SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 15 lutego 2015

Part 225.

W końcu po około dwóch godzinach spędzonych na plaży wsiedli w powóz, który zdecydowanie ułatwił im dotarcie do domu, bo mieli już dość chodzenia po plażowych spacerach. Nellie jeszcze przed tym jak weszli do domu zdążyła poprawić fryzurę i pomalować usta szminką, by wyglądać nienagannie. Zupełnie w takim stanie jak wyszła. Sweeney znów wziął kobietę pod rękę, by uniknąć spekulacji ze strony rodziców i uprzedził przed wejściem.
- Jeśli będą zadawać jakieś podejrzane pytania, zostaw to mnie. Zresztą.. cóż, nie jesteśmy małymi dziećmi, które uciekły rodzicom podczas zakupów, nie mamy się z czego tłumaczyć. Pięknie wyglądasz. - Uśmiechnął się do Nellie kącikiem ust, a kobieta go odwzajemniła i zaraz przekroczyli próg budynku. Doskonale wyczuwała, że Sweeney ma dość pewnych rzeczy ze strony Heleny i Edwarda i dlatego też nie zamierzała przyczyniać się do komplikacji i większych podejrzeń więc powstrzymywała w sobie chęci wymknięcia się gdzieś z mężczyzną i grała jak gdyby nigdy nic, choć czasem pod spojrzeniem Heleny miała wrażenie, że jej wszystkie uczucia są doskonale znane. 
- I jak było na plaży, kochani..? Pozbieraliście trochę pamiątek do domu..? 
Nellie pomyślała o pocałunku ze Sweeney'em jako pamiątce z plaży, lecz oczywiście powiedziała co innego.
- Tak, oczywiście.. piasek i muszelki.. mała namiastka morza.. Sweeney.. pokażesz..? Zwróciła się do niego, odwieszając płaszcz na wieszak. Mężczyzna sięgnął do swojej kieszeni i już przez chwilę martwił się, że zarówno piasek, jak i muszelki mu gdzieś wypadły, lecz wreszcie doszukał się tych drobiazgów, wyjął je i zaprezentował. 
- Ładne, prawda..? Choć niektóre troszkę połamane.. ale i tak unikatowe i zakładam się, że mało kto je ma w Londynie. 
- Dam Wam słoik, bo inaczej pogubicie. Słoik zawsze można ładnie przyozdobić, chyba, że znajdziecie ładną butelkę.. ale niektóre muszle w nią nie wejdą, więc.. słoik zawsze się nada.. i do tego piasku.. - Helena zaraz zakręciła się w kuchni i wręczyła Nellie do rąk słoik, po czym znów dodała. - Obiad będzie niedługo, poczekaliśmy na Was z ojcem.. Umyjcie ręce i zapraszam do stołu. - Helena znów zniknęła w kuchni, a Sweeney wraz z Nellie udali się na górę, gdzie kobieta zostawiła w swojej sypialni wszystkie zbędne przedmioty, a potem razem spotkali się w łazience przy myciu rąk. 
- Gładko poszło, prawda..? - Sweeney przytaknął, choć jeszcze na tym się dzień nie kończył i wątpił, że obejdzie się bez jakiejś choćby sugestii małej. 
- Uważaj, bo jeszcze Cię zaskoczą.. nasi swaci.. - Zaśmiał się pod nosem, choć znów musiał przyznać, że ten wyjazd dobrze zrobił i jemu, że poczuł wreszcie odwagę do działania, a był w tym jakiś procent zasługi rodziców. Kiedy zeszli już na dół stół był cały zastawiony, choć młody Pan Todd i Pani Lovett byli bardziej nasyceni emocjami względem siebie niż mieli pęd do jedzenia. Lecz z grzeczności, zwłaszcza, że były urodziny Heleny i kobieta postarała się jeszcze bardziej niż zwykle, wypadało coś przekąsić. Do tego do obiadu napili się po lampce czerwonego wytrawnego wina, które wręcz idealnie pasowało do mięsa jakie przyrządziła na ten dzień Helena. Sweeney i Nellie zachowywali pozory, choć czasem stykali się kolanami pod stołem. 
