W końcu po
około dwóch godzinach spędzonych na plaży wsiedli w powóz, który zdecydowanie
ułatwił im dotarcie do domu, bo mieli już dość chodzenia po plażowych
spacerach. Nellie jeszcze przed tym jak weszli do domu zdążyła poprawić fryzurę
i pomalować usta szminką, by wyglądać nienagannie. Zupełnie w takim stanie jak
wyszła. Sweeney znów wziął kobietę pod rękę, by uniknąć spekulacji ze strony
rodziców i uprzedził przed wejściem.
- Jeśli będą zadawać jakieś podejrzane
pytania, zostaw to mnie. Zresztą.. cóż, nie jesteśmy małymi dziećmi, które
uciekły rodzicom podczas zakupów, nie mamy się z czego tłumaczyć. Pięknie
wyglądasz. - Uśmiechnął się do Nellie kącikiem ust, a kobieta go odwzajemniła i
zaraz przekroczyli próg budynku. Doskonale wyczuwała, że Sweeney ma dość
pewnych rzeczy ze strony Heleny i Edwarda i dlatego też nie zamierzała
przyczyniać się do komplikacji i większych podejrzeń więc powstrzymywała w
sobie chęci wymknięcia się gdzieś z mężczyzną i grała jak gdyby nigdy nic, choć
czasem pod spojrzeniem Heleny miała wrażenie, że jej wszystkie uczucia są
doskonale znane.
- I jak było na plaży, kochani..? Pozbieraliście trochę
pamiątek do domu..?
Nellie pomyślała o pocałunku ze Sweeney'em jako pamiątce
z plaży, lecz oczywiście powiedziała co innego.
- Tak, oczywiście.. piasek i
muszelki.. mała namiastka morza.. Sweeney.. pokażesz..? Zwróciła się do
niego, odwieszając płaszcz na wieszak. Mężczyzna sięgnął do swojej kieszeni i
już przez chwilę martwił się, że zarówno piasek, jak i muszelki mu gdzieś
wypadły, lecz wreszcie doszukał się tych drobiazgów, wyjął je i zaprezentował.
- Ładne, prawda..? Choć niektóre troszkę połamane.. ale i tak unikatowe i
zakładam się, że mało kto je ma w Londynie.
- Dam Wam słoik, bo inaczej
pogubicie. Słoik zawsze można ładnie przyozdobić, chyba, że znajdziecie ładną
butelkę.. ale niektóre muszle w nią nie wejdą, więc.. słoik zawsze się nada.. i
do tego piasku.. - Helena zaraz zakręciła się w kuchni i wręczyła Nellie do rąk
słoik, po czym znów dodała. - Obiad będzie niedługo, poczekaliśmy na Was z
ojcem.. Umyjcie ręce i zapraszam do stołu. - Helena znów zniknęła w kuchni, a
Sweeney wraz z Nellie udali się na górę, gdzie kobieta zostawiła w swojej
sypialni wszystkie zbędne przedmioty, a potem razem spotkali się w łazience
przy myciu rąk.
- Gładko poszło, prawda..? - Sweeney przytaknął, choć jeszcze
na tym się dzień nie kończył i wątpił, że obejdzie się bez jakiejś choćby
sugestii małej.
- Uważaj, bo jeszcze Cię zaskoczą.. nasi swaci.. - Zaśmiał się
pod nosem, choć znów musiał przyznać, że ten wyjazd dobrze zrobił i jemu, że
poczuł wreszcie odwagę do działania, a był w tym jakiś procent zasługi
rodziców. Kiedy zeszli już na dół stół był cały zastawiony, choć młody Pan Todd
i Pani Lovett byli bardziej nasyceni emocjami względem siebie niż mieli pęd do
jedzenia. Lecz z grzeczności, zwłaszcza, że były urodziny Heleny i kobieta
postarała się jeszcze bardziej niż zwykle, wypadało coś przekąsić. Do tego do
obiadu napili się po lampce czerwonego wytrawnego wina, które wręcz idealnie
pasowało do mięsa jakie przyrządziła na ten dzień Helena. Sweeney i Nellie
zachowywali pozory, choć czasem stykali się kolanami pod stołem.
