SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 23 stycznia 2015

Part 185.

– Kobieta mówiła całkiem poważnie, a widząc minę Todd’a gdy na nią spojrzał zaraz dodała. – Nie patrz tak na mnie, taka prawda… Nie widziałam tego, nie sądziłam, że masz aż takie zranienia.. nie wyobrażałam sobie tego.. A Ty zamiast w większej mierze leżeć to ciągle chodzisz, poza tym wyczytałam dziś rano w poradniku medycznym, że mając złamane żebra, powinno się niezbyt wiele chodzić.. A Ty co robisz..? O nie Kochany, jutro siedzisz w domu.. i tak masz rację, przyjdę do Ciebie. I zajmę się Tobą, a Ty będziesz odpoczywać.. – Sweeney westchnął na słowa kobiety, wiedział, że ma rację na co nieco spuścił głowę i kiedy opatrzyła jego ciało, powoli obandażowała jego klatkę piersiową gdzie miał połamane żebra, choć nie wahała się za bardzo dotknąć jego ciała, a gdy powoli skończyła, przy tym oboje wstali bo tak było wygodniej tak na koniec Nellie pocałowała Sweeney’a w jego klatkę piersiową, tak przy jego mostku. A Sweeney powoli objął ramionami Nellie i przytulił do siebie, szepcząc jej na ucho.
– Wiem Nellie, że powinienem odpoczywać.. Ale poza kupieniem żywności, pójściem na poczte, czy do Ciebie nic strasznego nie robię.. Nie dźwigam… Nie wymawiaj mi tylko tej mąki która kupowałem.. ale miałem chęć na ciasteczka.. a w domu nie mam za wiele mąki.. i co miałem zrobić..? Dziękuję, Ci za pomoc.. a mogę dostać jeszcze jakąś małą szklaneczkę z wodą, tylko do połowy..? Mam jeszcze do wzięcia leki.. które.. niestety trochę pachną jak alkohol.. i kilka pastylek.. tamte przynajmniej nie są tak odczuwalne w zapachu… - Nellie uniosła brew ku górze i westchnęła, ale zaraz zrobiła to o co ja poprosił, choć mówiła do niego z kuchni i jak przyszła. A mężczyzna przez ten czas zakładał na siebie koszulę i zapisał ją, a piżamę jaką miał była ta, którą dostał od Nellie na Gwiazdkę.
– Och nie ma za co Sweeney.. ale musisz o siebie dbać.. nie możesz się przemęczać i dźwigać niczego inaczej nie polepszymy Twojego stanu zdrowia… Już niosę wodę. Mąkę Ci wybaczę, ale więcej niczego takiego nie kupuj… jeśli czegoś potrzebujesz powiedz to mi, nie jestem taka słaba, by nie kupić Ci choćby butelki soku, czy paczki cukru.. Proszę. – Podała mu szklaneczkę z wodą i Sweeney zaraz wlał tam z dziesięć kropli swojego leku wymieszał łyżeczką od herbaty i wypił, choć zrobił przy tym krzywa minę, bo tego nie lubił. ę– Ohydne. Brrr… Ale przynajmniej po tym lepiej się czuję. Ale nie mów, że nie mogę jutro niczego przygotować na Twoje przybycie.. zakupów teraz nie potrzebuję, wszystko mam.. chyba, że rano wracając do siebie, kupię pieczywo. – Płeć piękna przysiadła zaraz obok Sweeney’a i dala mu popić lek herbatą, bo widziała, że zmagał się z tym, a widać, że bolały go żebra. Podziękował jej i zaraz upił łyczek herbaty odstawiając na miejsce. Kobieta zaraz sama się napiła i odstawiła filiżankę na stolik, przyniosła zaraz kołdrę i poduszkę mężczyźnie do spania by mógł położyć się spać.
– A teraz czas na spanie. – Sweeney dodał do słów Pani Lovett. – Tak, ale zostać jeszcze ze mną chwilę. Herbata jeszcze nie wypita. – Zauważył, tez że kobieta się zatrzęsła, widać zimno było jej po kąpieli i zaraz sięgnął po koc z kanapy, którym ją okrył. Lecz chyba niezbyt wiele to dało, dlatego Sweeney przygotował powoli kanapę do spania i odparł kiedy Nellie wstała z kanapy, bo myślała, że Sweeney chce już spać.
– To zabiorę herbatkę i pójdę do siebie.. – Mężczyzna pokręcił głową i odezwał się, kiedy powoli wsunął się na kanapę jak do spania, wziął poduszkę i kołdrę, rozłożył ją jak do przykrycia i odsunął nieco pościel.
– Dobrze, ale to za chwile, chodź tutaj.. Zimno Ci, koc nie pomaga, to może pod kołdrą będzie cieplej.. hm..? – Nellie nieco zaniemówiła, bo nie spodziewała się, że choćby na pięć minut Sweeney przygarnie ją do siebie na kanapie i to pod kołdrę, zawahała się nad tym, ale zgodziła się, choć bardzo powoli wkradła się obok niego. Na co mężczyzna zaraz okrył ją kołdra i nieco objął, jego ciało za to było bardzo ciepłe, dlaczego Nellie zaraz przysunęła się powoli do niego, i oparła nieco głowę na jego ramieniu, choć bardziej wtuliła się w jego ramię i przymknęła oczy.
– Tu jest znacznie cieplej. – Sweeney rozmawiał jeszcze z Nellie przez jakies może dziesięć minut, lecz dostrzegł, że Nellie w rezultacie usnęła. Nie chciał jej budzic, zatem jedynie zgasił światło i przytulił ją lekko do siebie i tak oboje zasnęli na kanapie wtulając się w swoje ciała. Choć Nellie mimo snu była świadoma tego by Sweeney’owi nie zrobić krzywdy, dlatego nie przytulała się do niego bardzo mocno, bo w nocy obudziła się i widziała, że śpi razem z nim.
Lecz gdy pomyślała o tej kanapie, nie pustej, z mężczyzną, a swoim pustym łóżku, to wybierała kanapę i tak na niej została. Było jej miło, a nawet bardzo, że tu jest, Sweeney także cieszył się z tego, choć oboje chyba uznali to za spontaniczny gest, gdyż mimo tego dnia, że nie był męczący ich szczególnie wymęczył, że byli jak śpiące niedźwiadki, bądź wilczki, które obdarowują się wzajemnie ciepłota swojego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.