SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Part 214.

Miała na sobie suknie w kolorze ciemnego i jasnego brązu. A do tego przyodziała na siebie odświętny fartuszek kuchenny. Z jej twarzy można było wyczytać to, że była poniekąd kobietą władzy, szczerości, ale i serca jak i uczuć. Helena zaraz odezwała się do syna i Nellie z uroczył i promiennym spojrzeniem.
- Witajcie…! Edwardzie… Patrz kto przyjechał…! Edward, przestań zaglądać do garnków…! Kochanie jak miło, że jesteś.. wejdźcie proszę, nie marznijcie…  -Zrobiła im miejsce w wejściu i powoli weszli, Sweeney przepuścił kobietę przodem, Nellie była troszkę nieśmiała, chciała poza tym zrobić dobre wrażenie na rodzicach Sweeney’a. Zaraz Sweeney przedstawił Nellie rodzicom, kiedy pojawił się też ojciec. Nellie została wyściska przez matkę golibrody, że Sweeney poczuł spojrzenie matki, jak bardzo spodobała jej się Nellie na pierwszy rzut oka.
- Więc to Ty jesteś Nellie… bardzo nam miło. Sweeney wspominał o Tobie w liście do nas.. no ale już nic nie pisaliśmy, bo wiedzieliśmy, że przyjedziecie… Zimno prawda..? – Uśmiechnęła się i zaprosiła ich do salonu, ojciec Sweeney’a jeszcze przywitał się z kobietą, całując ją w dłoń i policzek. Był szpakowatym mężczyzną, nieco wyższym niż syn. Był potężniejszy niż Sweeney, lecz od razu dało się odczuć to, że był pod pantoflem swojej żony. Miał na sobie koszulę, apaszkę przy szyi, jak i spodnie eleganckie, buty. Koszulę w odcieniu bieli, a także i kamizelkę w kolorze ciemnych spodni. Jego włosy, były nieco siwe, nawet pasmo siwszych włosów miał tak jak Sweeney. No ale miał znacznie krótsze włosy i także baki jak jego syn, a nawet delikatny zarys wąsów i brody. 
- Mmmm coś tak ładnie pachnie… - Sweeney zaśmiał się, gdy ojciec zaglądał do ich jednej torby z jedzeniem i odparł mu przy uchu. 
- Tato… poczekaj… dobrze… Dostaniesz, nie martw się. A co mama gotuje hm..? – Panowie przez chwilę rozmawiali, a Helena zabrała Nellie do salonu, gdzie oboje usiadły na kanapie i zaczęły rozmawiać ze sobą. 
- Bardzo cieszy mnie to, że Sweeney zabrał ze sobą Panią. To miło, że ma towarzystwo. Mam nadzieje, że w końcu coś w jego życiu się zmieni. A długo jechaliście, na pewno jesteście zmęczeni… ale zjecie dobry obiadek, a potem odpoczynek, hm..? Właśnie piecze się mięso, rosołek czeka na pogrzanie, to może zajmę się tym, bo na pewno zgłodnieliście, prawda..? – Posłała uśmiech kobiecie i spojrzała na synka, który wszedł do salonu i usiadł zaraz obok Pani Lovett. Edward powoli wstawił na gaz zupę, w końcu Helena już ze wszystkim się przygotowała, od rana szykowała i chyba sama chciała wypaść dobrze przy zawodzie Nellie. A tym czasem rozmawiali ze sobą, kiedy dania się podgrzewały. Edward sprawdzał jak miały się pieczone ziemniaczki w piecu, jak i tez mięso które tam było. 
- Mnie też jest miło, że mogłam tu przyjechać i poznać państwo. Hm… Sweeney jest troszeczkę zamknięty w sobie, ale można mu to wybaczyć. Tak, trochę jednak podróż minęła.. to prawda.. ach właśnie mogłabym państwa poczęstować moim jedzeniem, przywieźliśmy ze sobą trochę. A w pociągu jedliśmy śniadanie. Teraz tak, jesteśmy troszkę głodni. 
A zaraz Helena odezwała się spokojnym tonem głosu, spoglądając na kobietę. 
- Och naprawdę..? To może pójdziemy obie do kuchni i naszykujemy jedzenie.. a panowie niech zostaną sami… Sweeney Kochanie dorzucisz drewna do kominka. Edwardzie pomóż dziecku z walizkami.. i zanieś do sypialni…
- Tak. Dobrze. To ja zabiorę torbę, zrobiłam takie smaczne kotlety rybne… można zjeść na kolację choćby. I pyszne przekładane ciasto… troszkę ciasteczek i jeszcze kilka rzeczy.. Mam też dwa słoiki dżemu i Sweeney robił marmoladę.. podobno państwo bardzo ją lubią. – Helena była pod wrażeniem tego co mówiła Nellie, miała nadzieje, że jej obiad będzie im smakował i tak kobiety poszły zaraz do kuchni, gdzie Nellie rozpakowywała torbę. Sweeney zadbał tez tort z ojcem, w końcu opowiedział mu o prezencie dla matki i torcie, którzy zanieśli w chłodne miejsce w spiżarni i rozmawiali ze sobą. 
- Mama się ucieszy na taki prezent, ostatnio właśnie mówiła o nowej sukni.. ale synu, ile ona kosztowała.. pewnie majątek… trzeba było kupić coś tańszego… A Nellie.. tak..? Ta z którą przyjechałeś.. Nie napisałeś, że będzie taka piękna, bym się lepiej ubrał… - Sweeney położył tort w bezpiecznym miejscu, a suknie w pudle schował do kufra i zamknął go chowając klucz do kieszeni i odparł do ojca, gdy przeglądał co było w spiżarni. Połączonej z małym magazynem pod domem, jak w piwnicy. Zaśmiał się pod nosem na słowa ojca i odparł zaraz. 
- Widzisz, więc opłaciło się kupić taki prezent.. Oj no nie była tania.. ale to moja matka, a nie obca kobieta.. prawda..? Poza tym kiedy ja jej ostatnio coś takiego kupiłem, co naprawdę ją ucieszyło..? Nie pamiętam nawet. Tak, Nellie, Nellie Lovett. No z inna kobieta nie przyjechałem, tato… Hehe,, rozśmieszasz mnie, a komu ona ma się podobać.. Tobie..? Czy mnie powinna hm..? Powiem matce, że ją zdradzasz wzrokiem z moją znajomą.. zobaczysz..! – Może ojciec Sweeney’a był człowiekiem ustępującym miejsca, głosu, kroku i wszystkiego prawie co się dało kobietom. Lecz co jak co, ale umiał kobiecie zaimponować i miał nadzieje, że Sweeney odziedziczył po nim ten dar. 
- Ale synku.. Posłuchaj tego.. Lovett… takie ma nazwisko tak..? Posłuchaj Loooveeee-tt. Rozumiesz..? Och, ale jest bardzo urocza.. tej jej uśmiech i spójrz tu.. ma czym oddychać.. Och nie uwierzę, że nie pomyślałeś o niej ani razu w inny sposób.. skoro to tylko „znajoma” jak mówisz.. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.