SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Part 202.


- Jak Ci się spało Nellie..? Dobrze..? Ciepło..? Hm?
Przysunęła się do mężczyzny, a ten objął ją ramieniem.
- W porządku, a Ty jak się czujesz..? To najważniejsze..
Przyłożyła rękę do jego czoła by zorientować się czy wciąż ma gorączkę. Wydawało się, że nie, lecz wciąż nie wyglądał rewelacyjnie.
- Czuję się tak nijako.. o.. nie mam siły na nic.. tylko leżenie tak cały dzień, a i to mi się znudzi.. Głupio mi, że tak stale się musisz mną opiekować.. A teraz jeszcze się zarazisz i będziemy jak dwie sieroty..Westchnął i zamknął oczy, a po chwili kichnął, na co aż syknął, ponieważ poczuł ból w żebrach. Nellie podała mu chusteczkę i poprawiła sobie poduszkę.
- Na zdrowie. Sweeney nie muszę, ale chcę Ci pomagać.. więc nie mów tak.. O mnie się nie martw, jestem dość odporna na przeziębienia.. całe szczęście. Odpukać. A co byś zjadł na śniadanie, hm..? - Nie chce mi się jeść, ale herbatką z miodem bym nie pogardził..
Nellie się temu oczywiście sprzeciwiła i zaraz wstała z łóżka.
- Musisz jeść, bo inaczej całkowicie mi tu padniesz.. Poza tym.. na czczo się leków nie przyjmuje Kochany.. Leż tu, a ja wszystko przygotuję.Podczas gdy Nellie wychodziła z pokoju, Sweeney nie omieszkał się rzucić na nią okiem, w końcu miała na sobie jego koszulę i właściwie nic poza tym. Musiał przyznać, że widok był kuszący tak samo jak wtedy kiedy widział ją w jej króciutkiej koszuli nocnej. Dlatego tylko chciał by już wróciła z kuchni, by mógł jeszcze rzucić na nią okiem póki nie przebierze się w suknię. Podniósł się nieco wyżej na poduszce, bardziej do siedzenia i przetarł dłonią czoło. Lekko bolała go głowa. Nellie w tym czasie przygotowywała kanapki, które po przygotowaniu wstawiła do piekarnika na kilka minut dzięki czemu zyskały chrupkość no i przede wszystkim były ciepłe. Zrobiła też herbatkę z miodem i cytryną, idealną na przeziębienie. Wszystko zaniosła na tacy i postawiła na kolanach Sweeney'ego, który spojrzał na jedzenie niczym jak na piramidę, jakby nigdy nie był w stanie tego zjeść mimo, że były to tylko dwie większe kanapki. Nellie przyniosła jeszcze serwetkę, aby mężczyzna przypadkiem nie ubrudził piżamy czy pościeli.
- Smacznego... Musisz to jakoś zmęczyć żeby mieć siły.. Myślałam jeszcze nad jakąś słodką bułką, ale to może na obiadek kupię Ci coś słodkiego..
Położyła się na boku, podpierając się ręką. Sweeney napił się herbaty.
- Uh, ale tyle tego.. może do południa zmęczę.. Zbytnio mnie rozpieszczasz..
Nellie przewróciła oczami i położyła się na plecach.
- Oj bo się obrażę.. aleś uparty.. zjedz chociaż jedną.. a potem zajmiemy się lekami.Sweeney zabrał się powoli za pierwszą kanapkę. Była bardzo smaczna jak zwykle cokolwiek w wykonaniu Pani Lovett, ale naprawdę ciężko było mu się przemóc choć też wiedział, że o samym powietrzu nie da się żyć. Zrobił niewinną minkę, kiedy kobieta powiedziała, że jest uparty, a potem przyszło mu do głowy coś odnośnie śniadania Nellie.
- Ha! A Ty czemu nie jesz, hm..? Mnie nazywasz uparciuchem, a sama jesz malutko jak ptaszek..Pani Lovett zerknęła na mężczyznę spojrzeniem mówiącym, że to oczywiste czemu.
- Sam doskonale wiesz, że taką mam dietę mądralo.. Chyba jeszcze nie wyglądam na tak wychudzoną, aby było widać samą skórę i kości, prawda..?
Rzuciła spojrzeniem po sobie, a potem zerknęła pytająco na mężczyznę. Sweeney również spojrzał na kobietę i nie mógł zaprzeczyć, że jej proporcje ciała są według niego idealne i nie można się do niczego przyczepić. Pokręcił głową uśmiechając się kącikiem ust. Niesamowicie cieszył się mimo tej choroby, że ma Nellie przy sobie, że jeszcze od niego nie uciekła. Pani Lovett uśmiechnęła się z miną, że znów miała rację, co kobiety uwielbiają i zaraz zerknęła na leki znajdujące się na szafce nocnej, a było ich sporo. Gdy Pan Todd zjadł śniadanie na tyle ile mógł, Nellie przyniosła szklankę z wodą i podawała mężczyźnie leki.
- A jak Twoje żebra..? Posmarujemy teraz tym specyfikiem, czy poczekamy do wieczora, hm..? Jak sądzisz..?
Sweeney zaraz rozpiął guziki swojej koszuli nocnej, że aż przeszły go dreszcze od nagłej zmiany temperatur, ale też chciał poczuć dłonie kobiety na swoim ciele i nie okazał tego, że zrobiło mu się zimniej.
- Hmm.. cóż.. chyba nie przedawkuję tej maści jeśli teraz jeszcze posmarujemy.. zresztą chyba naprawdę pomaga, więc co mi szkodzi..
Nellie skinęła głową i zaraz już smarowała tors mężczyzny. Zasinienia nie miały już tak przeraźliwie fioletowego odcienia, choć wiadomo było iż ta kuracja zajmie jeszcze sporo czasu. Znów zrobiło jej się smutno z powodu tego, co przytrafiło się Sweeney'emu, a z drugiej strony wraz z tym jak oboje zbliżali się bardziej do siebie, Nellie ciężej było się oprzeć Panu Todd'owi. Sama musiała się pilnować żeby nie wydać z siebie jakiegoś komentarza, który by o tym świadczył. Jednakże po jakimś czasie maść wchłonęła się, a Nellie nie zauważając tego dalej masowała klatkę piersiową mężczyzny w zamyśleniu. Sweeney cały czas przyglądał się Nellie zwłaszcza, że pochylała się teraz nad nim w tym stroju, który tak mu się na niej podobał. Koszula była oczywiście większa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.