Po chwili
zaśmiała się i zrobiła tajemniczą minę do mężczyzny.
- Teraz Ci się
odwdzięczę.. - Nellie przybliżyła się do niego jak gdyby nigdy nic, lecz zaraz
połaskotała jego boki, na co zaśmiał się próbując odeprzeć atak, jednak kobieta
była szybsza i przesunęła się dalej, biorąc poduszkę niczym broń. Pan Todd śmiał się tak szczerze i intensywnie
pierwszy raz od dłuższego czasu, a gdy wreszcie się opanował podniósł rękę na
znak rozejmu.
- Okej, teraz mamy już remis.. i chwilę odpoczynku. - Nellie
zachichotała i znów przybliżyła się do mężczyzny.
- No widzisz.. to taki mój
mały odwet.. hehe.. - I tak oboje rozmawiali ze sobą jeszcze jakiś czas, dobrze
czując się w swoim towarzystwie. Po jakimś czasie Pani Lovett zauważyła na
zegarku mężczyzny zbliżającą się północ więc postanowiła iść już do swojego
pokoju.
- Sweeney.. już późno, pewnie chcesz już iść spać.. - Schyliła się pod
łóżko by sięgnąć po swoje łapcie, lecz Pan Todd dotknął jej ramienia swoją
dłonią.
- Hm.. zostań jeszcze chwilkę ze mną, zobacz jakie piękne dziś niebo
mamy.. Rzadko kiedy widzimy tyle gwiazd, tym bardziej u nas.. gdzie niebo
przesłania dym z kominów.. - Za moment oboje podeszli do okna, by przyjrzeć się
temu zjawisku, w końcu Nellie się jakoś nie spieszyło skoro Sweeney wyrażał
taką chęć by jeszcze troszkę została. Objął ją kiedy tak stali przy oknie i
zakreślał na niebie kształty różnych gwiazdozbiorów, w tym między innymi
Jednorożca czy Zająca. Kobieta przyglądała się temu z zaciekawieniem, nie
sądziła, że Sweeney'ego interesują gwiezdne konstelacje, co imponowało jej. Dopiero
po jakimś czasie odezwała się.
- Niesamowite.. i godne zainteresowania.. nie
wiedziałam, że ciekawią Cię takie rzeczy.. A teraz już naprawdę idę, oboje
jesteśmy senni.. a trzeba zebrać siły na jutrzejszy dzień.. - Stanęła naprzeciw
mężczyzny, a on wciąż lekko i nie do końca pewnie położył dłoń na jej biodrze.
-
Kiedyś dużo czytałem na ten temat i trochę zapamiętałem.. Tak, musimy odpocząć
przed jutrem.. Może pokażę Ci jakieś ciekawe miejsca.. - Pogładził policzek
Nellie.
- Rozumiem. Latarnia podobno jest czynna dla odwiedzających.. A teraz..
dziękuję Ci za ten dzień. Za plażę. Na niej podobała mi się każda minuta.. -
Wspięła się na palcach by objąć dłońmi twarz Sweeney'a i złączyć ich usta w
krótkim pocałunku.
- Dobrej nocy, mój drogi. - Przytuliła Sweeney'a raz jeszcze
i skierowała się ku drzwiom.
- Słodkich snów, Nellie. - Odprowadził ją wzrokiem
i westchnął kiedy wyszła.
Rankiem jak
zwykle wszyscy razem zjedli śniadanie i krzątali się po domu, póki Helena i
Edward nie zajęli się własnymi zajęciami, a Sweeney z Nellie postanowili wybrać
się na zakupy. Do centrum miasta udali się powozem. Po drodze mijali między
innymi zamek, który był jedną z tych ciekawszych atrakcji w tym miejscu, lecz
póki co nie spieszyło im się do niego zaglądać. Gdy wysiedli z powozu, Sweeney
mijał znajome twarze. On rozpoznawał wszystkich, lecz nie wszyscy rozpoznawali
jego. W końcu lata mijały, a on nie był już tą samą osobą, Benjaminem Barkerem,
którego tutaj znali. Oczywiście nie narzekał na to bycie dość incognito,
bynajmniej nie był narażony na rozmowy z ludźmi ze swojego 'poprzedniego'
życia. Pani Lovett zaś chłonęła tutejsze widoki, malutkie uliczki, sklepiki i
ludzi, którzy przynajmniej na pozór zdawali się żyć spokojniejszym życiem niż w
dużym mieście. Przyjemna była dla ucha cisza, czasem stukot końskich kopyt lub
dźwięk harmonijki na której grał staruszek. Oczywiście były tutaj też tawerny.
