SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 21 marca 2015

Part 233.

 - Mhm.. Nie, absolutnie nic Cię nie ominęło, Sweeney.. Wyglądałeś na dość zamyślonego, stąd moje pytanie.. Myślałam, że coś natchnęło Cię do przemyśleń.. 
- Naprawdę wyglądam na takiego myśliciela? 
- Swego czasu nim byłeś.. 
- Lecz te czasy już minęły, moja droga Nellie.. Wiele można przegapić poprzez zamykanie się w swoim małym światku i już nigdy nie chcę powtarzać tego samego błędu.. bo przecież nie można określić tego inaczej.. - Dotknął dłoni Pani Lovett, która była trochę bliżej niego i przyjrzał się kobiecie uważniej dostrzegając jakby chwilowy grymas niezadowolenia na jej twarzy, co jednak widocznie starała się przed nim ukryć. To właśnie był jego problem, że albo nie potrafił wyrazić tego co chciał, albo przesadzał tym samym wywołując w niej uczucia, których wywołać nie chciał. Nellie westchnęła niemal niesłyszalnie dla Sweeney'a, uznając, że nie ma sensu psuć sobie dobrego nastroju starymi wspomnieniami i ścisnęła dłoń mężczyzny przesyłając mu taki impuls od siebie. Nie chciała dalej brnąć w ten temat, a więc podjęła się innego. 
- Nie mówiłeś mi jeszcze co skłoniło Cię do opuszczenia Newcastle.. do wybrania Londynu.. Lecz pewnie była to bardziej Twoja decyzja niż rodziców, hm..? - Sweeney zmarszczył czoło na jej pytanie i oparł głowę o fotel by ułożyć sobie w głowie to, co zamierzał powiedzieć. 
- Tak, to ja wpadłem na ten pomysł, choć też można powiedzieć, że nie do końca.. bo całkiem przypadkiem, choć oczywiście nic bym nie zrobił gdyby rodzicie mnie w tym nie wsparli finansowo, bo przecież jeszcze nie pracowałem, a właściwie zabierałem się za ostatni stopień edukacji.. A że w gazecie natrafiłem na dość interesującą ofertę w Londynie.. wszystko powoli się potoczyło, mimo że nie było łatwo, rzadko wyjeżdżałem gdzieś dalej, a co dopiero do tak odległego miasta.. Potem.. potem wiesz jak to się potoczyło.. Znalazłem tam pracę i zostałem. Bywały i trudne momenty w których tylko marzyłem o powrocie tutaj. Ale z czasem się przyzwyczaiłem.. - Wzruszył ramionami. - Mam jeszcze całkiem miłe wspomnienia z czasów kiedy nasza znajomość wydawała się być całkiem przelotna, lecz jednak istniała.. Wydaje się jakby minęły wieki od tego momentu.. 
- O tym też z przyjemnością posłucham, jak to było z Twojej perspektywy Sweeney.. - Okryła się bardziej swoim ponczem i uśmiechnęła wesoło do golibrody. Te wspomnienia z młodości zawsze wywoływały uśmiech na jej twarzy, a dość długo do nich już nie wracała. 
- Oczywiście.. zawsze miło powspominać te czasy.. Hm.. O ile się nie mylę, był to koniec tygodnia i prywatka koleżanki mojego znajomego, który akurat wyciągnął mnie wtedy z domu.. choć nie byłem wielkim entuzjastą takich wydarzeń.. Wszystko przebiegało raczej spokojnie, ale kiedy zobaczyłem Cię po raz pierwszy, kiedy weszłaś muszę przyznać, że przykułaś moją uwagę.. i chyba nie tylko moją.. hehe.. Miałaś włosy prawie do pasa i beżową sukienkę.. Potem chyba raz spotkaliśmy się na kawie i nasz kontakt się nagle urwał.. nie mam pojęcia czemu, lecz widać, że gdzieś było zapisane, że jeszcze się spotkamy.. - Todd puścił oczko kobiecie i napił się herbaty, bo jak zwykle gdy dużo mówił, zasychało mu w gardle. Nellie zaś pokiwała głową z aprobatą, będąc urzeczona tym, że tak dokładnie wszystko zapamiętał.. i tym, co powiedział o niej. Zupełnie jakby to było wczoraj.  - Wow! Zaskoczyłeś mnie. Naprawdę. Prędzej spodziewałabym się, że wszystko uogólnisz, bo to jednak było lata temu i nie miałam prawa oczekiwać czegoś takiego, ale tutaj.. Masz pamięć.. - Sweeney zaśmiał się na to pozytywne zaskoczenie kobiety, a zaraz w oknie dostrzegł Edwarda próbującego złapać wzrok syna, a kiedy tak się stało, wskazał mu na Panią Lovett i na czas, który symbolizował pukaniem w zegarek na nadgarstku. Rzeczywiście czas leciał, a jeśli jeszcze mieli zamiar odwiedzić wesołe miasteczko warto było powoli zacząć się zbierać. 
