- Tak. A czemu pytasz..? Bo wodę niosę.. lekarstwa muszę
wziąć… Ale nie martw się, nie jest ze mną źle, trochę bolą mnie jeszcze żebra,
ale jest znacznie lepiej niż kiedy to wszystko się stało. Mmmm… jakiś nowy
zapach… czuję go w całym holu.. –
Uśmiechnął się kącikiem ust na zapach jaki używała Nellie do kąpieli, bądź
balsamowania ciała, bo bardzo mu się podobał.
- Ach oczywiście. Rozumiem. Może mogę na to jakoś zaradzić..
posmarować Ci bolące miejsca..? – Nellie nie miała tu na myśli jakiś podtekstów
względem Sweeney’a, chciała po prostu by nie męczył się w nocy i spał jak suseł
niż rano był niewyspany i zmęczony poprzednią nocą.
- Hm… nie, nie. Wolę by zostało
jak jest, wybacz… Ale może powoli się wszystko uspokoi i nie będzie dokuczać. A
potrzebujesz jeszcze czegoś..? – Mężczyzna spojrzał na kobietę, nie mógł
zaprzeczyć, że pociągała go. Lecz co do okazania zainteresowania kobietą szło mu
strasznie opornie nawet teraz, kiedy byli tu sami. Nie potrafił się otworzyć by
wykonać jakiś gest.
- Dobrze. Rozumiem. Oby, ale jak
będzie Ci coś dokuczać możesz mnie obudzić wtedy coś poradzimy na to, dobrze..?
Obiecasz mi to..? Nie, nie, dziękuję Ci bardzo. Położę się już. Dobrej nocy
Sweeney. Uważaj tylko w łazience i nie poślizgnij się, nie chcemy kolejnego
urazu… - Pogładziła jego policzek, kiedy stali naprzeciwko siebie. Sweeney
jedną dłoń przeniósł bardzo delikatnie, że prawnie dla Nellie nieodczuwalnie na
jej biodro.
- Dobrze. Obiecuję. – Przyłożył
dłoń do serca niczym jakby obiecywał jej pod jakąś przysięgą, a zaraz dodał
dalej.
- Jak sobie życzysz. Dobrze, będę
uważał. No chyba nie masz mnie za taką ofiarę losu… Nie biegam po łazience.
Dobranoc Nellie, spokojnych snów. – Oboje zbliżyli się do siebie by dać sobie
buziaka na dobranoc, lecz nim do tego doszło tak na piętro wdrapała się matka
Todd’a i zaraz się odezwała przerywając im pożegnanie.
- Och tu jesteście… Chciałam
życzyć wam dobrej nocy… Nie przeszkadzajcie sobie.. Dobranoc Nellie, dobranoc
syneczku.. – Uśmiechnęła się czule, niczym jakby troszeczkę czekała aż się
pocałują. Sweeney nie zbyt oderwał się od Nellie, kiedy był przy niej blisko
jedynie, nieco głową i spojrzeniem na nią zerknął i wskazał jej wzrokiem, że
pożegnania się na osobności, bez jej podglądania. A gdy znów bardziej spojrzał
na Nellie, która spoglądała na jego matkę, nie zauważył, że tuż przed jego
ustami znalazły się usta Nellie i tak całkiem niezamierzenie pocałował ją w
nie. Oboje aż na siebie spojrzeli, Nellie była tym zaskoczona, ale mimo to,
bardzo ucieszona nawet jeśli Sweeney zrobił to poprzez przypadek. Przełknął
ślinę i poczuł jak Nellie objęła go za kark i przytuliła się do niego, tym
samym Helena umknęła z korytarza, gdyż nie chciała psuć im tej chwili. No ale
oczywiście zza rogu przy schodach podglądała dalszy rozwój wydarzeń, do tego
zaraz przy niej wylądował jej mąż i odparł do niej.
