SCM Music Player.

Bohaterowie.

czwartek, 28 maja 2015

Part 264.

Sweeney wzruszył ramionami na słowa kobiety, rozluźnił swoją apaszkę przy kołnierzyku, ale nie maił chęci jej zdejmować, tak było mu dobrze. Westchnął cicho i pogładził Nelmie po dłoni, gdy do siebie przytuliła lekko małą poduszkę.
- Teraz to mam wrażenie, że chyba przesadziłem ze słowami do Satan’a… Zwolnił mnie, no tak. Myśle, ze przez to, że ostatnio jak to stwierdził, nie szło mi najlepiej. Może za dużo tez tych zwolnień nabrałem i się uzbierało, a jak zobaczył mnie dziś pewnie uznał, ze poczuję się gorzej, pójdę znów na zwolnienie, a on znów nie będzie miał ze mnie pożytku. Ale już pomijając to, za to co powiedziałem.. przecież nie wydał mi jeszcze opinii.. Zwolnienie nie brzmi dobrze w papierach, ze sklepu Darling’a też zostałem zwolniony.. Od Satan’a to samo, nie wygląda to zbyt ładnie w mojej karierze zawodowej. A jakie tu dostane świadectwo..? „Zwolniony za często zwolnienia, niedokładność w pracy i tak dalej..” Co dalej.. co dalej.. co teraz..? Teraz wiem jedynie tyle, że.. że nic nie wiem..  – Wycofał się z ostatnich słów, jakie chciał powiedzieć. A zaraz Nelmie splotła palce mężczyzny ze swoimi i zabrała powoli głos.
- Sweeney, nawet jeśli tak było to. Teraz tego nie cofniesz.. Mimo to uważam, że każdemu może się zdarzyć potknięcie, choć pewnie jako pracodawczyni, tez patrzyłabym na pracowników dość ostro, że się z czegoś nie wywiązują. Nie otrzymałeś świadectwa..? Hm.. wiesz, jeśli będzie złośliwy napisze, że byłeś niedokładny i tak dalej, ale jeśli będzie chciał w Twoich oczach, a Ty w jego wyglądać szczerze to może nie będzie tak strasznie. Nie martw się, pewnie wyślę pocztą Twoje świadectwo by może już nie rozprawiać się z Tobą w twarzą w twarz.. – Pocałowała Sweeney’a policzek, a zaraz przytuliła się do jego ciała, choć delikatniej, bo wiedziała, że był trochę obolały, dlatego tez siedział taki struty na kanapie. Sweeney zaraz odwzajemnił pocałunek w policzek kobiety i uśmiechnął się do niej lekko.
- Przynajmniej nie najdzie Cię tu Gerard McCartney, mam nadzieje.. a jak najdzie to będę obok. Mogę tu zostać, prawda..? Od Satan’a dostałem odprawę za pracę.. i już… Coś czułem, że dziś pójdzie nie tak.. Ty i ja nie mieliśmy dobrego dnia. A ten Gerard co zrobił..? Co zniszczył? – Nellie podniosła jedna filiżankę po herbacie ze stołu i zaraz powoli opuściła ją na kolana Todd’a, w końcu była pusta i lekka, wiec nic się nie stało.
- Potłukł naczynia, chciał paszteciki, jabłecznik, kawę, podałam, a niebawem po tym wszystko wylądowało na podłodze i zaczął krzyczeć na głos, że truje tu ludzi.. Chciał się na mnie rzucić.. Boże dlaczego niektórzy mężczyźni to takie męskie świnie.. Pomogło mi tych dwóch Panów, których widziałeś.. Boże to był najgorszy dzień w pracy od dłuższego czasu.. Jedyne co nam dziś się udało to.. śniadanie z Twoją córką Sweeney… Jednak zaskoczyło mnie to, czemu spytała, jak długo jesteśmy razem.. I o dzieciach.. Och.. Wiesz Kochanie kładźmy się powoli spać hm..? To nam dobrze zrobi..  – Przytuliła Sweeney’a, który zaraz czule ucałował wargi kobiety, chwilę okazali sobie czułości, po czym Nellie pierwsza skorzystała z łazienki, trochę jej to zajęło, dlatego też Sweeney położył się przez ten czas na kanapie, jeszcze przeglądał dzisiejszą gazetę, ale powoli oczy mu się zamykały. Lecz z tego zasypiania wybudził go jakiś dźwięk pochodząc z przed sklepu i powoli wstał z kanapy i tam tez się udał, w sklepie było zgaszone światło, więc nie było go widać, gdy szedł powoli do okna. Gdy zbliżył się do okna, widział kręcące się tam dzieci i grające jeszcze w piłkę, choć było już dobrze na zegarku po dwudziestej trzeciej. Westchnął, gdyż to one były tym zamieszaniem, poza tym zaraz jakiś mieszkaniec z kamienicy obok sklepu Pani Lovett przepędził ich. Nellie w tym czasie brała kąpiel w wannie, choć nie chciała spędzić tu wieczności, bo inaczej Sweeney już dawno usnąłby tam, gdzie go zostawiła. Sweeney poprawił zasłonki w oknach, by nikt tu nie zaglądał i wrócił zaraz do salonu, gdzie niebawem kobieta zwolniał łazienkę i on teraz zajmował pomieszczenie. Nellie jeszcze w sypialni nieco balsamowała swoje nogi i ręce, czekała na Sweeney’a który niebawem wyszedł już w piżamie z pomieszczenia i zaraz znalazł się w sypialni kobiety, gdy ta właśnie zamierzała jeszcze coś poczytać. Lecz gdy zobaczyła mężczyznę zaraz poklepała miejsce obok siebie i gdy Sweeney przysiadł na łóżku, kobieta zbliżyła się do niego od tyłu i rekami nieco go objęła w celu by rozpiąć troszkę jego koszulę od ubrania do spania, co właśnie robiła.
- Wybacz, że Cię rozbieram, ale sprawdzę jak mają się Twoje ranki na karku i przy szyi.. A tak przez kołnierzyk trochę niewygodnie.. i zobaczę jeszcze Twoje plecki.. – Sweeney przytaknął kobiecie, po czym sięgnął po czasopismo jakie kobieta trzymała na stoliku nocnym i odparł.
- Dobrze. Nellie..? – Kobieta zaraz poszła na moment do łazienki po apteczkę i z nią wróciła, po czym zaraz zajmowała się ranami Todd’a, gdy zdejmowała jego opatrunki z ciała, widziała, że w jednym miejscu wdała się ropa, a Sweeney przy zdjęciu opatrunku zasyczał.
- Och, Sweeney… może jednak lekarz to byłby dobry pomysł hm..? Tu jest ropa.. a ja nie wiem czy leki jakie tu mam pomogą na to.. A co jak poczujesz się gorzej.. wda się infekcja..? Boli Cię to prawda.. zresztą co ja pytam, kark by nie bolał od takiego uderzenia… I tak jestem z Ciebie dumna za to co wczoraj zrobiłeś… Wiesz..? I jesteś moim Kochanym Golibrodą.. – Uśmiechnęła się do mężczyzny zaraz całując go lekko w łopatkę i ramię. Opatrywała jego rany powoli, choć widziała, że Sweeney przy tym się krzywił, ale rozumiała go, w końcu to nie było nic przyjemnego.
- Nellie..? Zastanowię się nad lekarzem dobrze..? Boli mnie, boli, najbardziej kark.. i ramię. Infekcja..? Ropa? Może to minie… Heh, Nellie… nie przesadzaj. Zdenerwował mnie, gdyby dzis tu był, kiedy ja przyszedłem, poprawiłbym wczorajszy cios, bo sobie na to zasłużył. To miłe. Bardzo się cieszę. Zawsze mogę ogolić Ci.. – Nellie zaśmiała się na słowa mężczyzny i zaraz odparła jak z okrzykiem, urażona jego ostatnimi słowami, bo było oczywiście w kontekście żartu.
- Sweeney..! – Zaśmiała się kolejny raz i powoli zakładała po uzyciu leku w płynie na rany Todd’a opatrunków, choć czuła, ze tej ropy jest trochę zbyt wiele by teraz mogła się jej pozbyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.