SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 12 lutego 2015

Part 220.

Nellie zaś przez ten czas kiedy Sweeney brał kąpiel, leżała już pod kołdrą, lecz przy palącej się lampce. Przez cały czas rozmyślała o tym co zaszło między nimi na korytarzu nim jeszcze się rozdzielili. Czuła dotyk jego ust na swoich ustach, na swojej skórze, a na samo wspomnienie tych gestów ogarniało ją błogie uczucie. Zanim usnęła odtwarzała sobie jeszcze raz wszystko w głowie wiele razy. Tak jak do tej pory pragnęła żeby to kiedykolwiek doszło do skutku, tak teraz apetyt wzrastał coraz bardziej i bardziej i w Nellie narastała ochota by wymknąć się ze swojego pokoju i zostać tylko z nim. W rzeczywistości mało wadziło jej to, że rodzice Sweeney'a niemal pochłaniali ich swoim wzrokiem, ponieważ będąc w jego ramionach niewiele się tak naprawdę liczyło.
Ranek Nellie powitała w wyjątkowo dobrym nastroju, co wcale nie zdarzało się tak często. Lecz teraz, z okna rozpościerał się piękny widok na morze, a Sweeney znajdował się tylko kilka metrów dalej od niej. Uśmiech nie schodził z jej ust. Po fazie lekkiego zaspania, ubrała suknię, odwiedziła łazienkę w celu porannej toalety, aż znalazła się w kuchni. Wyglądało na to, że cały dom jeszcze spał więc zachowywała się najciszej jak tylko mogła, choć czasem jak na złość coś spadło, a coś głośniej zabrzęczało, ponieważ niezbyt potrafiła odnaleźć się w tym miejscu. Jednakże w rezultacie zrobiła sobie kawę z którą wyszła na werandę po okryciu się kocem. Od dawna pragnęła zacząć tak nowy dzień, w swoim wymarzonym miejscu. Morze w jakiś sposób napawało ją optymizmem, przypominało jej że w życiu jeszcze wiele może się zdarzyć i zupełnie tak jak ono jest nieskończone, życie może napisać jeszcze wiele scenariuszy by odmienić człowiekowi los. Sama nie wiedziała do końca czemu tak myśli, lecz właściwie cieszyła się na to, że morze jest taką potęgą, która zawsze będzie wpływała na nią pozytywnie, dodawała siły w jakiś magiczny sposób. Nawet nie zorientowała się gdy Sweeney przyłączył się do niej na werandzie i objął kobietę od tyłu zamykając wokół niej swoje ręce. Chwilę pokołysali się razem w ciszy. Nellie czuła się w ten sposób bardziej bezpieczna, a Sweeney znów wyraźnie wyczuwał niesamowity zapach jej kosmetyków i skóry. 
- Witaj, ranny ptaszku. Przeszukałem pół domu żeby Cię znaleźć.. Nie jest Ci czasem za zimno, hm..? - Sweeney szepnął jej na uszko, jednocześnie tuląc Nellie do siebie bardziej. 
- Witaj, drogi poszukiwaczu.. - Zachichotała. - Kawa mnie ogrzała, lecz teraz chyba ktoś robi to zdecydowanie skuteczniej.. - Odchyliła głowę by zerknąć choć trochę na Sweeney'ego, a wtedy mimowolnie musnął jej szyję, na co po całym jej ciele rozeszły się ciarki i wydała z siebie coś w rodzaju westchnięcia zmieszanego z mruknięciem. Zdecydowanie szyja była jednym ze słabszych punktów Nellie, a Sweeney jakby od tak to odkrył. On również poczuł się przyjemnie, zwłaszcza kiedy obserwował jak kobiecie spodobał się ten gest. Gdy odwróciła się już przodem do Sweeney'a na jej bladej skórze pojawił się zauważalny rumieniec. Nie znosiła tego uczucia piekących policzków, lecz teraz nie zwracała jakoś na to większej uwagi. Przygryzła dolną wargę zaczepiając palcami o koszulę mężczyzny. - Hm.. może skoro Twoi rodzice jeszcze się nie obudzili.. zajmiemy się przygotowaniem dzisiejszej niespodzianki dla Twojej mamy, hm..? Wyjmiemy tort i suknię, naszykujemy talerzyki.. - Sweeney przytaknął kobiecie i zaraz przepuścił ją przodem w drzwiach i poprowadził do spiżarni w której wszystko ukrył wczorajszego dnia. Wiedział gdzie znajduje się prezent Edwarda dla Heleny i też zamierzał go przy okazji wyjąć. Gdy znaleźli się już w odpowiednim pomieszczeniu, Nellie z podziwem spoglądała na wszystkie półki jakie się tu znajdowały. 
- Zapasów i cudeniek, że hej.. Na kilka zim co najmniej... hehe.. cóż, chyba mogłabym prowadzić sklep wspólnie z Panią Todd. 
- Tak.. znaczy nie, bo tak byście się tym pochłonęły, że widział bym Was tylko w święta.. - Zaśmiał się krótko, schylając po urodzinowe ciasto. Nellie oparła się o drzwi, a Sweeney zaraz dodał. - Potrzymasz to..? Jeszcze suknia.. Hm.. a jak Ci się tutaj podoba, nawet jeszcze nie pytałem..? - Podał Nellie zapakowany tort do potrzymania, ponieważ inne półki były zajęte, a nie chciał tego stawiać na podłodze. Schylił się po prezent. 
- Prawdę mówiąc obawiałam się, że będę bardziej skrępowana, że stres mnie zje przy pierwszej lepszej okazji.. ale ku mojej uciesze okazało się zupełnie odwrotnie.. Cieszę się, że poznałam Twoich rodziców.. Z Twoją mamą bardzo dobrze mi się rozmawia.. A poza tym.. ten tutejszy klimat.. ach, same pozytywy. Zazdroszczę Ci, że się tu wychowywałeś. 
- Powiem Ci w sekrecie, że mojej mamie też się spodobałaś.. i tacie też.. hehe.. chyba każdy tak naprawdę się stresował.. lecz grunt, że już jesteśmy po tej fazie.. No dobrze, chyba możemy już wracać na górę. - Zaprezentował Nellie znajomą paczkę w której znajdowało się ubranie i kobieta zaraz nacisnęła klamkę by otworzyć drzwi, lecz coś nie chciało ruszyć. 
- Sweeney.. może Ty spróbuj.. - Nellie usunęła się do tyłu, robiąc mu miejsce, bo uznała, że źle naciska czy jakoś bez siły, lecz jego próby również poszły na marne. 
- Wychodzi na to, że utknęliśmy.. A mówiłem żeby wreszcie wymienić ten zamek, bo to nie pierwszy raz jak drzwi się zatrzasnęły.. to nie.. - Sweeney zdenerwował się na to zatrzaśnięcie. Próbował różnych sposobów, ale nic nie dawało rezultatów. Pozostawało im więc czekać aż Helena lub Edward wpadną na pomysł gdzie są.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.