SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 11 maja 2015

Part 259.

- Poco to było… Ta bójka… Sweeney… przecież Cię prosiłam… Sweeney… - Mężczyzna słuchał kobiety, ale jego wzrok wydawał się jakby trochę nieobecny, kiedy dotknął swojego karku. Jedno ramię go usilnie bolało, bo jedną stroną ciała dosadniej został pokrzywdzony. Nellie powoli starała się na razie opatrzyć choćby jego ucho, z którego sączyło się trochę krwi.
- Wybacz, ale nie toleruję chamów. Kolejny cwaniaczek, przyjdzie kolejny raz, a pozbędę się go jak jego brata. Kiedy stał z boku i patrzył na mnie, to poruszał ustami i cały czas do mnie gadał, kim ja jestem, co zrobić z Tobą. Mam mówić dalej..? Na moim miejscu też nie stałabyś bezczynnie, a uderzyła czym popadnie pod ręką, albo uderzyła go w twarz, chyba się nie mylę co..? – Spojrzał na Nellie, kiedy słuchając jego słów nieco się zdziwiła, skoro prawdą było co mówił Sweeney, to nic dziwnego, że puściły mu nerwy. Nellie powoli też pomogła Sweeney’owi zdjąć kamizelkę, jak apaszkę z szyi. A gdy usłyszeli jakiś hałas przed sklepem, wtedy Sweeney wstał i przeprosił na moment Nellie i zajrzał na sklep, oczywiście w ciemności by nie było go widać. Lecz na dworze tylko widział jak dwoje ludzi kłóci się z jakimś mężczyzną targającym jakąś skrzynie, a Gerarda już nie było na ziemi. Powoli wrócił do salonu, gdzie czekała Nellie i wskazała na kanapę by na niej usiadł. Delikatnie też pozwoliła sobie na rozpięcie jego koszuli, a po chwili zdjęcie jej z niego, choć widziała, że jest to dla mężczyzny bolesne. A gdy widziała jego plecy, jeszcze bardziej zmartwiła się. Sweeeny może nie miał tam jakiś ran, lecz wylewy miał w dwóch miejscach już i obszerny siniak na jednym ramieniu, co aż przechodziło na przód jego ciała. No i oczywiście kark, który wyglądał najgorzej, bo był zakrwawiony, tu Sweeney miał przy włosach rozciętą skórę i to trochę go osłabiało.
- Już dobrze Sweeney… oprzyj się bokiem o kanapę, tak gdzie Cię nie boli… Tylko nie mdlej mi tutaj.. Ja wiem, że to boli… ale zaraz dam Ci coś przeciwbólowe i zajmę się tym.. Ach i jeszcze Twoja ręka.. – Spojrzała na kostki dłoni Sweeney’a, które sobie nieco poharatał. Lecz najpierw zajmowała się jego karkiem, przemywała mu go, gdy przyniosła w misce trochę wody i ręcznikiem przemywała jego ranki. Sprawdzała, że nie ma tam nigdzie nawet odrobiony szkła, ale na szczęście niż nie było. Powoli zabezpieczyła ranki Sweeney’a maściami, nie wymagało to szycia, więc mogła zrobić to sama. A następnie powoli Sweeney’owi pozakładała opatrunki na karku, przy jego włosach też. Zajęła się i jego dłonią, którą po opatrzeniu i sprawdzeniu, czy nic sobie nie złamał, obandażowała dla bezpieczeństwa. A siniaki mogła jedynie posmarować maścią mężczyźnie by szybciej zniknęły i przestały mu dokuczać poprzez ból. Gdy skończyła, lekko przytuliła Sweeney’a do siebie i pocałowała jego policzek. Podała mężczyźnie też tabletki przeciwbólowe, jak i naszykowała też saszetkę leku, by przyspieszyć gojenie jego ranek, co zaraz wszystko mu podała, jak małemu dziecku.
- Teraz będzie lepiej…. Ale Sweeney, kolejnym razem, po prostu nie reaguj…. Nie chce by coś Ci się stało, gdyby tak pchnął Cię na szybę i pękłaby, nie chcę myśleć, co by było z Twoim ciałem… A teraz odpocznij… -Sweeney przytulił lekko Nellie do siebie i pogładził jej policzek dłonią, a gdy spoglądał jej w oczy odparł.
