SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 10 lutego 2015

Part 219.

- Tak. A czemu pytasz..? Bo wodę niosę.. lekarstwa muszę wziąć… Ale nie martw się, nie jest ze mną źle, trochę bolą mnie jeszcze żebra, ale jest znacznie lepiej niż kiedy to wszystko się stało. Mmmm… jakiś nowy zapach… czuję go w całym holu..  – Uśmiechnął się kącikiem ust na zapach jaki używała Nellie do kąpieli, bądź balsamowania ciała, bo bardzo mu się podobał.
- Ach oczywiście. Rozumiem. Może mogę na to jakoś zaradzić.. posmarować Ci bolące miejsca..? – Nellie nie miała tu na myśli jakiś podtekstów względem Sweeney’a, chciała po prostu by nie męczył się w nocy i spał jak suseł niż rano był niewyspany i zmęczony poprzednią nocą.
- Hm… nie, nie. Wolę by zostało jak jest, wybacz… Ale może powoli się wszystko uspokoi i nie będzie dokuczać. A potrzebujesz jeszcze czegoś..? – Mężczyzna spojrzał na kobietę, nie mógł zaprzeczyć, że pociągała go. Lecz co do okazania zainteresowania kobietą szło mu strasznie opornie nawet teraz, kiedy byli tu sami. Nie potrafił się otworzyć by wykonać jakiś gest.
- Dobrze. Rozumiem. Oby, ale jak będzie Ci coś dokuczać możesz mnie obudzić wtedy coś poradzimy na to, dobrze..? Obiecasz mi to..? Nie, nie, dziękuję Ci bardzo. Położę się już. Dobrej nocy Sweeney. Uważaj tylko w łazience i nie poślizgnij się, nie chcemy kolejnego urazu… - Pogładziła jego policzek, kiedy stali naprzeciwko siebie. Sweeney jedną dłoń przeniósł bardzo delikatnie, że prawnie dla Nellie nieodczuwalnie na jej biodro.
- Dobrze. Obiecuję. – Przyłożył dłoń do serca niczym jakby obiecywał jej pod jakąś przysięgą, a zaraz dodał dalej.
- Jak sobie życzysz. Dobrze, będę uważał. No chyba nie masz mnie za taką ofiarę losu… Nie biegam po łazience. Dobranoc Nellie, spokojnych snów. – Oboje zbliżyli się do siebie by dać sobie buziaka na dobranoc, lecz nim do tego doszło tak na piętro wdrapała się matka Todd’a i zaraz się odezwała przerywając im pożegnanie.
- Och tu jesteście… Chciałam życzyć wam dobrej nocy… Nie przeszkadzajcie sobie.. Dobranoc Nellie, dobranoc syneczku.. – Uśmiechnęła się czule, niczym jakby troszeczkę czekała aż się pocałują. Sweeney nie zbyt oderwał się od Nellie, kiedy był przy niej blisko jedynie, nieco głową i spojrzeniem na nią zerknął i wskazał jej wzrokiem, że pożegnania się na osobności, bez jej podglądania. A gdy znów bardziej spojrzał na Nellie, która spoglądała na jego matkę, nie zauważył, że tuż przed jego ustami znalazły się usta Nellie i tak całkiem niezamierzenie pocałował ją w nie. Oboje aż na siebie spojrzeli, Nellie była tym zaskoczona, ale mimo to, bardzo ucieszona nawet jeśli Sweeney zrobił to poprzez przypadek. Przełknął ślinę i poczuł jak Nellie objęła go za kark i przytuliła się do niego, tym samym Helena umknęła z korytarza, gdyż nie chciała psuć im tej chwili. No ale oczywiście zza rogu przy schodach podglądała dalszy rozwój wydarzeń, do tego zaraz przy niej wylądował jej mąż i odparł do niej.
