SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 31 lipca 2015

Part 272.

W sklepie Pani Lovett klientów przybywało i ubywało, Bamford też w końcu po smakowitym i słodkim posiłku wyszedł ze sklepu. A Sweeney powrócił na piętro po tym jak Nellie podała mu obiad by nie chodził głodny, zaś Nellie ciągle zastanawia co mężczyznę tak bawiło i sama się posiliła obiadem. Dopiero, kiedy Nellie przygotowywała się do zamknięcia sklepu, Todd zszedł już na parter, był zmęczony remontem na piętrze trochę zakurzony od parkietu, który zmieniał i nieco umazany farbą. Nellie, gdy go zobaczyła uśmiechnęła się do niego żegnając z ostatnimi klientami. A zaraz za nimi zamknęła sklep i poczuła jak ramiona Sweeney'a oplatają jej talię i mężczyzna całuje jej policzek i szyję.
- Zmęczony? Aż jestem jak wygląda piętro, ale jeszcze kilka dni do końca metamorfozy, prawda? - Uśmiechnęła się i wtuliła w ciało golibrody.
- Tak. Hmmm... jeszcze dwa dni, tak szacuję ten remont. Jutro poprawie malowanie, parkiet skończyłem. Jeszcze parę drobiazgów półek. Zastanawiam się nad współpracą z jakimś małym zakładem, by sprzedawać tutaj, na piętrze parę sztuk kosmetyków do golenia, mydła, piankę nie, bo inaczej sami zaczną się golić i interes padnie. No, ale nie mam pojęcia czy to pójdzie. Jak myślisz? Chodź Skarbie, odpoczniemy po tym dniu. Już nic tu nie robisz mam nadzieję... Poza tym przydałoby się, gdybyś miała chociaż z dwie osoby do pomocy. - Spojrzał na kobietę i musnął jej policzek, a zaraz pomógł jej postawić krzesła na stołach i umyć podłogę po czym oboje udali się do salonu by napić czegoś dobrego i zjeść kolacje. Przy czym rozmawiali ze sobą jedząc sałatkę z ciepłymi grzankami.
- Pokażesz mi swoją pracę na piętrze? A skoro chcesz coś i tutaj sprzedawać u siebie to ja nie mam nic przeciwko, ale Sweeney kup tylko pudełko tych kosmetyków, bo nie wiemy czy będą na to chętni i trzeba będzie mężczyzn dobrym sposobem do tego zachęcić. A co do mojego sklepu to masz rację, oczywiście... Tylko finanse na wypłaty mi na to bardzo nie pozwalają. Pomyślimy nad tym. - Puściła oczko do mężczyzny i tak po kolacji, Todd zabrał Panią Lovett na piętro, gdzie pokazał jej zupełnie powoli inne wnętrze zakładu niż poprzednio. Nellie uchyliła lekko usta, no oczywiście był w jednym miejscu gabinetu nieco bałagan, no ale Sweeney przecież jeszcze tu nie skończył, wiec niektóre rzeczy, jak fotel, czy meble, były okryte płachtami materiałów, by się nie zabrudziły. A nawet stała niedaleko taka gablota szafek, co Sweeney na pewno zamierzał wykorzystać tutaj. Uniósł brew na kobietę i przeszedł się po pomieszczeniu, sprawdzając jeszcze czy dobrze zamocował podłogę i odparł.
- Jak Ci się podoba hm..? Może być? Wiem, że to nie luksus.. no ale przecież to zakład golibrody, a nie salon piękności, czy hotel na przedmieściach. Jeszcze tu nie skończyłem, na końcu umyję i odświeżę okno, czy drzwi, ale też i drzwi chciałem pomalować, pozwolisz..? No tylko nie ta jasną farbą. No i szyld, Nellie.. pomożesz mi przy tym, nie chciałbym źle napisać tego farbą na szyldzie i się pomylić.. - Mówił o tym wszystkim, a Nellie oglądała pomieszczenie, czuła, że pod stopami nawet deski nie drżały, czy też nie wydawały tego skrzypiącego dźwięku, no i ten kolor, jak i zapach tego pomieszczenia był taki świeży, że przez większą chwile myślała, o remoncie na parterze.
- Sweeney... tu jest cudownie, już teraz.. Nie spodziewałam się, że aż tyle już zrobisz... Lecz przed konkursem, zdążysz jeszcze otworzyć zakład i zdobyć klientów.. Zobaczysz, ja Ci to mówię. Och, oczywiście. Umaluj co chcesz, dobrze z szyldem pomogę, ale Kochanie jak się pomylę, to nie krzycz..Poza tym przemyślmy co miało by być tam napisane, Twoje nazwisko.. oczywiście.. Może.. Hm.. Taka reklama..."Jak się golić to tylko u Todd'a?" Pamiętaj, że zakład musi mieć w nazwie Twoje nazwisko, to ważne, w razie jakiś kontroli i w ogóle.. do tego konkursu także. Oj aż pomyślałam, jakby tak zrobić remont na parterze.. Lecz trochę by to trwało i nie mam tylu pieniędzy. - Kobieta zaraz przybliżyła się do mężczyzny, gdy spoglądał na nią i poprawił materiał na fotelu dla klientów, gdzie cały czas działała dźwignia. No ale na chwile tam usiadł, w końcu nie odblokowywał dźwigni, a poza tym robić to trzeba było nogą, czyli ręcznie. Nellie, gdy podeszła do niego powoli, zaraz przyciągnął ją na swoje kolana i uśmiechnął się delikatnie całując jej policzek lekko.