- Co Ty robisz..? – A kobieta
zaraz było słychać jago go ucisza, przez słowa „Ciiiiiiiiiii” Sam zaraz się
wychylił spoglądając na Sweeney’a, który obejmował Nellie, a kobieta szeptała
mu do ucha cichutko, w końcu to ona widziała rodziców Sweeney’a jak podglądali
ich.
- Tylko mnie za to nie przepraszaj
Sweeney… Twoi rodzice nas obserwują i stoją na schodach.. wiesz..? – Ucałowała
policzek Sweeney’a przytulając się do jego ciepłego ciała, Todd spojrzał na
kobietę nieśmiało po tym pocałunku i odezwał się nad uchem kobiety.
- Ale… No dobrze. Hm, szpiedzy na
schodach. Nie dajmy im za dużo oglądać, jesteśmy zmęczeni i czas się położyć.
Prawda? – Oboje posłali sobie ciepłe uśmiechy, choć Nellie liczyła, ze może
choć jeszcze jeden raz ich usta spotkają się ze sobą, lecz mężczyzna pobujał
się nieco w miejscu z kobietą, przeczesując jej włosy i pocałował jej policzek,
a zaraz szyję. Pani Lovett była naprawdę można powiedzieć, że w siódmym niebie,
na gesty golibrody, wierzyła tez, że nie robi tego na pokaz przy rodzicach, on
po prostu tego chciał.
- Nellie życzę Ci dobrej nocy, wyśpij
się. Mam nadzieję, że będzie Ci się dobrze spało. Przynajmniej łóżko nie
skrzypi. Dobranoc. – Pogładził Nellie po pleckach jak się do siebie powoli
odsuwali i jeszcze na policzkach złożyli nawzajem czuły pocałunek. Pani Lovett
jeszcze złapała Sweeney’a za jego koszulę kusząco, lecz na tym te czułości jak
na dziś się skończyły. Pożegnali się w końcu na dobre buziakiem od Sweeney’a w
powietrzu, a Nellie zaraz udała się do swojej sypialni, za to Sweeney,
niepostrzeżenie udał się do łazienki, lecz nim tam trafił zajrzał na schody,
jak rodzice podsłuchiwali i pokręcił na nich głową szepcząc, gdy oparł się
ramieniem o ścianę.
- Ładnie to tak podsłuchiwać hm..?
Mamo, tato.. ja jestem dorosły… Idźcie spać hm..? Koniec oglądania nic się nie
wydarzy… a tym bardziej proszę mi nie podsłuchiwać pod drzwiami bo zacznę
chrapać..! Dobranoc.. mamo, tato.. – Pochylił się do rodziców i dał im po
buziaku w policzek. Po czym rodzice się tłumaczyli jakimiś nagle krzywymi
schodami, bądź krzywo ustawionym obrazie na ścianie.
- Och synku, bo tak tu wiesz… i te
schody… trzeba będzie naprawić… Dobrze idź spać..
- Dobranoc synu..!
Sweeney udał się do łazienki, zaś
rodzice, kiedy schodzili po schodach aktywnie rozmawiali o tym co widzieli na
piętrze. Byli poruszeni i podnieceni tym co dziś zobaczyli. Sweeney stanłą
przed lustrem w tym czasie przed umywalką i zdejmował z siebie ubranie by wziąć
kąpiel, kiedy zdjął koszulę oparł się o umywalkę i uśmiechnął się, czując jak
jeszcze w pomieszczeniu roznosił się zapach Nellie, jej kosmetyków, zapachów
tych których używała do pielęgnacji ciała. W końcu Sweeney sam brał kąpiel,
która zbyt dużo czasu mu nie zajęła, a niebawem było już w swojej sypialni,
gdzie przysiadł na łóżku i sięgnął jeszcze po książkę, która zaciekawiła go z
półki nad łóżkiem. Aż zaczął powoli czytać kryminał, leząc pod kołdra na łóżku,
lecz długo to nie potrwało, bo wkrótce i Sweeney’a zabrał Morfeusz w swoje
senne ramiona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.