeney sięgnął po jedną poduszkę z fotela i podłożył ją pod głowę kobiety, a druga miał pod swoją głową.
– Hm.. i wygodnie Ci..? – Nellie poruszyła głową jakby chciała stwierdzić, że średnio jej jest tu wygodnie, lecz zaraz obróciła się nieco na bok do mężczyzny i położyła dłoń na jego brzuchu jakby chciała się o niego nieco oprzeć i przesuwała lekko kciukiem po jego ubraniu, choć bardziej chciała wyczuć jego ciało.
– Teraz mi lepiej. To jak oceniasz moje ptysie..? – Sweeney popatrzył na kobietę zaraz i tak nieco przesunął wzrokiem na jej dekolt, lecz zaraz powrócił spojrzeniem na jej twarz, na co kobieta niemal bezgłośnie się zaśmiała.
– Ptysie? Tak, bardzo dobre, jak masz ich jeszcze trochę to dwa zabrałbym do domu. A zrobiłabyś dla mnie z kremem czekoladowym?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.