SCM Music Player.

Bohaterowie.

środa, 22 kwietnia 2015

Part 249.

Po jego kąpieli, oboje leżeli w łóżku, przy zapalonej lampce, nieco jeszcze rozmawiając, choć wszystko zmierzało już ku zaśnięciu.
- Hm.. chyba awansowałem.. Znaczy.. pamiętam, że ostatnim razem kiedy nocowałem u Ciebie.. kanapa była moim miejscem.. A teraz.. Dlatego mówię, że awansowałem z kanapy.. - Sweeney uśmiechnął się pod nosem myśląc, że nawet nie było to tak dawno temu, a tak wiele zmieniło się na dobre, z małymi nieporozumieniami po drodze, ale zawsze.
- Masz rację.. heh.. oj tak.. Ale teraz już śpijmy, mój drogi, kochany Panie Todd.. - Nellie wtuliła się w Sweeney'ego, a ten jeszcze pocałował kobietę w czoło i zgasił lampę.
Rano obudzili się z tą satysfakcją, że to nie jest kolejny samotny poranek, lecz mają siebie nawzajem. Stąd pojawiło się też pozytywne nastawienie do tego dnia i szczery uśmiech na twarzy. Po śniadaniu, Nellie przygotowała Sweeney'emu pyszne kanapeczki do pracy, w końcu obiecała Helenie, że będzie o niego dbać. Golibroda w tym czasie prasował sobie koszulę do pracy i o czasie był już gotowy do wyjścia, wraz z zapakowanym posiłkiem.
- I jak wyglądam..? Zapomniałem, że mam tą koszulę.. Chyba pasuje, prawda..? - Sweeney poprawił jeszcze mankiet rękawa, licząc na szczerą opinię Nellie.
- Przystojnie.. jak zwykle.. - Puściła mu oczko, zerkając jakby miała wobec niego jakieś tajemnicze plany, a zaraz stanęła na palcach i poprawiła mu kołnierzyk.
-Ty też powinnaś się przebrać, bo jeszcze wpadniesz jakiemuś przechodniowi w oko.. Choć długo by w tym przypadku miałby bliskie spotkanie z moją brzytwą.. - Pogładził jej policzek dłonią i musnął usta Pani Lovett na pożegnanie. - Muszę już lecieć.. bo inaczej Satan naprawdę mnie zwolni, ale zobaczymy się później.. Miłego dnia w pracy..
- I Tobie na wzajem, do zobaczenia! - Po wyjściu Sweeney'a, Nellie spoglądała jeszcze za nim póki nie zniknął całkowicie z pola widzenia. Uśmiech długo nie schodził jej z twarzy. Lubiła w nim taką nutkę grozy, która zabrzmiała w tym co powiedział i tyczyła się każdego innego mężczyzny, a zarazem potrafił być tak czuły i kochany, że nie potrafiła wyjść z podziwu nad tym. Todd tak samo był uśmiechnięty przez cały poranek myśląc o Nellie i coraz bardziej odczuwając, że jego miejsce jest przy niej. Klienci również odczuwali dobry humor golibrody, a Satan chyba doszedł do wniosku, że na dobre wyszła mu na przerwa, bo tak jak kiedyś wydawał się być smutny i przygnębiony, teraz widział w nim nową osobę. W sklepie Pani Lovett było tak samo dużo klientów, co poprzedniego dnia, ale tym razem odwiedziła ją Isabel, więc przynajmniej kobiety mogły ze sobą porozmawiać, a czas leciał na tym szybciej.
- Musisz koniecznie opowiedzieć mi jak było ze Sweeney'm w Newcastle.. Jak jego rodzice..? Jak wyglądało to miasteczko? Odpoczęłaś trochę..? - Isabel zagadywała swoją przyjaciółkę, trochę podjadając masę, którą Nellie robiła właśnie do ciasta czekoladowego.
- Cudownie, bardzo mi się podobało..! Sweeney'a rodzice to przemili ludzie.. chyba w miarę mnie polubili, a ja polubiłam ich.. Miasteczko, och Isabel, tam na prawdę można odpocząć i złapać trochę oddechu, zwolnić.. Sweeney pokazał mi najciekawsze zabytki, byliśmy w muzeum, na plaży, w latarni morskiej.. Było uroczo.. Oj przestań, to na ciasto.. - Ukarała Isabel ścierką po rękach, po czym oboje zaśmiały się, a przyjaciółka piekarki spojrzała na nią podejrzliwie, a potem wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu.
- Czy Ty się właśnie zarumieniłaś wspominając o Panu Todd'zie..? Hm.. chyba dużo szczegółów ominęłaś, kochanie.. chyba mamy jednak okazję do jakiegoś wieczorku z pogaduszkami.. Bo widzę, że ktoś tu się zakochał i stara się to ukryć przede mną.. - Nellie spojrzała na nią, grając poważną. Unosiła wysoko swoje brwi. Isabel również uniosła swoje brwi i tak chwilę mierzyły się spojrzeniami, czekając, która pierwsza się podda. - Zaprzeczysz moim słowom..?
- No.. nie.. - Nellie w końcu zamrugała zerkając w dół i roześmiała się, a druga kobieta była z siebie dumna, że to po niej rozpoznała.
-Wiedziałam! No dobrze, teraz muszę lecieć.. ale wiedz, że nie odpuszczę Ci tych opowieści..
- Dobrze, obiecuję.. Ale czekaj jeszcze chwilę.. Znasz wielu fachowców, gdybyś mogła zorganizować mi kogoś od zwalczania szkodników byłabym wdzięczna.. Ostatnio mam tu mały problem ze szczurami, a nie chcę znów prosić Sweeney'a o pomoc w łapaniu ich skoro są od tego ludzie.. Zaproponował pomoc, ale są lepsze sposoby spędzania czasu niż łapanie szczurów.. - Ściszyła oczywiście przy tym głos, żeby żaden z jedzących gości nie usłyszał. Isabel obiecała jej pomóc i przysłać tutaj kogoś za jakiś czas. W końcu kobieta udała się do siebie, a Nellie wróciła na pełne obroty swojej pracy. Rozmyślała też o takich rzeczach jak zrobienie opłat za cały dom, bo w końcu zbliżał się już termin czy zrobieniu zakupów. Za około godzinę po wyjściu jej przyjaciółki, w sklepie zjawił się człowiek, który miał wypędzić wszystkie szczury z jej lokalu, dlatego też udostępniła mu wszystkie przestrzenie w których szczury mogły być. Przez okiennice swojego sklepu zauważyła przechadzającego się wraz ze swoim wiernym sługusem Bamfordem, Turpina. Niemal zaczęła już się w duchu modlić, żeby nie weszli do środka i całe szczęście jej prośby zostały wysłuchane. Kolejną miłą niespodzianką było pojawienie się w sklepie Johanny. Była sama, co mogłoby być dobrą okazją dla Sweeney'a, ale nie mogła przewidywać co zrobi, jeśli ją tu zobaczy i o ile zobaczy, bo do końca jego pracy było jeszcze trochę czasu. Nellie sama byłaby gotowa porozmawiać z córką Todd'a, jednak nie mogła się też tak wtrącać w nie swoje sprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.