SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 22 marca 2015

Part 234.

Sweeney popatrzył na atrakcje wesołego miasteczka i wybrał wzrokiem najbardziej tradycyjną karuzelę jaka istniała. Posiedzieli na ławce póki nie zjedli waty cukrowej, choć Sweeney czuł, że już kleją mu się ręce od tego smakołyku i szukał wzrokiem kupienia czegoś do picia. Zaraz spojrzał na kobietę i odparł do niej spokojnie. 
- Tak, tak. Teraz karuzela na nas czeka i mam nadzieję, że nikt nam w tym nie przeszkodzi. Wybaczysz mi na chwilę zaraz wrócę, tylko kupię coś do picia, bo kleją mi się ręce od tej waty.. a tu chyba raczej nie ma jak umyć rąk i gdzie..  – Po tych słowach Sweeney wstał z miejsca, przeprosił kobietę i udał się powoli do budki gdzie sprzedawca sprzedawał lemoniadę i Sweeney kupił dwie butelki, by mogli się napić czegoś mniej słodkiego, no i może nieco umaczać palce w napoju, choć pewnie niewiele to da, bo lemoniada raczej samą wodą nie była. Po chwili przyszedł z napojami do Nellie i przysiadł przy niej, wyciągając otwieracz z kieszeni, po prostu nosił taką rzecz ze sobą i zaraz otworzył butelki. Podał jedno naczynie kobiecie drugie wziął dla siebie, napił się nieco napoju, a zaraz też wylał nieco na swoje opuszki palców napoju, by mu się tak po wacie nie kleiły i wytarł w chusteczkę z materiału. 
- Hm.. może to coś da.. a potem poszukamy jakiejś fontanny czy czegoś.. To co gotowa na karuzelę..? Lubisz klauny..? Widziałem jednego.. Nigdy za ludźmi robiących z siebie, moim zdaniem idiotów, nie przepadałem.. to taki błazen.. zawsze kojarząc mi się z tymi królewskimi paziami.. Sam nie wiem czemu, ale coś w tym jednak jest. To co pokręcimy się na karuzeli..? – Posłał uśmiech kobiecie i zaraz po wypiciu napoi oboje pokierowali się w kierunku jednej takiej pozłacanej farbą karuzeli, gdzie można było zasiąść na konikach i zaraz stanęli przy karuzeli, czekając aż ta runda się skończy i oni będą mogli wsiąść. 
- Dobrze. Tak jestem gotowa. Chcę poczuć się jak dziecko, heh. Klauny..? Hm, wiesz nie zastanawiałam się nad tym, ale chyba nie byliby dla mnie przyjaciółmi. Nie lubię takiego wymuszonego uśmiechu. Coś w tym jest, masz rację. Lemoniada bardzo dobra.. ach nie pamiętałam już tego smaku.. taki z bąbelkami, dobry taki napój na orzeźwienie.. dobrze, że jednak nie jest taki zimny.. 
Nellie dokończyła picie lemoniady, chciało jej się pić, skoro Sweeney zaszczycił ja butelką napoju to dlaczego miała z tego nie skorzystać. Oczywiście Sweeney podszedł do jednego biletera i kupił dla nich dwa bilety, na tą karuzelę. A niebawem razem z Nellie weszli na podest, gdy karuzela się zatrzymała i wszyscy zeszli. Sweeney wyszukał czarnego konika wśród wszystkich i znalazł się obok konika Nellie na którego powoli kobieta wsiadła, gdy Sweeney podał jej dłoń. Zaraz przysiadł na swoim wybranym koniku, nieco posiedzieli nim w ogóle karuzela ruszyła, bo i inni wsiadali, potem karuzela została uruchomiona i ruszyli. 
- Dawno na mechanicznym koniu nie jeździłem, a na prawdziwym koniu.. hm.. ostatnio miałem jedynie kontakt wpadnięcia prawie pod powóz.. a czy jeździłem konno.. Powiem Ci Nellie, że chyba nie zdarzyło mi się to nigdy.. Czy to nie dziwne..? Lecz chyba te zwierzęta za bardzo za mną tez nie przepadają. A ja koni troszkę się boję, a czytałem gdzieś, że one to wyczuwają i boją się wtedy same jeszcze bardziej.. Dla mnie to trochę dziwne, ale rzekomo prawdziwe…  - Uśmiechnął się do Nellie, muzyczka też jak z katarynki grała, było głośno, bo było wiele ludzi, migały światełka, z ze specjalnych zasilaczy, a na dworze już o tej porze panowała ciemność. Kobieta uśmiechnęła się do mężczyzny, miło spędzali czas na karuzeli, zdarzyło im się też złapać za dłonie i oboje śmiali się, kiedy jeszcze ktoś puszczał spoza karuzeli, bańki mydlane, akurat które zniknęły z zetknięciem policzka Sweeney’a czy noska kobiety. 
