SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Part 190.

Po toaście znów każdy zaraz się za dalszą część jedzenia, mimo że nieco niechętnie odsunęli od siebie dłonie. Lecz ten czas to i tak był przełomem w Nellie życiu i Sweeney’a, oboje byli sobie bliscy, przynajmniej teraz.
Kiedyś Sweeney traktował Panią Lovett bardziej przedmiotowo, a ona jego dalej darzyła uczuciem, miała ogromne serce, że nadal poczuwała uczucia do tego mężczyzny, gdyż zapewne inna kobieta już dawno wyzbyłaby się tego, uznając, że nie jest wart jej miłości. A Sweeney był człowiekiem ze swoimi zasadami, w sercu dalej głęboko miał swoją żonę, ale teraz nawet na jego stoliku nocnym nie było zdjęcia kobiety, choć trzymał je w szafce, w końcu nie dało się uciec przed kobietą z którą dawno temu spłodził Johannę. Postanowił jednak ukryć przeszłość nieco głębiej, inaczej nigdy nie wyszedłby z tamtych lat, chwil i teraz nie byłby w mieszkaniu z Panią Lovett jedząc kolację, czy popijając nalewkę. Tęsknił za swoją córką, lecz wiedział, że ona go nie pamiętała, choć nie raz podchodził pod okna Turpina domu i nie raz kobieta na niego spojrzała, lecz sądziła w większej mierze, że Sweeney akurat stoi naprzeciwko bramy, z drugiej strony ulicy, bo się z kimś umówił i nie przejawiała myśli, kim on może być. Todd wybił się ze swoich myśli i spojrzał na kobietę po czym dodał.
– Cieszy mnie, że smakuje Ci kolacja.. lecz troszkę nie udał mi się deser.. ale sama ocenisz… Może mękę kupiłem nie taką co potrzeba, sam nie wiem. – Uśmiechnął się do kobiety nadziewając na widelec kawałek zapiekanki i zaraz wkładając do ust co przeżuwał. Kobieta spojrzała na mężczyznę i pokręciła przecząco głową.- Och Sweeney, nie przejmuj się tym, nawet jak Ci nie wyszło, nie wszystko się udaje. Poza tym jesteś chory, nie możesz od siebie wymagać wszystkiego. Powinieneś odpoczywać, a pół dnia stałeś w kuchni… Lecz po kolacji odpoczniesz. Bez marudzenia. – Sweeney popatrzył na kobietę niewinnie i wzruszył ramionami, aż oboje lekko się zaśmiali. Choć Nellie była bardziej w tym poważna, kiedy chciała by Sweeney odpoczął. Napili się jeszcze nalewki i Sweeney odniósł zaraz puste talerze do kuchni. Po czym przygotowywał deser, a kobieta nieco została sama w salonie i do dłoni wzięła zdjęcie w ramce, które stało dalej na komodzie, gdy do niego podeszła. Przyglądała się fotografii i odezwała się nieco głośniej do Todd’a.
– Na tym zdjęciu w salonie, są Twoi rodzice..? – Musiała chwilkę poczekać na odpowiedź, bo Sweeney, akurat teraz zabierał się za włożenie deseru do piekarnika i podgrzanie go leciutko, a nie chciał się poparzyć.
– Tak, moi rodzice.. Mój ojciec i jego wąsy na pierwszym miejscu hehe.. Ale miał takie okresy, kiedy nie miał wąsów, zaś takie baki jak ja, choć na zdjęciu też ma baki, taka moda.. – Nellie lekko przytaknęła głową i zamruczała, bo widziała, że Sweeney był podobny do swoich rodziców, do obojga, choć może miął więcej tej pewności siebie od ojca, za to jego oczy przypominały oczy jego matki.
– Rozumiem, no tak taka moda, ale Tobie dobrze tak jest.. chociaż zarost troszeczkę gryzie hehe.. Hm.. patrzę do kogo jesteś podobny bardziej… Na pewno masz oczy swojej mamy. Nieco fryzurę jak Twój ojciec… ale chyba po połowie odziedziczyłeś po nich wygląd. Tak mi się wydaje. – Sweeney przyszedł na chwilę do salonu i spojrzał na Nellie gdy przyglądała się zdjęciu i odezwał się zaraz.
– To zdjęcie miało być portretem rodzinnym… No ale rodzice skłócili się z rodziną i zostali tylko w dwójkę.. choć mam gdzieś zdjęcia, całej rodziny.. chcesz pooglądać..? Dużo tego nie mam.. ale nie chowałem ich w coś szczególnego, więc zajmują pudełko… - Nellie uśmiechnęła się lekko na słowa Todd’a.
– Hm, a byłeś już na świecie, gdy zostało zrobione to zdjęcie? Tak, mogę pooglądać. – Tak, ale miałem chyba wtedy z roczek i byłem chory, coś takiego rodzice mówili.. To zaraz poszukam. – Lecz najpierw Todd poszedł do kuchni przepraszając kobietę i zaraz zerknął na muffinki, które upiekł dzisiaj, a teraz podgrzewał w piekarniku by lepiej smakowały. Lecz troszkę mu się zapadły do foremek i ku temu tak nad tym ubolewał.
Powrócił do salonu i podszedł do sypialni, gdzie zaraz z szafy, kiedy wszedł na stołek, zdejmował pudełko z fotografiami, Nellie wtedy weszła i podparła ręce na biodrach, kiedy Sweeney trzymał pudełko, jak je ściągnął z wysokiej szafki.
– Sweeney! … mogłeś powiedzieć, że jest tak wysoko… sięgnęłabym… Nie możesz tak się wyciągać z tymi żebrami.. – Sweeney spojrzał na kobietę i zrobił minkę niewinnego dziecka, po czym podał jej pudełko ze zdjęciami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.