SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 23 stycznia 2015

Part 183.

– Nellie przytaknęła i zaraz dodała. – Może z goździkami..? – Sweeney przytaknął i na tym na razie zakończyli zamówienie, bo nie byli pewni co do alkoholu, poza tym mężczyzna dodał. – Może alkohol dziś sobie darujemy, ale za to jutro, jeśli nie masz nic przeciwko postaram się o dobrą nalewkę, jeszcze mam coś swoim małym barku. – Nellie uśmiechnęła się i kelnerka zapisała zamówienie, mówiąc, że przyjdzie za kilka minut, jak się zdecydują co będą chcieli. Odeszła niczym na pięcie i Sweeney za nią spojrzał przez moment kaszląc celowo i odezwał się do Pani Lovett.
– Niektórzy chyba udzielają tu nie tylko usług gastronomicznych, ale chyba i matrymonialnych… ale czy wyglądam na takiego głupca? Zresztą mniejsza o to, o ta kobietę, powiedz co u Ciebie się dziś działo? – Nellie spojrzała ze złością za kobieta, lecz cieszyło ją to, że Sweeney nie był taki podatni na każdy rzeczowo uznając: biust, czy tyłek. Na jego pytanie zaraz odpowiedziała, gdy nabrała nieco powietrza w płuca i położyła sobie serwetkę na kolanach.
– Och u mnie..? Niezbyt wiele Kochany. Pracowałam, obsługiwałam gości, klientów nic nadzwyczajnego. Utarg też średni. Ale za to wieczór mam bardzo miły, to jak nagroda za tą całości dnia. – Mężczyzna posłał kobiecie uśmiech, tym samym też wybrali co sobie zamówili zaraz u tej samej kelnerki i dalej rozmowa im się coraz bardziej rozkręcała, także przy jedzeniu które dostali.
Lecz na deser mieli iść do Pani Lovett, tak dziś w razie czego Sweeney miał ze sobą leki i kilka innych rzeczy pochowanych po kieszeniach, by nie musiał wracać do domu, gdyby dziś propozycja zostania u Nellie była jeszcze aktualna. Po kolacji, oczywiście Sweeney zapłacił rachunek i powoli wyszli w swoich wierzchnich ubraniach, kierując się do sklepu Pani Lovett, gdzie zaraz wpuścił Sweeney’a przodem i rozgościli się w jej salonie.
– To teraz czas na deser. Tak? Chyba, że jesteś najedzony. – Sweeney przysiadł powoli na kanapie, w salonie Nellie, kobieta mu nieco przy tym pomogła, bo było nieco niżej niż na krześle, a wiedziała, że Todd nie czuł się za dobrze.
– Hm, może troszeczkę później. Chodź tutaj teraz i posiedź ze mną, kuchnia nie ucieknie, poza tym dopiero co zjedliśmy. Mam dla Ciebie propozycję. Wiem, że nie ma, do zaoferowania takiego miejsca jak Twój sklep. Lecz jutro wieczorem, chciałbym żebyś przyszła do mnie, do mojego mieszkania. Zapraszam Cię, po tym jak zamkniesz sklep. Ugotuję kolacje, zrobię coś dobrego. Po prostu głupio mi z tym trochę, że ja przychodzę do Ciebie już tyle razy.. a Ty u mnie byłaś raptem może z dwa razy i to na moment.. – Nellie zaraz usiadła obok Sweeney’a kiedy ten przesunął jedną poduszkę, by było im wygodniej i spoglądał na płeć piękną, gdy uśmiechnęła się do niego ciepło.
– Naprawdę? To jest mi bardzo miło. Och kolacja nie jest najważniejsza, będzie mi miło spędzić z Tobą kolejny wieczór. Może pomogę Ci z Twoimi ranami.. Sweeney..? Dziś bardzo by było miło, w tej sprawie, gdybyś mógł, oczywiście jeśli masz ochotę, zanocować u mnie… Ale nie wiem czy masz przy sobie swoje leki.. jeśli tam pomogę Ci z bandażami, bo wiem, ze musisz je nosić.. Prawda..? – Todd uśmiechnął się szerzej do kobiety i przytaknął. A po chwili wstał ze swojego miejsca i przeszedł do swojego płaszcza, z którego na stół wyjął swoje leki, i bandaże, które miał zapakowane w takie papierowe torebeczki.
– Tak, obiecałem wczoraj, że kolejnym razem zostanę, prawda? No i skoro dziś jest kolejny raz, to zabrałem wszystko co potrzebuję. I tak bandaże muszę mieć, trochę zabezpieczają mnie przed ruchami.. – Zaraz z powrotem po odłożeniu płaszcza, Sweeney wrócił na kanapę. Nellie kiedy Sweeney usiadł wygodniej na kanapie, bardziej jakby się na niej pokładając przysunęła się do niego i spojrzała w jego oczy, a on jej.
– Hm, wiec dziś nie będę sama. Cieszę się, że masz wszystko. Zmęczony jesteś? Może pomogę Ci po tym jak się umyjesz zająć… ranami? Sweenyyy…
- Możemy sobie potem jeszcze posiedzieć, ale miło jest się odświeżyć, prawda..? Poza tym jeśli masz ochotę, mogę Ci zaoferować, taką emulsje do kąpieli, och nie miej takiej miny, kupiłam z myślą o Tobie i wcale nie ma kobiecego zapachu, bo kupiłam dla mężczyzn… Tego jeszcze u mnie nie widziałeś. Naszykuję Ci ręcznik, dobrze..? – Sweeney zmarszczył czoło na słowa kobiety i odezwał się, gdy wstała, przy czym lekko złapał ją za dłoń.
– Tak. Tak. Zmęczony?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.