- Ja także nie pamiętam kiedy była na koniu. Ale ten też jest fajny, przynajmniej z niego nie spadnę, bo dotykam prawie stopami ziemi.. Och bańki! Znikają przy zderzeniu o Twój policzek. A konie mówisz.. tak.. boją się, gdy ktoś czuje strach to prawda.. ale teraz skup się nad tym co miłe Sweeney… - Uśmiechnęła się do mężczyzny i w tym momencie nagle zgasły wszystkie światła na karuzeli, że rozejrzeli się, po otoczeniu, bo trudno było zauważyć coś co działo się tutaj. Lecz po niedługim czasie wszystko wróciło do normy, wtedy Sweeney wyraźniej poczuł jak kobieta trzyma go za dłoń mocniej, bo po prostu nieco się, wystraszyła. Sweeney pogładził kobiety dłoń kciukiem i uśmiechnął się, gdy dalsze obroty na karuzeli przebiegły już w miłej atmosferze i miło spędzili czas, do momentu wysiadki. Potem patrzyli na co by jeszcze mogli wejść i znaleźli niesamowicie duże filiżanki, gdzie i tam się wybrali po zakupili biletów. No i wsiedli do tej jednej karuzeli, do filiżanki i przysiedli naprzeciwko siebie, opinając się pasami i trzymali się przed sobą takiego jakby koła, dużego, co było taką podporą dla nich by nie wypaść z karuzeli. 
- Czuję się jakbyśmy byli dla kogoś napojem.. Wiesz..? Jeszcze dzbanek gdzieś był na tej platformie, dobrze, że nie jesteśmy jako wisienki na torcie.. Trochę jak z bajki „Jas i Małgosia”, domek z czekolady, piernika, smaczny, można go zjeść, może i taki domek to dobry pomysł, ale mieszkać bym w nim nie chciał, bo po pierwsze wszystko za bardzo by pachniało. Po drugie, gdyby go się zjadło, byłby problem, bo trzeba by było zrobić kolejne wypieki. No i pewnie ciekawi by tam chcieli zajrzeć. A ja raczej nie chciałbym kogoś tuczyć słodyczami. Poza tym mogę Ci coś powiedzieć w tajemnicy..?  - Sweeney spoglądał na kobietę odzywając się do niej, a Nellie słuchała go z uwagą, choć gdy mówił o bajcie nieco zaśmiała się w delikatny sposób i przytaknęła głowa na ostatnie jego słowa. 
- Och ja tak samo, ale czy to nie urocze, że świat idzie do przodu i na takiej karuzeli jeszcze nie byłam. Och na torcie nie byłoby się chyba czego złapać. Och, chyba Cię słodycze dziś tak ogarnęły.. Ale masz rację, tez nie chciałabym mieszkać w takim słodkim domku. Powiedzieć w tajemnicy..? Proszę bardzo.. słucham. – Zaskoczyły ją nieco ostatnie słowa Sweeney’a, tym bardziej, gdy mężczyzna odpiął się, a wirowali i bała się o niego, że się zaraz poobija i jeszcze wypadnie z tej wielkiej filiżanki i się potłucze. Lecz Sweeney zwinnie przedostał się obok Nellie i uśmiechnął się siedząc obok po czym pochylił się nad jej uchem i szepnął cichutko. 
- Tak naprawdę to mam ochotę na Twoje paszteciki.. to taka moja dzisiejsza tajemnica.. na to mam chęci. Brakuje mi tego smaku, mięsnego i kruchego ciasta pasztecikowego… Takie z makiem paszteciki mięsne.. Robiłaś je ostatnio jak, jak odszedłem z Twojego sklepu… Ale cały czas czuje zapach tego ciasta.. Mógłbym liczyć na to, że zrobisz dla mnie je kiedyś..? – tak niespodziewanie musnął kobietę w policzek, by ją troszeczkę zachęcić, poza tym kiedy kręcili się w filiżankach w koło nikt ich nie oglądał i mógł sobie na to pozwolić i pewnie jeszcze na więcej, lecz na więcej się mimo wszystko nie odważył. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.