SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Part 208.

-Nigdzie się póki co nie wybieram, po prostu zauważyłam Cię ze sklepu i wyszłam. Jest jeszcze dość rano, zostało mi trochę czasu do otwarcia sklepu więc tak, zapraszam Cię na herbatkę.. Opowiesz co się zdarzyło. - Nellie wzięła mężczyznę pod rękę i zaraz weszli już do sklepu by się ogrzać. Sweeney powiesił swój płaszcz na wieszaku i zaraz przeszli do salonu, gdzie w kominku palił się ogień więc było zwyczajnie cieplej.
-Och po prostu nie potrafią jeździć.. nie wiem kto daje takim ludziom zezwolenie na prowadzenie pojazdów.. Wariaci.. Więc o niczym nie słyszałaś..? Wydawało mi się, że stąd można było dobrze zobaczyć cóż się wydarzyło.. - Zerknął przez okno, ale przekonał się, że mimo iż nie stało się to daleko, nie było aż tak dobrego widoku z tego miejsca, prędzej z wyższego piętra. - Hm, jednak nie.                
-Nie.. ale pewnie niedługo będzie o tym głośno.. plotkary ruszą do pracy.. Grunt, że nic Ci się nie stało.. jeszcze tego by brakowało aby doszły kolejne urazy...- Westchnęła krzyżując ręce na piersiach. - A teraz pójdę zrobić Ci herbaty.. chyba, że masz ochotę na coś do jedzenia, hm..? - Sweeney pokręcił głową i usiadł na kanapie. Zupełnie odszedł mu apetyt dzięki wrażeniom jakie dostarczył poranek.. a przede wszystkim ujrzenie jego córki pierwszy raz od.. sam nie miał pojęcia kiedy. Ostatnim razem była malutkim dzieckiem, które tulił do siebie, a teraz była już dorosłą kobietą. Zastanawiał się czy kiedykolwiek próbowała go odnaleźć, czy w ogóle wiedziała kim jest jej ojciec.. matka.. Co powiedział jej na ten temat Turpin.. Miał tyle pytań do zadania, tylko jak miał uzyskać na nie odpowiedzi? Przecież nie mógł zwyczajnie podejść i wyznać prawdy, wtedy straciłby ją pewnie na zawsze i został uznany za dziwaka.. W końcu swoją urodę też w większości odziedziczyła po Lucy. Miała tylko jego oczy. Todd ocknął się z tych myśli słysząc nawoływanie Pani Lovett.                    
-Sweeney. Sweeney.. och, nareszcie. Nie lubię jak tak się w sobie zamykasz.. Coś się stało..? Chcesz mi o czymś powiedzieć..? - Podała mu herbatę i usiadła obok z początku robiąc zatroskaną minę, lecz potem w miarę tego jak Sweeney coraz bardziej ukrywał co go trapi, wyraz jej twarzy zupełnie się zmieniał.
-Hm to nie jest mój najlepszy dzień i ciśnienie chyba jest wyjątkowo niskie, bo jestem senny... Wyjątkowo odczuwam dziś te żebra.. taka pogoda.. - Napił się swojej ulubionej herbaty w wykonaniu Nellie i skarcił w duchu, że ją okłamuje czego obiecał sobie już nie robić po tym wszystkim co zaszło. Część prawdy powiedział, nie czuł się najlepiej tego dnia, ale to i tak nie było wytłumaczenie. Pojawienie się Johanny było dla niego szokiem i nie był jeszcze gotów podzielić się tym nawet z Nellie, choć miał świadomość, że ona doskonale wyczuwa, że coś jest nie tak i tylko irytuje ją jego zachowanie. 
-Mhm.. rozumiem.. No trudno, nieważne jeśli nie chcesz o tym mówić.. Potem idziesz na zakupy, tak..? Jeśli chcesz to mogę Ci z tym pomóc jeśli niezbyt dobrze się dziś czujesz.. nie jesteś jeszcze w pełni zdrowia. Po pracy jestem wolna. Hm.. wysłałeś list do rodziców, tak.. myślisz, że jeszcze dostaniesz jakieś informacje od nich przed wyjazdem..? - Rzuciła mężczyźnie krótkie pytające spojrzenie.
- Nie, już wystarczająco Cię wykorzystałem do pomocy sobie, Nellie. Zresztą muszę ćwiczyć bo inaczej zostanie mi tak, że nie będę mógł niczego podnieść, a tego nie chcę. Tak, wysłałem.. napisałem tam, że mamy zamiar się pojawić, a kiedy się zdecydujemy wyślę telegram... Wątpię żeby silili się jeszcze na odpowiedź skoro wszystko jasno napisałem. Zresztą niedługo porozmawiamy na żywo.. - Dopił herbatę i zerknął na swój zegarek. - Za 10 minut otwierasz sklep, więc zbieram się na te zakupy, nie będę Cię rozpraszać..
- Dobrze, w takim razie.. może wpadniesz do mnie na obiad.. ? Ugotowałabym coś smacznego.. - Sweeney przytaknął zakładając swój płaszcz, a Nellie jeszcze poprawiła mężczyźnie szalik.
- Widzimy się za kilka godzin. - Uśmiechnął się nieznacznie i wyszedł sklepem, a Nellie otworzyła lokal dla klientów. Przez jakieś dwie godziny w sklepie nie zjawiła się żadna znajoma kobiecie twarz więc jak zwykle pracowała, ale myślami była gdzieś w okolicach tego jak zobaczyła tą nieznajomą kobietę rozmawiającą ze Sweeney'em. Coś jej podpowiadało, że to owa nieznajoma jest przyczyną takiego, a nie innego zachowania mężczyzny. Usiłowała przypomnieć sobie kim może dla niego być, lecz nic nie przychodziło jej do głowy. Jednak za jakiś czas odpowiedź sama się zjawiła. W sklepie zjawił się mężczyzna, zajął trochę większy stolik niż jakby miał tam siedzieć sam, a Pani Lovett podeszła by wziąć od niego zamówienie.
- Dzień dobry. Czego sobie Pan życzy..? - Nieznajomy uśmiechnął się do Pani Lovett i odparł.
- Witam Panią, Pani Lovett jak mniemam..? Czy mógłbym jeszcze chwilkę wstrzymać się z zamówieniem..? Ponieważ moja narzeczona z synkiem za chwilę się tu zjawią, nie chcę sam decydować..
- Tak, tak. A więc zjawię się gdy zobaczę, że już pora. - Odwzajemniła jego uśmiech, bo spodobały jej się maniery młodego człowieka i podeszła do innego stolika obsłużyć klientów, którzy właśnie się zjawili. Wkładała właśnie na talerz swoje słynne mięsne ciasteczka, które o dziwo wciąż się ludziom nie nudziły, kiedy do sklepu weszła kolejna klientka z małym dzieckiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.