- Macie jakieś
plany na wieczór..? Czy zostajecie tutaj w domu, hm..? - Nellie ze Sweeney'em
spojrzeli się na siebie jak gdyby próbując przypomnieć sobie czy coś
zaplanowali na ten wieczór, lecz jednak niczego specjalnego nie mieli w
planach.
- Nie, zostajemy tutaj.. a czemu pytasz, tato..? - Sweeney uniósł brew
na ojca spodziewając się, że razem z Heleną uknuli coś dla nich, lecz tylko
machnął lekko ręką uśmiechając się.
- Aa.. chciałem po prostu zapytać.. w takim
razie możemy razem w coś pograć w czwórkę.. w karty czy jakieś szachy.. Zawsze
dobrze nam to wychodziło..
- Jeśli chodzi o karty, uprzedzam, że każdy kto
zagra ze mną ma całkowitą pewność o wygranej.. - wtrąciła Nellie, śmiejąc się
lekko ze swoich karcianych umiejętności. Chyba od zawsze uważała to za bardziej
męską formę spędzania czasu i dlatego nigdy nie próbowała się nauczyć. Karty do
niej nie przemawiały. Sweeney spojrzał na Nellie tajemniczym wzrokiem z
uśmiechem, który tylko ona mogła odczytać, że właściwie mężczyzna coś wspomina.
- Hm.. za to w warcaby.. przeciwnie.. ograsz każdego.. - Nellie puściła
mężczyźnie oczko i również uśmiechnęła się do niego porozumiewawczo.
- W takim
razie odpocznijmy trochę po obiedzie, a potem możemy spotkać się tutaj w
salonie, chyba, że wpadniemy na coś innego.. - Helena wstała od stołu i zebrała
za sobą talerze i udała się w stronę kuchni, lecz zaraz Edward ją dogonił i
słychać już było tylko.
- Kochanie.. dziś ja zmywam.. dziś jest Twój dzień.. -
No i tak starszy Pan Todd zaraz zabrał się do zmywania kiedy wszystkie naczynia
zniknęły ze stołu, a Helena usiadła na fotelu bujanym w salonie by trochę
jednak wykorzystać ten swój dzień, a Sweeney i Nellie udali się na górę.
Sweeney pokazał Nellie swój pokój, który zajmował jeszcze jak był dzieckiem.
Oczywiście pomieszczenie nie było już urządzone jak dla dziecka, choć on sam
czuł, że tego miejsca nikt nie zdoła zmienić samym wystrojem. Czuł z nim
pewnego rodzaju emocjonalną więź. Nellie przysiadła na krzesełku, gdy Sweeney
szukał czegoś po szufladach w biurku, aż wreszcie wyciągnął z niego niebieską
wstążkę w białe groszki.
-O, mam! Mogłabyś przewiązać tym słoiczek jeśli
zechcesz. Teraz właściwie możemy się już zabrać za jego dekorację, skoro mamy
czas. Przyniesiesz go tutaj, hm..?
Nellie za chwilę już wróciła do pokoju
Sweeney'a z muszelkami w woreczku i piaskiem w pudełeczku, zamykając za sobą
drzwi. Wzrok mężczyzny zatrzymał się przez chwilę na dekolcie kobiety, kiedy
siadała na krześle obok biurka, lecz zaraz go odwrócił by nie uznała tego za
niegrzeczne. Czuł od niej woń świeżo rozpylonych perfum.
- Nowe perfumy..? Podobają
mi się..
Nellie skinęła głową i odparła.
- Mhm, to te od Ciebie, uwielbiam
je. - Uśmiechnęła się ciepło do Sweeney'a, po czym otworzyła słoiczek i wsypała
do niego piasek, a potem układała muszelki. Sweeney przyniósł sobie krzesło i
siedział tuż obok kobiety, kładąc rękę na jej kolanie i obserwując pracę jej
dłoni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.