SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 11 kwietnia 2015

Part 241.

- Och dobrze Sweeney,  sobie życzysz.. Na chwilkę przerwa, zjedzmy śniadanie.. Więc o 12:30 macie pociąg, tak..?  - Kobieta spojrzała na Nellie witając się z nią zaraz poprzez to zamieszanie w kuchni i powoli śniadanie lądowało na stole, Sweeyne jeszcze wynurzał z wody jajka gotowane, które obierał ze skorupki. 
- Dziękuję mamo. – Zaraz i Sweeney przywitał się z kobietą, przez chwilę szepcząc jej na ucho, w które prawie ją pocałował. 
- Wszystkie słoiki by nam chciała dać z domu.. Mówiłem, że wyjazd to drugi kołowrotek chomika.. tak jest już teraz…  - Uśmiechnął się nieznacznie do kobiety, no i wkrótce oboje skończyli obierać jajka ze skorupki, Sweeney je przekroił i udekorował majonezem i nieco szczypiorkiem co drugie jajko. Powoli wszyscy znaleźli się przy stole, Edward jedynie jeszcze zaparzał herbatę i kawę. Śniadanie zjedli w rodzinnej atmosferze, każdy jadł co tylko chciał i na co miał ochotę. Kiedy w trakcie śniadania oboje rodziców Todd’a na chwilę odeszli od stołu Nellie odezwała się do mężczyzny, gdy dotknęła jego brody, na której widziała jeszcze nieco zarostu. 
- Nie ogoliłeś się jeszcze, czy to nowy trend modowy..? – Uśmiechnęła się delikatnie do Sweeeney’a po czym pogładziła lekko jej policzek. 
- Yyy… nie, ogoliłem się, jedynie chce sprawdzić jak bardzo mnie to zmieni twarzową, jak zapuszczę nieco brody… To tylko test, ale chyba nie wyglądam z tym jakoś dziwnie..?  - Spojrzał na Nellie unosząc lekko brew, kobieta pokręciła głową, nawet się jej to podobało, Todd miał twarzową urodę, wiec mógł mieć nawet i wąsy. Lecz co do całowania to nie byłaby pewna, czy nie będzie jej kuł, no ale to była broda, na szczęście nie część nad wargą górną, co jeszcze dało się przeżyć. 
Tak po śniadaniu, powoli szykowali się do wyjazdu, dopakowywali ostatnie rzeczy, jedzenie od rodziców Todd’a, co tez nieco zajęło im miejsca, Sweeney nieco schował też do swojej torby. No i około 11:40 wyruszyli ze starszymi Todd’ami karetą na stacje, na dworzec. W końcu rodzice Sweeney’a chcieli im towarzyszyć do końca nim odjadą. Tak wiec nawet się nie spodziewali, kiedy szybko czas mijał i była już 12:15. Wtedy podjechał pociąg, który stał tu z około 15 minut. Helena żegnała się z Nellie, przytulając ją do siebie i szeptała.
- Dbajcie o siebie… dobrze..? Miej na Sweeney’a oko.. Bo coś czuję, że nie zawsze dobrze dzieje się w Londynie, nie chcę by stała mu się kolejna krzywda. I uważaj na siebie, mam nadzieje, że Sweeney Cię odwiedza i dba o to byś czuła się przy nim dobrze. – Kobieta uśmiechnęła się delikatnie, Nellie jej przytaknęła odzywając się po chwili, gdy widziała, jak ojciec żegna się z synem, co ją rozczuliło. 
- Proszę się nie martwić, Sweeney to dobry mężczyzna, często ukrywa co czuje, ale ja wiem, że z czasem otworzy się bardziej. Oczywiście, że dba o to. O wszystko. Dziękujemy bardzo za wszystkie potrawy, na pewno ich skosztujemy, a przynajmniej co nieco przez te kilka godzin jazdy. Proszę dbać i o sobie… Sweeney tęskni za Państwem, choć tego tak nie okazuje, ale czasem widać, ze chciałby tu znów być. – Panie tuliły się do siebie i życzyły nawzajem wszystkiego co najlepsze. Sweeney zaś rozmawiając z ojcem, odezwał się do niego spoglądając w jego oczy. 