- Co Ty robisz..? – A kobieta zaraz było słychać jago go ucisza, przez słowa „Ciiiiiiiiiii” Sam zaraz się wychylił spoglądając na Sweeney’a, który obejmował Nellie, a kobieta szeptała mu do ucha cichutko, w końcu to ona widziała rodziców Sweeney’a jak podglądali ich.
- Tylko mnie za to nie przepraszaj Sweeney… Twoi rodzice nas obserwują i stoją na schodach.. wiesz..? – Ucałowała policzek Sweeney’a przytulając się do jego ciepłego ciała, Todd spojrzał na kobietę nieśmiało po tym pocałunku i odezwał się nad uchem kobiety.
- Ale… No dobrze. Hm, szpiedzy na schodach. Nie dajmy im za dużo oglądać, jesteśmy zmęczeni i czas się położyć. Prawda? – Oboje posłali sobie ciepłe uśmiechy, choć Nellie liczyła, ze może choć jeszcze jeden raz ich usta spotkają się ze sobą, lecz mężczyzna pobujał się nieco w miejscu z kobietą, przeczesując jej włosy i pocałował jej policzek, a zaraz szyję. Pani Lovett była naprawdę można powiedzieć, że w siódmym niebie, na gesty golibrody, wierzyła tez, że nie robi tego na pokaz przy rodzicach, on po prostu tego chciał.
- Nellie życzę Ci dobrej nocy, wyśpij się. Mam nadzieję, że będzie Ci się dobrze spało. Przynajmniej łóżko nie skrzypi. Dobranoc. – Pogładził Nellie po pleckach jak się do siebie powoli odsuwali i jeszcze na policzkach złożyli nawzajem czuły pocałunek. Pani Lovett jeszcze złapała Sweeney’a za jego koszulę kusząco, lecz na tym te czułości jak na dziś się skończyły. Pożegnali się w końcu na dobre buziakiem od Sweeney’a w powietrzu, a Nellie zaraz udała się do swojej sypialni, za to Sweeney, niepostrzeżenie udał się do łazienki, lecz nim tam trafił zajrzał na schody, jak rodzice podsłuchiwali i pokręcił na nich głową szepcząc, gdy oparł się ramieniem o ścianę.
- Ładnie to tak podsłuchiwać hm..? Mamo, tato.. ja jestem dorosły… Idźcie spać hm..? Koniec oglądania nic się nie wydarzy… a tym bardziej proszę mi nie podsłuchiwać pod drzwiami bo zacznę chrapać..! Dobranoc.. mamo, tato.. – Pochylił się do rodziców i dał im po buziaku w policzek. Po czym rodzice się tłumaczyli jakimiś nagle krzywymi schodami, bądź krzywo ustawionym obrazie na ścianie.
- Och synku, bo tak tu wiesz… i te schody… trzeba będzie naprawić… Dobrze idź spać..
- Dobranoc synu..!
Sweeney udał się do łazienki, zaś rodzice, kiedy schodzili po schodach aktywnie rozmawiali o tym co widzieli na piętrze. Byli poruszeni i podnieceni tym co dziś zobaczyli. Sweeney stanłą przed lustrem w tym czasie przed umywalką i zdejmował z siebie ubranie by wziąć kąpiel, kiedy zdjął koszulę oparł się o umywalkę i uśmiechnął się, czując jak jeszcze w pomieszczeniu roznosił się zapach Nellie, jej kosmetyków, zapachów tych których używała do pielęgnacji ciała. W końcu Sweeney sam brał kąpiel, która zbyt dużo czasu mu nie zajęła, a niebawem było już w swojej sypialni, gdzie przysiadł na łóżku i sięgnął jeszcze po książkę, która zaciekawiła go z półki nad łóżkiem. Aż zaczął powoli czytać kryminał, leząc pod kołdra na łóżku, lecz długo to nie potrwało, bo wkrótce i Sweeney’a zabrał Morfeusz w swoje senne ramiona. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.