SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Part 191.

– Wybacz, ale jeszcze sobie radzę. Nie mogę całkiem zakwitnąć w łóżku i nic nie robić. Byłoby to zbyt nudne. – Kobieta przejął od niego pudełko i westchnęła cicho, po czym oboje zaraz wrócili do salonu i Sweeney udał się powoli do kuchni, no tak teraz bardziej odczuł, że sięganie pudełka z wysoka nie było odpowiednie w jego stanie.
Syknął dopiero jak był w kuchni i po chwili syknął, dotykając swoich żeber gdzie go zabolało i powolutku wyciągnął z piekarnika muffinki, które zaraz przyozdobił cukrem pudrem i położył na nich takie galaretowe dekoracje, które kupił, w kształcie czerwonych serduszek, które zakrywały można powiedzieć to zapadnięcie tych babeczek i wyrównywały poziom ciasta, co tak nie rzucało się w oczy. Zaraz przełożył muffinki na talerze i powoli zaniósł do salonu, gdzie z pudełkiem zdjęć siedziała już kobieta.
– Wróciłem.. A teraz degustacja deseru.. o ile masz ochotę hm..? Troszkę zapadły mi się muffinki, ale nic na to już poradzić nie mogłem… Mam nadzieję, że będą smakować, są czekoladowe, a w środku umieściłem trochę czekolady… by nie były takie suche.. – Nellie uśmiechnęła się na babeczki, jakie przyniósł Sweeney, jeszcze poszedł po łyżeczki, jak i też zrobił herbaty, że i ona zaraz w filiżankach pojawiła się na stole.
– Och na pewno. Hm.. może otwierałeś piec podczas pieczenia i dlatego babeczki się zapadły, ale wyglądają ślicznie, hm.. galaretka..? – Sweeney przytaknął i zaraz dodał. – Tak, ale to akurat kupiłem. – Nellie zaraz skubnęła jedną galaretkę i puściła oczko do mężczyzny.
– Nic nie szkodzi, zaraz spróbuje.. och jakie cieplutkie.. Hm.. nie sposób się im oprzeć… - Sweeney uśmiechnął się lekko do kobiety i tak oboje napili się herbaty i powolutku konsumowali muffinki w wykonaniu golibrody.
Nellie pochwaliła może już po raz piąty jego deser, jak i całą kolacje, co bardzo było miłe i Todd poczuł się nieco obrośnięty w skrzydła, lecz taka odmiana po długi czasie bycia nikim, była przyjemna i pieściła jego ego. Później też Nellie pomogła mu ze zmywaniem, choć chyba bardziej ona to robiła niż on, bo mu na to nie pozwalała. Przy czym rozmawiali ze sobą, Sweeney nawet siedział sobie na parapecie w oknie, tyle, że zasunął zasłonkę, by nikt nie zaglądał w okna, co się u niego dzieje. Spoglądał na Nellie gdy zmywała, albo czasem pytała się, gdzie ma schować czyste talerze, na co wskazywał jej szafki. Raz zapatrzył się na jej biodra, że prawie złapała go na tym, gdy zaraz zmienił kierunek patrzenia z dozą, że przecież on się wcale nie patrzył.
– A jak podoba Ci się moje gniazdko hm..? Nie zmieniam tu zbyt wiele, w końcu to jedynie wynajmuje, meble nie są moje, więc… muszę większość ustalać z właścicielem.. Ale jednak tą wannę, chciałbym zmienić.. Ale na razie nie mam za to kiedy się zabrać i trochę to kosztuje, a jeszcze nie uzbierałem całości, poza tym chcę mieć tez nieco oszczędności, a nie wydać wszystko na nową wannę, montaż… i zostać z niczym. Meble, meble są w dobrym stanie.. łóżko.. bo może łóżka nie zmienię, ale materac na pewno.. bo troszkę jest już zniszczony… - Nellie słuchała go z uwagą, choć wiedziała i widziała, że meble w kuchni też wymagały wymiany, lecz czuła, że Sweeney nie zamierzał zostać w tym mieszkanku na zawsze. Było to czuć, dlatego też pewnie niezbyt do końca skupiał się na tym co tu było.
– Nadal jednak zastanawiam się skąd wiesz… Skąd wiesz, to wszystko co się stało. Przecież nikomu o tym nie mówiłem… - Wzruszył ramionami, na co Nellie podeszła do niego, kiedy już skończyła zmywać, przełożyła ściereczkę na jego ramię i pogładziła go dłońmi po policzkach szepcząc cicho.
– Podoba mi się tutaj, masz przytulenie, choć na pewno byłoby przytulniej, gdybyś mógł mieć tutaj jak tylko byś chciał. Na wannę czy materac na pewno uzbierasz.. chyba, że zmienisz zdanie co do mieszkania tutaj… A skąd ja to wszystko wiem, to tajemnica, niech tak zostanie.. ważne, że doszliśmy do porozumienia i nie wracajmy do tego, chodź.. powolutku… Nie wstawaj szybko.. opowiesz mi o tym kto jest na fotografiach.. jestem tego ciekawa… - Sweeney przytaknął no i tak powoli przeszli do salonu, jedynie Sweeney ścierkę zostawił w kuchni wieszając ją na wieszaczku. A w salonie zaraz przysiedli na jednej na dwie osoby kanapie i Sweeney wziął pudełko z fotografiami na kolana i zaraz zaczął opowiadać Nellie o tym kto jawił się na zdjęciach.
– A tutaj jest mój dziadek, też był Golibrodą, dawno temu, sprzedawał też brzytwy, od tego zaczynał, a potem postanowił to wykorzystać i samemu nauczyć się tego fachu.

4 komentarze:

  1. Można by zmienić sposób pisania, bo teraz tekst się zlewa... wypowiedzi od myślników pmogły by być pisane od nowego wiersza, było by czytelniej.

    OdpowiedzUsuń
  2. A kim jesteś Anonimie. Może weźmiemy to pod uwagę. Lecz strasznie nam przykro, że ciagle jakieś uwagi słyszymy i nic pozytywnego. A codziennie ja Sweeney tu pracuje by blog wyglądał lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ opowiadanie nie jest najgorsze, jest całkiem dobre, wciągające z czasem. Ale ten zlewający się tekst, dialogi w żaden sposób nie wyodrębnione po prostu drażni w czytaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jest najgorsze..? Wybacz, nie jesteśmy pisarzami, po setnej książce wydanej w księgarni. Spoko, przewalę te prawie 200 postów, by czytało się lepiej, o ile będą tu jakieś pozytywne komentarze i zajrzy ktoś na Chat Box.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.