Teraz zdawały się być puste, lecz mimo wszystko Nellie widząc jeden taki
budynek od razu skierowała ich spacer w drugą stronę. Tak samo nie było tam
wielu straganów z pamiątkami, lecz coś jednak musiało funkcjonować dla turystów
i kobieta upatrzyła sobie jeden sklep do którego zaraz weszli. Oboje rozglądali
się w poszukiwaniu czegoś interesującego i nie kiczowatego i jednocześnie
dziękowali za pomoc w wybieraniu naprzykrzającej się sprzedawczyni. Pani Lovett
wzięła do ręki ramkę na zdjęcia. Była niebiesko-biała, a do prawego dolnego
rowu miała przyklejoną większą muszelkę.
- Podoba Ci się..? Właściwie ciężko
znaleźć coś, co nie jest kompletną tandetą.. Ta jest lepsza od tej różowej,
patrz.. - Sweeney pokazał kobiecie taką samą ramkę, lecz bardziej podobała jej
się ta, którą trzymała w ręku.
- Masz rację.. a niebieski to taki morski kolor,
akurat do naszych zdjęć z promenady.. Postawię ją sobie na półce. - Włożyła
przedmiot do koszyka, jaki ze sobą wzięli na początku i zerkała dalej, w
poszukiwaniu rzeczy z napisem "Newcastle" i na tym właściwie
zamierzała zakończyć, nie było sensu otaczać się bibelotami, które i tak będą
się kurzyć w kącie. Chciała znaleźć dla siebie coś praktycznego. Obejrzała się
za Sweeney'em, który tak zerknął z pola jej widzenia, a gdy znalazła go kilka
metrów od siebie, oglądającego fajkę z główką w kształcie głowy marynarza
zaśmiała się i podeszła do niego.
- Co to jest... Och nawet się nie
przymierzaj.. O nie.. tego nie
akceptuję. - Nellie oparła swoje ręce na biodrach, a Sweeney zaraz w żartach
udał, że pali by zobaczyć jej reakcję. Obserwowała mężczyznę i po chwili dodała
jakby od niechcenia.
- Ech.. no cóż.. w takim razie koniec z całusami.. - Todd
na to uśmiechnął się pod nosem i odłożył przedmiot z powrotem na swoje miejsce.
- A teraz dostanę jednego, w nagrodę..? - Zrobił takie proszące oczka, że
Nellie zachichotała i pokręciła głową.
- Oj nie.. nie.. Trzeba sobie na to
zasłużyć.. - Puściła oczko do mężczyzny i wróciła do szukania jakiejś perełki
wśród tych wszystkich rzeczy. Nie minęło dużo czasu, zanim Sweeney pokazał
Nellie taki zestaw składający się z drewnianej deski kuchennej do krojenia i
fartuszka. Obie rzeczy były opatrzone napisami z nazwą miasta i były zarazem
ładne i praktyczne. Znaleźli jeszcze widokówki, czy też obrazki części miasta i
morza i Nellie kupiła kilka takich, by wysłać dwie lub trzy, a resztę zabrać ze
sobą do domu na pamiątkę. Gdy wreszcie wyszli ze sklepu cieszyli się świeżym
powietrzem, ponieważ w środku było dość duszno. Przystanęli na krótko
zastanawiając się co dalej.
- Hm.. Sweeney.. przespacerujemy się jeszcze..? Czy
chcesz teraz zrobić sobie przerwę i wrócić do domu, a potem jeszcze gdzieś się
wybierzemy..?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.