- Nie przesadzajmy, to nie sypialnia, tylko zakład, ale dziękuję. Tak, mam nadzieję, że przez te kilka dni do zakładu ktoś przyjdzie, gdy zostanie oficjalnie otworzony. Poza tym ten Smith, co przychodzi do Ciebie na ciastka, zawsze ma taki krzywy zarost... mogłabyś go do mnie wtedy sprowadzić..? Poprawiłbym tu i ówdzie i ta tak zwaną poczta pantoflową by się rozeszło, że na piętrze coś jednak jest. Dobrze, tak, tak to wiem. Nie będę krzyczeć, ale wiem, że kobiety mają lepsza rękę do drobiazgów, dlatego proszę Cię o pomoc przy szyldzie.. i może szybie drzwi..? Też przydałby się jakiś napis, mojej "firmy"... Nellie... jeśli chcesz i na dole coś zrobić.. To wstrzymajmy się z tym trochę, zaoszczędzimy pieniądze i też odświeżymy dół. - Ucałował szyję Nellie i posłał jej uśmiech przytulając ją do siebie i lekko przymknął oczy wdychając zapach kobiety, poczuł przy tym niesamowitą błogość, ale jednocześnie senność, gdyby można było zasnąć w tym fotelu nie wahałby się, ale aż tak wygodny nie był.
- Skromny jesteś. Dobrze, jeśli chodzi o tego człowieka zaproponuje mu by wstąpił do Ciebie. Spokojnie, pomogę Ci rozkręcić ten interes. Szyld też zrobimy i ten nad drzwiami i na nich. Byłabym zadowolona gdyby nam się tak udało, lecz na razie zajmijmy się tym miejscem, niech zaczną płynąć z tego pieniądze, wtedy zobaczymy co dalej... A teraz mój miły, powiedz mi co dziś Cie tak rozbawiło, kiedy był Bamford w sklepie hm..? Uśmiechałeś się tak szyderczo i z chęcią poszedłeś po ptysia dla niego na zaplecze.. Kochanie.. czego mi nie powiedziałeś hm..? - Pani Lovett wpatrywała się w Pana Todd'a, kiedy ten zaśmiał się i zaraz zbliżył się do warg kobiety i odparł kiedy ich usta prawie zetknęły się ze sobą.
- Podarowałem mu coś iście swojego.. na jego kubki smakowe.. jak widzisz, nie narzekał. Denerwowali mnie w sklepie - Turpin, jak panienka.. która nie potrafi zdecydować się na suknie w sklepie.. a do tego ten obleśny Szczur.. co ma coraz bardziej żółte zęby, że nie mogę na to patrzeć. Pewnie już szykują po tym awansie Turpina jakieś zmiany w mieście. Ucinanie ręki za kradzież, albo szubienica, z nimi nic nie wiadomo. Mam nadzieję, że nie będzie ich tak bardzo interesowało co robię na piętrze i czemu znów w ogóle ono działa i funkcjonuje. - Sweeney popatrzył w oczy kobiety i zaraz lekko musnął jej wargi, co kobieta lekko pogłębiła i pogłaskała mężczyzny policzek delikatnym ruchem ręki. Wierzyła w to, że wszystko im się tutaj powiedzie, a Sweeney'a zakład zrobi furorę w całym mieści. A co do tego co zrobił Todd nie ukrywała że ten "żart" spodobał się jej.
- Sweeney! Jak mogłeś..! Och to takie miłe z Twojej strony! Dobrze mu tak, niech ma za swoje! Poza tym on pewnie i odpadki z talerzy pozjadał i okruchy. Wiem Skarbie, wiem.. dziś wyjątkowo uwzięli się wszyscy na to zaglądanie do sklepu... Nie wiem co Turpin kombinuje, ale lepiej by nie kręcił się w naszym pobliżu, poza tym i tak na pewno będziemy mieć go dosyć na tym przyjęciu. Nie jestem tego przekonana, ale idźmy, zobaczmy. Ciasto bym upiekła i moglibyśmy zanieść, z czystej uprzejmości naszej. Hm? - Sweeney przytaknął na wszystko kobiecie, łącznie z ciastem, gdyby tam miał być tylko Turpin pewnie ciasto ich byłoby nafaszerowane strychniną, albo czymś podobnym. Lecz by nie myśleć dziś już o tym co złe, oboje postanowili zadbać nieco o swoje serca i podarować sobie chwilę czułości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.