- Tato… przez ten cały pobyt, może nie wiem, nie było kiedy.. czy jak, o tym porozmawiać.. Ale spotkałem się z Johanną… Ma synka.. Tommy’ego.. i partnera…  Przypadkiem przed wyjazdem do was, na nich się natknąłem.. Nie poznała mnie.. poza tym była małym dzieckiem, kiedy ostatni raz była w moich ramionach.. Chciałem z Wami o tym porozmawiać, no ale skupiliśmy się na czymś innym i tak wyszło.. a ja nie za bardzo wiem, co mam robić… Powiedzieć mojej córce kim jestem, dla niej..? A co jak mnie nie zaakceptuje..  – Spojrzał w oczy ojca i westchnął cicho, był trochę zdezorientowany, poza tym zaraz obok nich pojawiły się panie, na co też słyszały choćby część tej rozmowy. Helena nie mogła w to uwierzyć, poza tym cieszyła się, że jej wnuczka żyła, że miała się dobrze, no i uważała, ze Sweeney powinien jej o wszystkim opowiedzieć, a Edward raczej uznawał, że lepiej by zostali obcy i to rodziców nieco różniło, gdyż Edward sądził, że Johanna nie będzie chciała znać swojej przeszłości i wolał by jego syn nie przechodził potem jakiegoś załamania, a poza tym bał się o jego zdrowie, że Sweeney sobie z taką stratą nie poradzi. 
- Synku… zrób co uważasz.. Wiem, ze Johanna tu do nas nie przyjedzie.. ale zaprzyjaźnij się z nią… poznaj.. Powiedz kim jesteś.. Powinna wiedzieć, nie ma co ukrywać. Edward nie ma racji, to Twoja córka, musi znać prawdę. A my dziadkowie będziemy bardzo dumni, jeśli będziemy mogli kiedyś zobaczyć naszą wnuczkę i nie tylko..  – Helena zaraz przytuliła syna do siebie, zaś Edward objął Nellie i odparł do niej cicho. 
- Poza tym nie obrazimy się, jeśli wy zechcecie mieć dzieci.. Dzieci to nasza podpora.. wtedy nie czujemy, że jesteśmy sami na tym świecie.. Mówię śmiertelnie poważnie. Człowiek z latami to docenia, docenia, że ma dzieci, że jest ktoś kto może przyjechać i odwiedzić starych Toddów.. Pomyślcie i o własnych.. Byłyby śliczne. – Edward puścił oczko do Nellie i kobiety nieco zachichotały, choć zaraz Helena doprowadziła do ładu swojego męża, gdy obejrzał się za młodszą elegancką kobietą. No i w końcu nadszedł czas pożegnań, konduktor w końcu dawał znać gwizdkiem, że ostrzega, ale zaraz będą odjeżdżać. Zatem po ostatnich uściskach z rodzicami golibrody, wsiedli do pociągu ze swoimi rzeczami, w czym pomógł im Edward. Znaleźli wolny przedział, gdzie już z pociągu machali Todd’om, gdyż pociąg powoli zwalniał hamulec, po kolejnym gwizdku.
- Piszcie do nas…! Będziemy czekać… Sweeney napisz później o córce jak się z nią zobaczysz…! Nellie zapakowałem tam dobre przeciery do zupy.. wykorzystaj je..! Trzymajcie się ciepło..! – Helena żegnała się z nimi ostatnimi słowami razem z mężem, który przytakiwał kobiecie. 
- Napiszemy mamo! Dobrze.. Dobrze.. Dbajcie o siebie.. napisze pod koniec tygodnia…!
- Oczywiście, wykorzystam, dziękujemy bardzo.. Do zobaczenia kolejnym razem.. Zadbam o to, by Sweeney’a brzuszek nie był głodny..! Proszę się o to nie martwić..! – No i tak słowa były coraz mniej słyszalne, pociąg przyspieszał i powoli opuścił stacje, mimo, że Sweeney jeszcze stał przy oknie, a potem już przysiadł w przedziale naprzeciwko kobiety i westchnął. A po chwili wstał i wyjrzał z ich przedziału, czy nikt tam się nie kręcił, z powrotem zamknął przesuwane drzwi i usiadł obok Nellie obejmując ją ramieniem.
- I koniec naszych wakacji.. Z jednej strony zostałbym tu dłużej, ale z drugiej strony, jak mam kolejny raz słyszeć o tym co powinien mężczyzna, to czuję się dość dziwnie.. jakbym był kimś dziwnym… Więc mamy zapas jedzenia na jakiś czas na to wygląda. Hm? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.