- Macie jakieś plany na wieczór..? Czy zostajecie tutaj w domu, hm..? - Nellie ze Sweeney'em spojrzeli się na siebie jak gdyby próbując przypomnieć sobie czy coś zaplanowali na ten wieczór, lecz jednak niczego specjalnego nie mieli w planach. 
- Nie, zostajemy tutaj.. a czemu pytasz, tato..? - Sweeney uniósł brew na ojca spodziewając się, że razem z Heleną uknuli coś dla nich, lecz tylko machnął lekko ręką uśmiechając się. 
- Aa.. chciałem po prostu zapytać.. w takim razie możemy razem w coś pograć w czwórkę.. w karty czy jakieś szachy.. Zawsze dobrze nam to wychodziło.. 
- Jeśli chodzi o karty, uprzedzam, że każdy kto zagra ze mną ma całkowitą pewność o wygranej.. - wtrąciła Nellie, śmiejąc się lekko ze swoich karcianych umiejętności. Chyba od zawsze uważała to za bardziej męską formę spędzania czasu i dlatego nigdy nie próbowała się nauczyć. Karty do niej nie przemawiały. Sweeney spojrzał na Nellie tajemniczym wzrokiem z uśmiechem, który tylko ona mogła odczytać, że właściwie mężczyzna coś wspomina. 
- Hm.. za to w warcaby.. przeciwnie.. ograsz każdego.. - Nellie puściła mężczyźnie oczko i również uśmiechnęła się do niego porozumiewawczo. 
- W takim razie odpocznijmy trochę po obiedzie, a potem możemy spotkać się tutaj w salonie, chyba, że wpadniemy na coś innego.. - Helena wstała od stołu i zebrała za sobą talerze i udała się w stronę kuchni, lecz zaraz Edward ją dogonił i słychać już było tylko. 
- Kochanie.. dziś ja zmywam.. dziś jest Twój dzień.. - No i tak starszy Pan Todd zaraz zabrał się do zmywania kiedy wszystkie naczynia zniknęły ze stołu, a Helena usiadła na fotelu bujanym w salonie by trochę jednak wykorzystać ten swój dzień, a Sweeney i Nellie udali się na górę. Sweeney pokazał Nellie swój pokój, który zajmował jeszcze jak był dzieckiem. Oczywiście pomieszczenie nie było już urządzone jak dla dziecka, choć on sam czuł, że tego miejsca nikt nie zdoła zmienić samym wystrojem. Czuł z nim pewnego rodzaju emocjonalną więź. Nellie przysiadła na krzesełku, gdy Sweeney szukał czegoś po szufladach w biurku, aż wreszcie wyciągnął z niego niebieską wstążkę w białe groszki. 
-O, mam! Mogłabyś przewiązać tym słoiczek jeśli zechcesz. Teraz właściwie możemy się już zabrać za jego dekorację, skoro mamy czas. Przyniesiesz go tutaj, hm..? 
Nellie za chwilę już wróciła do pokoju Sweeney'a z muszelkami w woreczku i piaskiem w pudełeczku, zamykając za sobą drzwi. Wzrok mężczyzny zatrzymał się przez chwilę na dekolcie kobiety, kiedy siadała na krześle obok biurka, lecz zaraz go odwrócił by nie uznała tego za niegrzeczne. Czuł od niej woń świeżo rozpylonych perfum. 
- Nowe perfumy..? Podobają mi się.. 
Nellie skinęła głową i odparła. 
- Mhm, to te od Ciebie, uwielbiam je. - Uśmiechnęła się ciepło do Sweeney'a, po czym otworzyła słoiczek i wsypała do niego piasek, a potem układała muszelki. Sweeney przyniósł sobie krzesło i siedział tuż obok kobiety, kładąc rękę na jej kolanie i obserwując pracę jej dłoni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.