SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Part 203.

Gdy stała, sięgała jej niemal do kolan, lecz teraz gdy siedziała, podwinęła się nieco do góry i Sweeney zanim się zorientował położył rękę na udzie kobiety. Pani Lovett ocknęła się wtedy i ich spojrzenia spotkały się. Nellie nieco się zarumieniła, ale nie chciała by tą rękę zdejmował. Nellie położyła swoją dłoń chwilowo na dłoni Sweeney'a na znak, by jej nie zdejmował, a potem znów masowała tors mężczyzny uśmiechając się przy tym uroczo i zarazem niewinnie. Pan Todd odprężył się zupełnie zapominając o tym, że jest przeziębiony i zamruczał kilka razy. Potem przyciągnął i przytulił Nellie do siebie. Szepnął jej do ucha.
- Dziękuję, chyba dzięki Tobie mi się polepszy..
Kobieta musnęła jego policzek i przykryła Sweeney'a i siebie kołdrą by tak mogli poleżeć sobie jakiś czas w przyjemnej atmosferze. Uwielbiała spędzać tak poranki. Nawet przysnęło im się trochę, obudzili się po południu.
- Mm.. powinnam iść wreszcie do sklepu, ale nie żeby mi się jakoś spieszyło od rana.. hehe.. Masz ochotę na coś specjalnego..?
- Hm.. nie.. nie mam pomysłu na gotowanie.. ale zjadłbym jabłecznik.. o, tak..Nellie podniosła się i przetarła zaspane oczy.
- Hm, więc kupię Ci kilka kawałków.. gdyby coś jeszcze przyszło Ci do głowy Sweeney to mów, jeszcze będę się troszkę tutaj kręcić, ubiorę się, pozmywam naczynia.. więc jeszcze masz trochę czasu żeby pomyśleć..
Zabrała tacę z pustymi naczyniami i poszła do kuchni by je pozmywać. Pan Todd wyszedł z łóżka tylko po to by skorzystać z toalety, a potem wrócił prędko pod kołdrę czując, że brakuje mu sił. Pani Lovett zajęło to trochę by ubrać wszystkie rzeczy. Sweeney trochę niechętnie zerknął na to, że kobieta przebrała się w suknię, bo nie mógł jej dalej podziwiać w koszuli. Niebawem kobieta wyszła na zakupy, a Sweeney'emu kolejny raz przysnęło się. Pani Lovett wróciła za godzinę. Odwiedziła cukiernię, gdzie kupiła jabłecznik i cytrynowe babeczki, sklep spożywczy, aptekę i wróciła do kawalerki. Sweeney cały czas drzemał, więc spokojnie mogła zająć się robieniem obiadu. Jako zupę przygotowała czerwony barszcz, a na drugie danie pieczone ziemniaczki, kotlet z piersi kurczaka i surówkę. Potem już tylko czekała, aż Pan Todd się obudzi. Nie chciała mu przerywać spania, ponieważ to ono jest najlepszym lekarstwem dlatego przejrzała półki na których znajdowało się trochę książek, wybrała sobie jedną z nich i pogrążyła się w lekturze. Nie miała zbyt wielu stron i kiedy Sweeney się obudził przeczytała ponad połowę. Pan Todd narzucił na siebie szlafrok i usiadł w fotelu obok kanapy.
- Jak było na zakupach..? Och, masz okularki.. nigdy ich jeszcze nie widziałem..
Nellie uniosła głowę znad książki, włożyła do niej zakładkę i odstawiła na bok.
- Bo chyba nigdy nie widziałeś jak czytam.. No cóż.. Okulista przepisał, ale to tylko do czytania.. Widzisz.. lata dopadają.. hehe..
Zaśmiała się pod nosem, po czym zdjęła okulary i włożyła je do etui.
- A na zakupach, jak na zakupach.. kupiłam trochę przydatnych rzeczy, jakieś słodkości.. ale to po obiadku, w nagrodę jak ładnie go zjesz.. Zdążyłam już ugotować nam obiadek.. No i zaczytałam się troszkę..
Uśmiechnęła się i zaraz wstała by zamknąć okno, bo wcześniej trochę tu wietrzyła. Sweeney rzucił okiem na tytuł książki, którą czytała.
- Ta książka.. hm.. nawet nie wiedziałem, że taką mam.. ale cieszę się, że przynajmniej Ty na niej skorzystałaś.. Ja rzadko kiedy czytam.. A co na obiadek..?
Spytał Nellie. Pewnie wyczułby gdyby nie katar, który prawie zupełnie pozbawił go węchu. Tym pytaniem też chciał troszkę nadrobić to, że ciągle grymasi, że nie chce jeść, by kobieta nie pomyślała sobie, że jej jedzenie mu nie pasuje broń Boże. Również dlatego postanowił już nie mówić o tym, że nie ma apetytu. Założył sobie, że musi jakoś zmęczyć ten obiad.
- Czerwony barszcz i Twój ulubiony kotlet, suróweczka. Starałam się żeby było tam dużo witamin.. wszystko naturalne, zdrowe.. Buraczki i owoce. Zjemy teraz..?
Sweeney przytaknął i zaraz pomógł kobiecie przygotować stół, przenieść co ciepłe po tym jak podgrzała i zabrali się do jedzenia. Pan Todd mimo tego, że nie miał smaku przez to przeziębienie pochwalił obiad aby Nellie zrobiło się miło. Za jakiś czas zjedli deser i wypili przy tym coś ciepłego.
- Mm, pyszne te babeczki.. kiedyś sama upiekę, ale postaram się jeszcze ulepszyć smak.. co o tym myślisz..?
Przepiła kawą te słodkości, a Sweeney właśnie zabierał się za kawałek szarlotki.
- Och Twoje na pewno byłyby jeszcze lepsze.. A może jak przyjdzie lato zrobimy takie babeczki z truskawkami..? Na pewno muszą być pyszne.. Nawet mogłabyś je sprzedawać jako sezonowy hit, niektórzy ludzie znają tylko babeczki czekoladowe.. więc z pewnością byłyby ciepło przyjęte przez wszystkich..
Nellie przytaknęła i zapisała sobie gdzieś ten pomysł, ponieważ uznała go za naprawdę dobry i zgadzała się ze wszystkim co mówił mężczyzna.
-Tak! W ogóle musimy kiedyś coś razem ugotować, nie uważasz..? Moglibyśmy nawet upiec coś dla Twojej mamy.. może tort byłby zbyt ryzykowny, dotarłby tak zniszczony, że szkoda sobie to wyobrażać.. ale jakieś mniejsze ciasteczka..? Je lepiej zapakować i mamy większą pewność, że dotrą w całości..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.