SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 4 stycznia 2015

Part 135.

Sweeney osłodził herbatę kobiecie, tak jak prosiła i zaniósł obydwie szklanki do salonu. Przysiadł obok niej kiedy czytała, co było napisane na kartkach świątecznych, które otrzymała. Pierwsza była od jej kuzynki Sophie, ta która najbardziej zaintrygowała ją dopiskiem o chorobie ciotki. Kolejna od jej przyjaciółki z czasów szkolnych, która miała chyba dzieci, co było widać na nieco pomazanym kolorowymi kredkami papierze. Następna od wujka chrzestnego, którego nie widziała już kilka dobrych lat. Czwarta od grupki klientów, którym wyjątkowo smakowały jej dania. Ostatnia zaś chyba najbardziej ją zaintrygowała. Na pierwszy rzut oka była bardziej ekstrawagancka od innych, rzucała się w oczy. Nellie miała pewne podejrzenia co do tego od kogo mogła ona być, lecz nie chciała tego zastać tam w rzeczywistości.
- Oby nie.. oby nie..
Sweeney przybliżył się do kobiety i przyjrzał kartce jakby była tykającą bombą. Wcześniej zwyczajnie siedział i popijał herbatę, nie chciał być wścibski czytając jej korespondencję, mimo iż były to zwyczajne życzenia świąteczne i noworoczne. Pani Lovett wreszcie otworzyła kartkę i przeczytała jej zawartość. Niestety jednak była to kolejna rzecz, której by się nie spodziewała dzisiejszego dnia.
- McCartney'owie.. no proszę.. państwo bardzo poprawni.. musieli to pokazać, a jakby inaczej.. Zapraszają na noworoczny obiad.. A nawet się nie zainteresują jak jest.. och.. było tutaj.. Nie wiedzą jaką świnią był ich synalek w stosunku do mnie.. I wciąż szykują się na ślub.. błagam.. Komedia..!
Nellie rzuciła kartkę jakby ją parzyła i napiła się herbaty, choć chyba przyszła jej ochota na coś mocniejszego. Jednak. Aż zaschło jej w gardle od podniesienia głosu. Najpierw wiadomość o jej ciotce, potem to..
- Spokojnie, Nellie...
Chciał ją do siebie przytulić i uspokoić, lecz wtedy wstała z kanapy chwytając kartkę i podarła ją przy czym resztki wrzuciła do kominka i z satysfakcją patrzyła jak nic z nich nie zostaje.
- Po prostu.. mam dość... Czemu zawsze kiedy zaczyna być dobrze, zaczyna się układać za chwilę coś musi się popsuć.. Czemu ja muszę mieć zawsze takiego pecha Sweeney..? Zawsze muszę być tą która pomaga, pewne osoby nawet nie znają mnie do momentu kiedy czegoś potrzeba, albo nie potrafią sobie same poradzić... Zakładam, że nie inaczej jest z Sophie.. Bo taka sytuacja nie zdarza się po raz pierwszy... Ech.. A poza tym ta kartka... to tylko zwykły kawałek papieru.. a doprowadził mnie do szału.. Czy już zawsze coś będzie mi o nim przypominać... nie chcę tego..!
Nellie przy tym gestykulowała, była zdenerwowana i już miała sięgnąć po butelkę ginu, lecz wtedy pojawił się przy niej mężczyzna i zabrał jej butelkę..
- Nellie.. spokojnie.. Nie uciekaj do alkoholu, ja też tak robiłem i sama byłaś świadkiem tego, co przez jakiś czas zrobił ze mną. Nie warto.. Chodź do mnie..
Sweeney zrobił taki gest otwarcia przed nią rąk, a kiedy podeszła do niego zamknął je, przytulając ją do siebie. Dalej mówił.
- Już wystarczająco cierpiałaś przez McCartney'a.. nie pozwól żeby dalej dotykało Cię to co jego rodzina robi. Nie trać na nich nerwów, dobrze..? Dla mnie..? A ciocia.. Twoja kuzynka.. z ludźmi już tak jest.. Potrzebują Cię tam.. pojedziesz i znów wrócisz tutaj, wytrzymasz te kilka dni. Będzie dobrze. Uwierz mi. To trudne, wiem.
Wydawało mu się, że czuł nawet przyspieszone bicie serca kobiety.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.