SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Part 189.

Pani Lovett zaśmiała się nieco próbując zatuszować tą sytuację. - Och nie, żadna tajemnica.. po prostu.. czasem tak mam, że zamyślam się, a potem sama nie wiem o co mi chodziło.. Naprawdę.. Tak już mam. A tutaj.. widzę, że masz tymczasową apteczkę.. - Wskazała na stolik nocny obok łóżka, na wysokości głowy podczas spania. Stało tam jeszcze zdjęcie małej Johanny. Brakowało zdjęcia Lucy, na co Nellie poczuła taki mały triumf w sercu. Pamiętała przecież, że za dawnych czasów nigdy nie rozstawał się z fotografią żony.
- Mhm, chyba prędko to wszystko nie zniknie.. ale od czegoś musi być ta szafeczka, prawda..? Czasem kładę tu książkę.. stawiam radio.. ale teraz ma taką akurat funkcję. No i cóż, tak poza tymi rzeczami.. jak widzisz.. szafa na ubrania i biurko przy którym chyba jeszcze nigdy nie miałem potrzeby usiąść. - Nellie rzuciła spojrzeniem na owe meble po czym wyszli z sypialni, znów znajdując się w salonie z którego przeszli do kuchni, choć Sweeney chciał aby Pani Lovett całkowicie odpoczęła od kuchni więc nawet tam nie rozdrabniał się zbytnio nad pokazywaniem jej wystroju. Dorzucił do kominka w salonie i pokazał Nellie zeszyt w którym zapisane były przepisy jego mamy.
- Czasem z tego korzystam, choć w kuchni raczej wolę być spontaniczny.. nie trzymać się schematów, mam nadzieję, że dzisiaj akurat nie przesadziłem i wszystko będzie dobrze.. hehe.. - Nellie przeglądała przepisy. - I to przepisy stworzone tylko przez Twoją mamę..? Wydaje mi się, że są naprawdę przepyszne.. Sweeney, wciąż pamiętam smak śniadania, które zrobiłeś u mnie.. wydaje mi się, że gdybyś założył coś w rodzaju mojego sklepu, byłbyś nie lada konkurencją.. jestem ciekawa co wymyśliłeś na dziś..
- Zaraz się przekonasz. Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało.. myślę, że nalewka, którą mam w barku doskonale będzie pasować.. - Wyjął alkohol i nalał go do kieliszków, a zaraz potem nałożył na talerze zapiekankę z warstwami przekładanymi mieloną wołowiną, makaronem, z dodatkiem przecieru pomidorowego i rozmaitych przypraw oraz serem. - Voilà! -Nellie naprawdę zachwyciła się na sam widok.
- Och Sweeney.. to wygląda niesamowicie apetycznie.. Musiałeś spędzić nad tym naprawdę sporo czasu.. I jak pachnie.. - Gdy potrawa troszkę ostygła, bo w końcu była wyjęta wprost z piecyka, zjadła kilka pierwszych kęsów i jej zachwyt wcale nie opadał, co pochlebiało Todd'owi.
- Cieszę się, że Ci smakuje. Właśnie chciałem zrobić coś takiego innego, niekoniecznie angielskiego.. bo wnętrze jest zdecydowanie bardziej włoskie niż nasze angielskie.. I przypomniało mi się, że kiedyś chwilowo stacjonowałem we Włoszech.. i to mnie zainspirowało. - Sweeney wytarł usta serwetką, ponieważ czuł, że nieco sosu pomidorowego mu tam zostało. Był w miarę zadowolony ze swego gotowania. Nellie takie państwo jak Włochy znała tylko z mapy więc była ciekawa jak tam jest, chciała pytać o pewne rzeczy, lecz też zdała sobie sprawę, że być może ta jego wizyta była podczas wygnania z Londynu i nie chciała przypominać mężczyźnie o złych czasach. Mimo to, tak delikatnie zapytała.
- Jak jest we Włoszech..? Pewnie niesamowite krajobrazy, hm..? - Sweeney zrobił taką minę jakby chciał przywołać wszystkie wspomnienia z tamtego okresu, by tylko podzielić się jak największą ilością nich z Nellie.
- Interesujący, piękny kraj.. lecz musiałem pracować i możesz sobie wyobrazić.. nie było zbyt wiele czasu na podziwianie tego co by się chciało.. Na pewno pogoda zdecydowanie ładniejsza niż u nas.. słoneczko przez większość roku.. w zimę śniegu tam spada malutko.. Do tego byłem w miejscowości nadmorskiej.. i mimo tej pracy miło było po prostu oglądać codziennie morze i palmy.. I góry w niektórych miejscach. Idealne miejsce na spędzenie urlopu.. choć Włosi są naprawdę głośni.. i mają tendencję do kłótni.. ale taka nacja.. Hm.. może gdybym był tam w innych okolicznościach wiedziałbym więcej.. Ale po prostu wiedz, że warto tam kiedyś pojechać i zjeść prawdziwe arcydzieła jakimi jest kuchnia włoska. - Uśmiechnął się do Pani Lovett i napił się wody, bo troszkę zaschło mu w gardle od tej mowy. Nellie słuchając Sweeney'ego wyobrażała sobie to wszystko, te wspaniałe krajobrazy i klimat. Miłe było to, że podzielił się z nią tymi milszymi wrażeniami, wspomnieniami z wygnania. Mimo wszystko.
- A więc na dobry początek naszego wieczoru proponuję toast, za zdrowie gospodarza i jego wspaniałe zdolności kulinarne. - Sweeney nie był wielkim fanem toastów na swoją cześć, zresztą nie pamiętał czy ktoś kiedykolwiek je wznosił, lecz tym razem po prostu cieszył się na uznanie Nellie. Jedną dłonią znów połączyła się ze Sweeney'm, posyłając mu przy tym czuły uśmiech, a wolnymi dłońmi chwycili kieliszki i stuknęli się nimi, po czym upili nieco nalewki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.