- Dziękuję Ci za pomoc. Nellie… czasem nie ma się na to wpływu, kiedy są to sekundy, ale postaram się, dobrze..? Liczmy po prostu na to, że nie trafi się podobna sytuacja, a ten dupek odda Ci pieniądze, za tą szybę. – Oboje przytulili się do siebie, Sweeney też jak mógł to skorzystał z łazienki, w końcu przepuściła go Nellie. A po nim ona udała się do łazienki, by wziąć kąpiel i nieco odpocząć. Zaś Sweeney położył się na łóżku na nieco na brzuchu i nawet nie wiedział kiedy a zasnął. Kobieta, gdy wróciła z łazienki, spojrzała rozczulonym spojrzeniem na mężczyznę, który jeszcze tak poprzez sen przyciągnął do siebie małą poduszkę i przytulał do siebie. Niebawem i Nellie położyła się spać, okryła delikatnie kołdrą plecy mężczyzny by nie było mu zimno w nocy i musnęła lekko jego skroń.
Ranek już o szóstej powodował gwar na ulicy i ruch, w końcu niektórzy zbierali się do pracy, do znów codziennych obowiązków. Zaś w domu-sklepie Pani Lovett panowała cisza, bo oboje spali. Neillie nieco przytuliła się do ramienia Sweeney’a, a gdy wybijała godzina dziewiąta na zegarze, kobieta dalej spała razem z mężczyzną. Mimo, że sklep powinien być już otwarty, tutaj panowała cisza, za to Sweeney uchylił powieki i mruknął sennie. Spojrzał na Nellie, na zegarek i uniósł lekko brew ku górze, a powoli też wysunął się z łóżka, zastanawiał się, czy Nellie dziś nie otwierała sklepu, czy po prostu postanowiła zrobić wolne poprzez wczorajszy incydent. Sweeney dziś do pracy szedł na późniejszą zmianę, więc za godzinę musiał być na miejscu, choć zastanawiał się jak sobie poradzi, gdy bolą go plecy. Może nie było to aż takie straszne, bo miał przecież na sobie wczoraj płaszcz i jakoś to amortyzowało uderzenie, ale mimo to czuł się trochę osłabiony. Gdy wstał z łóżka udał się do toalety, a gdy wychodził z niej, zajrzał na sklep i widział jak ktoś stoi przy drzwiach. Zaraz wrócił się do salonu i sięgnął z kanapy po swój granatowy sweter, który na siebie założył powoli i tak owinął się nim, po czym powili udał się do drzwi, sięgnął z wieszaka po klucze i otworzył drzwi, a zaraz ku jego oczom ukazała się jego córka Johanna i posłał jej delikatny uśmiech.
- Dzień dobry. – Spojrzał na córkę, która posłała mu delikatny uśmiech i odezwała się po chwili, widząc, że jednak dziś sklep nie za bardzo jednak prosperuje.
- Witam Panie Todd. Pan tutaj..? Sklep zamknięty…? Och myślałam, że rano kupię coś dobrego na śniadanie… - Todd spojrzał na kobietę, a zaraz wpuścił ją do środka sklepu, bo na dworze nie było zbyt ciepło, no i on stojący w tym swetrze, spodniach, nie było mu zbyt po plecach ciepło.
- Tak, tak sklep zamknięty, ja niebawem też idę do pracy. Przykro mi, ale jakoś tak dziś wyszło, że jeszcze sklep zamknięty.. mieliśmy wczoraj mały problem… No i tak się to troszkę na dziś przeciągnęło. - Spojrzał na swoją córkę, po czym zaprosił ją do stolika, gdy Johanna zdjęła płaszcz swój i przysiadła swobodnie. A gdy Sweeney odwrócił się do niej tyłem i tak zerknęła i na pękniętą szybę, choć wcześniej ją już widziała i na szyję mężczyzny oklejoną w opatrunkach, domyśliła się, że to przez taki incydent, cokolwiek się tu stało, Nellie nie otworzyła dziś sklepu. - Rozumiem, Panie Todd… A dobrze się Pan czuje..? Pan wybaczy, ale widziałam tą szybę, Pan jest ranny… - Sweeney na chwilę zniknął do kuchni, po czym w tym samym czasie pojawiła się i Nellie w szlafroku, była nieco zaskoczona i głupio jej było, że nie otworzyła sklepu, lecz tak naprawdę nikt jej nie zabraniał, bo to była jej własność. Widząc Johanne uśmiechnęła się szerzej, wiedząc że Todd na pewno ucieszył się z rana widząc córkę. Podeszła bliżej Johanny i panie powitały się muśnięciem w policzek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.