SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Part 245.

Sweeney sprzątał tez na sklepie Pani Lovett za ladą, jak i tez na nieco ją zastąpił, gdy kobieta poszła nieco wysprzątać magazyn, czy spiżarkę. Sweeney urzędował przez pewien czas jak właściciel sklepu, może nieco pomylił się w zamówieniach, ale i tak ludzie go mimo wszystko polubili. A tym bardziej wydawało się, ze kobiety, bo Sweeney, nie był dziś tak bardzo ponury, jak to miało miejsce zazwyczaj. Poza tym było też nieco jego klientów tutaj, którzy już się z nim umawiali na przyjście do zakładu, lecz kazał im po prostu przyjść w godzinach pracy otwarcia zakładu pana Satan’a. Znalazło się też dwóch mężczyzn, którzy prosili go o rady, by nie mieć po goleniu własnym szorstkiej skóry i  dał im na to pewne rady, choć z jednego zażartował, na co żona mężczyzny zaczęła się śmiać, bo mówił bujdy, co było zabawną sytuacją. Sklep tętnił życiem, do tego gdy Nellie wróciła, było naprawdę miło, poza tym powoli przygotowywali się do zamknięciu sklepu, a szczurów więcej kobieta nie znalazła. Jednak trafił się jeden gość, który usłyszeć musiał ich rozmowę i zagadał Todd’a, gdy ten stał przy jednym stoliku, przyjmując już ostatnie zamówienie.
- Przepraszam Pana.. Ale czy lokal nie ma dziś kontroli, wieczorem…? Teraz jakaś plaga z tym, już niektóre sklepy zostały temu poddane i pomyśleć, że to wszystko to sklepy zazwyczaj z żywnością.. Lecz poważnie mówiąc, mam nadzieje, że nie macie tu szczurów, bo podsłuchałem Państwa rozmowę i..  – Mężczyzna spoglądał na Todd’a, gdy Nellie patrzyła na niego zakłopotana, a Sweeney zaraz zaczął odpowiadać.
- Jak kontrolerzy zdążą przyjść to tak.. Szczury..? Jakie szczury..? Nie mówiłem o szczurach tylko szczurołapach takie stare przesądy, nieważne… No cóż, niebawem zamykamy. –Sweeney zachował się tak jakby w ogóle nie było problemu, poza tym powoli też zaczynał myć podłogę wokół lady, by było czysto. Nellie uśmiechnęła się do Sweeney’a, gdy spotkał się z jej spojrzeniem i puścił do niej oczko. Nellie zakręciła się nieco obok Todd’a i odezwała się, gdy stał przy ladzie, a ona obok niego.
- Dziękuję Sweeney, wyprowadzasz mnie dziś z każdej kłopotliwej sytuacji. Ach a najgorsze jeszcze przed nami.. Mam wrażenie, że to jest celowe, celowe bo nas nie było. A tu przynajmniej mnie nie było i pewnie ta kontrola jest specjalnie by zamknąć mój dobytek. Co ma na celu Turpin, chciałabym wiedzieć… Chciałabym wiedzieć, co ten człowiek w sobie ma, że może mieć kontrole nad wszystkimi w Londynie. Niebawem jeszcze zacznie sprawdzać domy, mieszkania, by sprawdzić, czy odpowiednio żyjemy i mieszkamy. – Mężczyzna przytaknął kobiecie, po czym powoli po ostatnich gościach sprzątali już sklep. Oboje byli nieco zdenerwowani, że zaraz zjawią się kontrolerzy, no i tak faktycznie się stało, jak tylko Sweeney kładł ostatnie krzesła na stołach, gdy pojawili się kontrolerzy, którzy weszli do sklepu, w końcu drzwi nie zostały jeszcze zamknięte. Mieli ze sobą jakiś pisemny raport i nie tylko, jeden mężczyzna miał walizkę, pewnie, gdzie badał jakieś nieczystości i tak dalej. Jeden z mężczyzn zaraz odezwał się do Nellie, która na nich patrzyła, a Sweeney póki co zachowywał się, jakby tylko tu sprzątał po pracy. A kobieta za panami zamknęła drzwi, by podczas kontroli nikt nieproszony nie wtargnął do sklepu, wykorzystując sytuację. Poza tym sklep już był zamknięty, godziny pracy dobiegły dziś końca.
- Wróciliśmy ponownie, zatem zajmiemy się swoją praca, proszę sobie nie przeszkadzać. – Kobieta spojrzała na mężczyzn podejrzliwie i nie zamierzała opuszczać ich na krok, bo mogliby nawet po prostu coś upozorować, gdyby nie widziała co robią. Poza tym Todd wskazał by za nimi poszła, po czym niebawem sam zaraz dołączył do kuchni, gdzie mężczyźni sparzali czystość sklepu, a tym samym i zaplecza. Jeden sprawdzał ilość kurzu, drugi jakimiś płynami z walizki sprawdzał jak bardzo było tu wszystko często myte i pokazując odczynnik fioletowej ściereczki po zabarwieniu odezwał się.
- No proszę jestem pod wrażeniem, czysto. Gdyby barwnik był zielony zamknęlibyśmy Pani sklep.. przynajmniej do czasu dezynfekcji pomieszczeń. – Spojrzał na kobietę z nie małą powaga, no i tak po opuszczeniu kuchni, zajrzeli i na lokal, gdzie byli przyjmowani klienci, gdzie była ta sama procedura, niczym test białej rękawiczki czystości, jak w bogatych pałacach, czy zamkach królewskich. Potem przyszedł czas na spiżarkę pod sklepem, która miała spore gabaryty, bo zajmowała połowę piwnicy. Tam mężczyźni dogłębniej się rozglądali i wszystko sprawdzali, do tego Nellie ujrzała małe szczura, który chował się za słoikami, którego zaraz ściągnęła do fartuszka, ale musiała się go pozbyć wiec, zaraz mimiką twarzy przyciągnęła spojrzeniem Pana Todd’a, który do niej podszedł i w ścierkę zabrał szczurka, co ścisnął w dłoni, by szczur nie wydostał się z jego dłoni. Po czym podszedł jak gdyby nigdy nic do okienka górnego i uchylił, je tym samym wypuszczając szczura za okno i odparł z uśmiechem na ustach, gdy nieco uchylił okienko.
- Tak troszkę duszno się zrobiło tutaj. Prawda..? – Nellie przytaknęła, poprawiając etykiety na słoiczkach na jednej półce, mężczyźni w sumie też przytaknęli, nie zauważając, że nad jednym z nich właśnie na rurach przechadzały się dwa szczurki. Jednak Todd i Lovett to zauważyli na co aż wstrzymali oddechy, gdy jeden szczurek spadł na ramie jednego sanepidiologa, wtedy Todd udał, że strząsa jakieś śmieci z jego płaszcza i zgarnął w rękaw szczura, który nieco go połaskotał po ręku i Todd odwracając się złapał szczura w ścierkę, którą ściskał w dłoni, że nawet w przez chwilę w tej ciszy, było słychać pisk szczura, na co Sweeney skrzywił się do Pani Lovett, która tym razem zadziałała i pokazała Sweeney’owi by jeszcze raz zrobił to samo ze szczurem, wtedy kobieta weszła na jedną z desek podłogowych i odparła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.