SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Part 188.

Po prostu chciała być sama, a nie by jej przeszkadzał. Inspektor troszkę zrezygnowany zrozumiał, że kobieta nie jest nim ani trochę zainteresowana, poza wieściami służbowymi i dał jej spokój, choć dał jej zarobić poprzez zamówienie wszystkich wariantów, które wcześniej wspomniała. Wreszcie nadeszła upragniona 18, czyli koniec pracy. Nellie jak zwykle posprzątała, doprowadziła się do stanu w jakim chciała by zobaczył ją Sweeney i w efekcie około 19 stanęła u jego drzwi i zapukała. Todd za moment otworzył drzwi i wpuścił kobietę do środka. Miał na sobie fartuch kuchenny, więc chyba zajmował się wciąż przygotowaniem kolacji. Pomógł Nellie zdjąć płaszcz, powiesił go i zaraz przeszli do pokoju. - Widzisz, dałaś radę przetrwać te kilka godzin, jak mówiłem.. Coś ciekawego wydarzyło się od kiedy wyszedłem, hm..? - Usiedli na kanapie. - Tak, choć łatwo nie było.. Był u mnie inspektor, wiesz.. w sprawie kradzieży.. - Sweeney uniósł brew na słowo inspektor, chwilowo nie skojarzył faktów.
- Dobre czy złe wieści..? - Nellie poruszyła lekko głową to na jedną, to na drugą stronę. - Czy ja wiem.. podobno znaleźli naszyjnik.. ale muszę tam iść by to wszystko potwierdzić.. Powinnam się cieszyć, ale skoro nie wspomniał nawet o innych rzeczach.. Zresztą trochę irytuje mnie, że przychodzi i mówi, że złapali kolejnego złodzieja.. Jakby naprawdę.. mnie to interesowało.. taka jest chyba ich praca by łapać przestępców.. a mojego życia nie zmieni ta wiadomość.. po prostu liczę, że rozprawią się z nimi jak należy i w końcu przestaną mi przypominać o tym co się stało.. I nie będę musiała ciągle sztucznie rozmawiać z tym całym inspektorem i wymyślać sposoby by go spławić.. - Westchnęła zakładając nogę na nogę. Sweeney pokiwał głową ze zrozumieniem i rzekł.
- Hm.. chociaż tyle.. lecz ten naszyjnik to trochę jak igła w stogu siana, tak mi się wydaje.. Sam już nie wiem co o tym sądzić.. Choć muszę przyznać, że ten inspektor chce zrobić chyba wszystko żeby znaleźć z Tobą temat do rozmowy.. Jeśli będzie się jakoś naprzykrzał poinformuj mnie o tym. - Spojrzał jej w oczy dość poważnie, bo w końcu nie chciał aby cały czas denerwował ją ten mężczyzna.. i kogo miała jak nie jego do pomocy jak nie jego. Nellie położyła dłoń na ramieniu Sweeney'a.
- Wiem, że mogę na Tobie polegać Sweeney. Dziękuję. A teraz.. hm.. może pomóc Ci w kuchni..? Widzę, że chyba jeszcze coś przygotowujesz więc zawsze mogę.. - Pan Todd przytknął kobiecie swój palec wskazujący do ust.
- Nie, moja droga. Ja zaprosiłem Cię do siebie, więc życzyłbym sobie abyś chociaż raz odpoczęła od kuchni i pozwoliła się obsłużyć. Przynajmniej w ten sposób odwdzięczę Ci się za wszystkie dni, które u Ciebie spędziłem. Chociaż tak. - Uśmiechnął się czule, po czym cofnął swoją rękę i rzekł dalej.
- Zaczekaj tutaj momencik, muszę zerknąć jak tam stan naszego dania głównego. A potem pokażę Ci resztę mieszkania. - Sweeney wstał i udał się do kuchni, a Nellie podczas jego nieobecności poprawiła swoje włosy, które trochę oklapły pod czapką i gorset. Zauważyła, że stół nakryty jest bardzo ładnie, że aż nie spodziewałaby się tego po Panu Todd'zie, lecz jak widać wieloma rzeczami mógł ją jeszcze zaskoczyć. Po środku znajdował się kandelabr z trzema płonącymi świecami, delikatny stroik z kwiatami. Kieliszki, talerze, sztućce i czerwone serwetki, które nadawały ogółowi pewnego klimatu. Pani Lovett naprawdę podobał się owy wystrój, widać było, że zostały w niego włożone starania. Zaraz po tym przyjrzeniu się stolikowi powrócił Sweeney.
- Gotowa na obejrzenie mojego małego gniazdka? - Nellie wstała z kanapy i zaraz znaleźli się w sypialni Sweeney'ego, w której znajdowała się również łazienka. Do niej przeszli jako pierwsi. - A więc tutaj jest mój mały raj, jak widzisz.. hehe.. - Robiąc małą pauzę, wskazał na całą kolekcję brzytw.
- Tak poza tym.. no cóż, myślałem nad zmianami troszkę w wyglądzie tego pomieszczenia, choćby wymianie wanny na inną, nową.. ale to takie plany, że w końcu nic z tego nie wychodzi.. w końcu nie jestem też jakiś wybredny, starcza mi to co jest.. - Znaleźli się znów w sypialni. Sweeney jakby chcąc bardziej zaprezentować Nellie łóżko, usiadł na nim i zakołysał na sprężynach.
- Jak mówiłem, Twoja kanapa jest wygodniejsza, ale da się jakoś przeżyć.. zresztą, sama zobacz.. - Zachęcił ją gestem ręki by podeszła. Pani Lovett nie wiedząc z jakiego powodu zamyśliła się patrząc na to łóżko. Dorównywało rozmiarom temu na którym sama spała, choć oczywiście tylko jedna połowa była zaścielona. Nellie powróciła pamięcią do dzisiejszego ranka i wyobraziła sobie siebie na tymże miejscu, wraz ze Sweeney'm, całkiem nieprzypadkowo. Lecz zaraz jednak ocknęła się z zadumy, karcąc siebie za myśli rodem jak z jakiegoś taniego romansidła (które jednak lubiła czytać) i usiadła na łóżku obok mężczyzny.
- Rzeczywiście.. choć nie jest aż tak źle.. ale wygodniej u mnie, to prawda.. hehe.. ale nie może być tragicznie.. - Przesunęła dłonią po powierzchni łóżka, na co Sweeney dotknął dłoni kobiety.
- Da się przeżyć. A o czym myślałaś tak przez chwilę.. Zupełnie jakbyś zniknęła.. Hm..? - Serce Nellie zabiło szybciej, zupełnie jakby na czymś została przyłapana. Szukała jakiegoś sensownego pomysłu w głowie, bo przecież nie wypadało tak powiedzieć prawdy. Nieco się przy tym zarumieniła, a Sweeney wtedy odparł.
- Oj Nellie, Nellie.. dobrze.. każdy ma jakieś tajemnice.. - Puścił do niej oko. Zastanawiało go co tak naprawdę przyszło jej do głowy kiedy przez chwilę wydawało jej się tu nie być. Być może gdyby znał ją nieco bardziej byłoby prościej, lecz tak naprawdę.. odczytywanie myśli kobiet nigdy nie było zbyt łatwą sztuką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.