SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 31 stycznia 2015

Part 194.

- Leki.. leki.. nie powinienem..Zabrał od niej swój kieliszek i postawił na półce obok, Nellie nieco zakręciło się w głowie i trochę się zakołysała. Sweeney nieco zaśmiał się patrząc na nią i tym razem zabrał jej kieliszek.- Pani już dziękujemy na razie, nie chcę mieć Cię tutaj kompletnie pijanej.. Pamiętaj, że to nie wino.. Odstawił i jej kieliszek na bok. Nellie zarzuciła mu ręce na szyję. Akurat miała ten moment słabości, gdzie mimo całkiem mocnej głowy, alkohol uderzył jej do głowy.
- To jaką grę proponujesz.. w co zagramyyy..? Och jest cudownie, tak dobrze tutaj..Sweeney złapał kobietę w talii i usadził na kanapie. - Chwilowo pogramy w grę pod tytułem.. Nellie odzyskuje siły.. a potem może ułożymy te puzzle.. co dwie głowy to nie jedna.. poczekaj chwilę, siedź tutaj grzecznie, zaraz wrócę. Podnosił się, ale Nellie złapała go za koszulę. - Heeej.. ale gdzie idziesz..?
Nellie wysunęła dolną wargę do przodu jakby naprawdę Sweeney się gdzieś oddalał. Pan Todd zdejmując jej palce z koszuli wstał z małym wysiłkiem z powodu zdrowia i odparł spokojnie. - Zrobię Ci kawy, to pomoże..
I odszedł do kuchni zabierając ze sobą kieliszki z alkoholem aby Nellie nie kusiło. W czasie gdy woda w czajniku się gotowała, zaglądał do Nellie. W tym czasie zdążyła położyć się na kanapie, nogi przewinęła przez boczne oparcie kanapy, a rękę położyła na czole i mówiła do siebie.
- .. No ładnie, ładnie go wystraszyłaś Nellie... braawo.. poszedł sobie i tak spędzisz dalej ten wieczór.. Chcę dalej grać, a nie pić głupią kawę.. Kawę piję rano, a nie teraz.. pfff...
I westchnęła, a Sweeney omal się nie roześmiał, naprawdę musiał ją wyleczyć z tego zamroczenia. Gdy woda się zagotowała, zaparzył kawę i osłodził dwie łyżeczki, jak to zwykle robiła Nellie, po czym wrócił do niej i kucnął przy kanapie.
- To Ci pomoże.. uwierz mi. Pij.
Pani Lovett podniosła się do siedzącej pozycji i upiła kilka łyków. Z czasem coraz więcej, bo kawa stygła. Po około pół godzinie fala słabości odeszła, a Nellie przetarła twarz dłońmi. - Ojej.. cóż to było.. Przepraszam Cię najmocniej.. To nie wino, miałeś rację.. a w moim przypadku jest tak, że wszystko co nie jest winem, wypite nawet nie łapczywie uderza szybko do głowy.. i potem musisz się ze mną użerać.. heh..Spojrzała Sweeney'owi w oczy by wybadać jego reakcję, ale nie był tym oczywiście zdenerwowany. Potem rzuciła okiem na jego zegarek, który wskazywał już prawie północ. - Powinnam się już niebawem zbierać.. nie mogę Cię tak męczyć.. większość dnia w kuchni, a teraz zabieram Ci noc.. przecież nie powiesz mi tego, a na pewno już padasz.Sweeney pokręcił głową i objął Nellie ręką.- Skoro włożyłem troszkę czasu w przygotowania teraz na pewno nie pozwolę Ci uciec stąd, zresztą wolę mieć tą świadomość, że jesteś tutaj ze mną bezpieczna niż wracasz do domu sama w tę ciemną, zimną noc.. Nie jestem zmęczony, bo cieszę się, że tu jesteś. Więc zostań.. dobrze..?Spojrzał jej głęboko w oczy i zaraz potarł swoim nosem o jej nosek na co zareagowała ciepłym uśmiechem. Niepostrzeżenie rzuciła okiem na jego usta, które znów były tak blisko, że tym razem sama by je ucałowała. Teraz jednak zachowywali się jak gdyby nigdy nic. Starała to sobie tłumaczyć przez to, że Sweeney zajął się pomaganiem jej w przywrócenia trzeźwego stanu umysłu i ten klimat upadł. W gruncie rzeczy dobrze byłoby gdyby było to jedynym wyjaśnieniem. On też mimo iż wyglądał tak samo jak zwykle, jego twarz nie okazywała czegoś wyjątkowego powracał do wspomnienia tamtego magicznego momentu teraz będąc znów z Nellie. Wiedział, że to teraz będzie już do niego wracać dopóki sam nie podejmie jakichś inicjatyw, że w niektórych momentach przypomnienie tego pocałunku będzie motorem napędowym w chwilach wątpliwości. Bez względu na to, że Pani Lovett kilka chwil potem nie do końca kontaktowała, jej działanie związane z nagrodą było świadome, było kolejnym znakiem, że jest nim zainteresowana. Postanowił nie zapominać o tym. Wreszcie nie czuł się jak kompletne zero. Wciąż narastał w nim podziw, że mimo tego co przez kilka ostatnich lat działo się między ich dwójką, nie rezygnowała z niego. W końcu słowa jak słowa, ale to był dość poważny czyn. Nellie skinęła głową kila razy, zapatrzona w Pana Todd'a.
- Dobrze, choć jutro dopilnuję abyś odpoczywał Sweeney.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.