SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 31 stycznia 2015

Part 193.

Nellie słysząc pytanie Sweeney'ego zmarszczyła brwi w zastanowieniu. Przyszła jej pewna myśl do głowy, lecz potrzebowała jeszcze chwili by zdecydować czy właśnie taką nagrodę wskaże mężczyźnie, czy odważy się na nią.
- Daj mi chwilę namysłu.. bo to nie takie proste jak się wydaje, hehe.. A tymczasem.. dokończmy partyjkę..
Nellie zrobiła jeszcze kilka ruchów na planszy, no i za chwilę jej zwycięstwo ukazało się już w czystej postaci. Oparła głowę na ramieniu Pana Todd'a i jeszcze raz przemyślała wszystkie tak i nie, co do swojej nagrody. Sweeney poprzez rękę, którą ją obejmował, przesunął po jej ręce, aż po chwili ciszy wreszcie odparł.
- I jak, wymyśliłaś już.. hm..? Podzielisz się tym ze mną..?
Nellie nadal opierając głowę o ramię Pana Todd'a uniosła na niego swój wzrok.
- Mhm.
Uśmiechnęła się nieco i wskazała palcem na swoje usta. Z pewnością gdyby nie usłyszała słów Sweeney'ego w kościele nigdy nie zrobiłaby tego. Teraz jednak miała jakiś cień szans, że nie uzna jej za szaloną i nie wywinie się z tego. W głębi wiedziała też, że Sweeney być może nie potrafi do końca wyrazić swoich uczuć, że jest to dla niego trudne, a to być może mogłoby minimalnie pomóc. Sweeney.. naprawdę zdziwił się tym, że Nellie chciała buziaka od niego, w usta, co nie ulegało wątpliwości. Sam chyba nie odważyłby się jeszcze na taki gest względem niej, dlatego w tej chwili zaczął doceniać w kobiecie tą cechę charakteru. Dostrzegła jego spojrzenie, które padło na jej wargi i w tym momencie wiedziała, że już się nie wycofa. Sweeney pogładził prawą dłonią policzek kobiety i zaraz musnął jej usta, a w większym stopniu ich kącik. Nellie niemal słyszała szybsze bicie swego serca, a na pewno czuła to w klatce piersiowej. Przez ten ułamek sekundy to, czego pragnęła od.. zawsze spełniło się. Na koniec westchnęła z zadowoleniem patrząc na Sweeney'ego wzrokiem, którym patrzyła na niego w swoich marzeniach. Sweeney również poczuł się usatysfakcjonowany tą formą wynagrodzenia za wygraną i zamruczał cicho. W tej samej chwili z jego kolan spadła plansza i pionki do gry, głównie przez to, że nie siedział już dokładnie w takiej samej pozycji jak wcześniej. Część pionków została na kanapie. Pani Lovett i Pani Todd odsunęli się od siebie zupełnie jak gdyby ktoś wtargnął do mieszkania i zerknęli co się stało, na co Nellie z trudem odezwała się, bo po tych krótkich, lecz wspaniałych wrażeniach ciężko było coś z siebie wydusić.
- Och.. to tylko nasze warcaby.. Już.. zbieram..
Zgromadziła wszystkie części z kanapy, potem schyliła się i zebrała je z podłogi, po czym wrzuciła do pudełka w którym się wszystko znajdowało, patrząc na nie jak na największe zło, które przerwało jej ten moment. Odłożyła je na stół i napiła się nalewki, która wciąż znajdowała się w jej kieliszku. Sweeney wodził wzrokiem za kobietą, za każdym jej ruchem, a gdy zerknęła na niego wzrokiem w którym malowało się zadowolenie, spytał.
- Więc w co teraz zagramy..?
Puścił do niej oczko. Oczywiście pytanie było sugestywne, bo obojgu spodobała się ta gra na nagrodę, a szczególnie taką nagrodę. Alkohol, mimo, że w nie w jakiejś wielkiej ilości też podziałał i dzięki niemu stawali się bardziej otwarci względem siebie. Mężczyzna poluzował kołnierz swojej koszuli i rozkładając ręce oparł się znów o kanapę. Nellie oparła się o stół i oparła ręce na biodrach za czym Sweeney też się obejrzał.
- Mm, należy przyznać, że bardzo dobrze się z Tobą gra w cokolwiek i wygrywa.. Mój Drogi.. musimy wracać do tego częściej.. zdecydowanie..
Napiła się znów.
- Hmm.. a Ty..? Sweeney.. nie pijesz już dziś..?
Wzięła w obydwie dłonie kieliszki i podeszła znów powolnie do kanapy i wystawiła jedną rękę by podać mężczyźnie kieliszek. Pan Todd pokręcił głową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.