- Pewnych rzeczy się nie zapomina. A teraz możemy już szykować się ku wyjściu, pora zacząć drugą, równie przyjemną część dnia. - Wstał i podał dłoń Pani Lovett by sama wstała, zabrali ze sobą wszystko, co potrzebne i wyruszyli do wesołego miasteczka, które znajdowało się kilka mil od domu Todd'ów i bardziej w okolicy morza niż centrum miasta, co może nie było do końca przemyślane ze strony organizatorów. 
- Wkrótce będzie tu zimno od wody, nie podoba mi się to całe umiejscowienie.. - Nellie chwyciła Sweeney'a pod rękę i trochę spowolniła tempo ich marszu. 
- Racja, ale przecież jak zrobi nam się zimno, wrócimy. Uśmiechnij się, jesteśmy tu po to, by się troszkę odprężyć.. Dobrze..? - Sweeney przytaknął, w myślach już odsuwając część swoich myśli, które podpowiadały tylko by narzekał, na bok. Po zakupieniu biletów wstępu przekroczyli bramy tego przejezdnego parku rozrywki, by rozejrzeć się za czymś wartym uwagi i nie przeznaczonym wyłącznie dla dzieci. 
- Nadal masz ochotę na watę cukrową..? Widzę, że tam możemy ją kupić.. 
- Owszem, to taki smak dzieciństwa.. i wciąż jestem łakomczuchem.. - Nellie zachichotała, a zaraz u jej stóp pojawił się mały, wyraźnie smutny chłopczyk, który trochę szarpał jej suknię, by zwróciła na niego uwagę. 
- Zgubilem mamę... - powiedział. Pani Lovett spojrzała to na niego, to na Sweeney'a z zakłopotaniem. Nie miała pojęcia co zrobić w tej sytuacji, no i tak samo nie miała doświadczenia w sprawach opieki nad dziećmi. Po chwili jednak ukucnęła przy chłopczyku, starając się dowiedzieć jakichś podstawowych informacji. 
- A ile masz latek.. jak masz na imię..? 
- Alan, mam cztely lata.. 
- Dobrze, a gdzie ostatnio byłeś z mamą..? - Chłopczyk wskazał rączką karuzelę znajdującą się jakieś 20 metrów dalej i zarówno Nellie, jak i Sweeney spojrzeli w tamtą stronę. Kobieta wzięła Alana na ręce, choć Sweeney chciał ją w tym wyręczyć, lecz chłopczyk akurat ją wybrał sobie na swoją opiekunkę. Uspokajała malca jak tylko potrafiła podczas drogi do karuzeli i potem, gdy szukali jego matki w innych miejscach. Sweeney z jednej strony nie był zadowolony, że dziecko zabiera im ten czas, który mieli spędzić wspólnie, a z drugiej.. nie wiedział, że Nellie tak potrafi zajmować się dziećmi, nie posiadając własnych i robiło to na nim wrażenie. Poszukiwania zajęły ponad pół godziny, jednakże wreszcie okazały się owocne i znaleźli się rodzice malca, którzy nawet chcieli wręczyć Nellie nagrodę pieniężną za pomoc, ale nie skorzystała z tego, ponieważ nie uważała tego za coś nadzwyczajnego ani za usługę za którą pobiera się opłaty. Wreszcie kupili sobie ze Sweeney'em po małej wacie cukrowej i przysiedli na ławeczce by ją spokojnie zjeść. - Uroczy był ten malec.. choć troszkę smutne, że tak mu się przytrafiło.. Cieszę się, że nasze poszukiwania się powiodły.. Teraz my wyruszymy na karuzelę.. Tylko jest tu tego troszkę.. sama nie wiem na co się zdecydować..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.