SCM Music Player.

Bohaterowie.

wtorek, 24 listopada 2015

Part 282.

Nellie była poruszona słowami Sweeney’a, cieszyła się, że to on wygrał, a jeszcze bardziej ujęły ją jego słowa, tym bardziej, że Sweeney odważył się na takie podziękowania publicznie, a przecież nie musiał jej dziękować. Ona tylko starała się go motywować i być przy nim. Rozumiała co mówił, kiedy wspomniał, że jedno niematerialne już stracił.. mimo, że pierw wygrał to stracił, chodziło mu o córkę. Choć nikt głębiej się nad jego słowami nie zastanawiał. Kobieta przesłała uśmiech Sweeney’owi pewnie byłaby bardziej wylewna, ale nie chciała pokazywać swoich uczuć przed całym Londynem, a tylko wobec swojej miłości życia. Nellie poprzez szept, odparła na słowa Sweeney’a, który jeszcze stał na podium.
- Nie masz za co dziękować. Jesteś najlepszy, mówiłam mój szczęściarzu. – Uśmiechnęła się, co Sweenry zaraz odwzajemnił choć może nie do końca ja rozumiał. No ale zaraz odzywał się do niego prowadzący, jak i Turpin, który musiał zachować człowieczeństwo w tej chwili i ściskał dłoń Todd’a jakby chciał mu ją zgnieść, ale i Todd robił to samo i uśmiechnął się lekko poprzez zaciśnięte zęby. A Turpin przysunął się do Todd’a i poklepał go lekko po ramieniu cicho szepcząc.
- Wygrałeś ten konkurs, ale nie myśl, że było mi łatwo zdecydować się na to, wolę już Ciebie niż Pirelliego na tym miejscu… ale nie ciesz się za bardzo… Więcej Ci się nie uda. – Todd na słowa sędziego po chwili odezwał się nad jego uchem, z pełną powagą, ale i sarkazmem.
- To już moja sprawa jak bardzo będę się z tej wygranej cieszył i nic Ci do tego.. Ty dziś za to napełnisz dobrze żołądek i śledzikiem i setą.. hm..? Lecz coś mam wrażenie, że zgaga Pana ostatnio nie opuszcza.. Aż czuję co Pan jadł jeszcze wczoraj.. – Mruknął, na co Turpin spojrzał na niego i zaraz objął się od siebie odsunęli, Todd otrzymał gratulacje i od burmistrza, jak i owacje od publiczności po raz kolejny raz. No i musiał zejść z podestu, Sweeney poszedł zaraz z Turpinem na tył sceny, gdzie musiał załatwić kilka formalności, no i przede wszystkim otrzymać dziś pieniądze. Nellie czekała na Sweeney’a była szczęśliwa, że to Sweeney wygrał ten konkurs, a Pirelli i Pan Barnem, byli oburzeni i wściekli. Kiedy Todd po jakiś 20 minutach pojawił się w końcu zza kontuaru z pakunkiem pieniędzy i bonami, w końcu reszta nagród miała trafić jeszcze dziś bądź jutro do uczestników, chodziło o zapasy kosmetyczne do salonów. Pirelli spojrzał na Todd’a wrogo i zaraz do niego doskoczył krzycząc mu niemal przed twarzą.
- To nie Panu, Panie Todd należy się nagroda..! Dopilnuję tego, by tak nie było..! – Pirelli położył dłoń na ramieniu Todd’a jakby chciał go pchnąć, ale Todd zdjął rękę z jego ramienia i przeszedł obok jedynie mówiąc.
- To niech Pan, Panie Pirelli sobie to zmieni.. mnie to już nie obchodzi.. I niech Pan ręce trzyma przy sobie, a pretensje ma do organizatorów, nie do mnie.. i jeszcze jedno, proszę mnie nie nachodzić w salonie.. bo nie będę miły.. Do widzenia. – Todd odszedł od Pirellie’go, który dalej się wygrażał ze swoimi nonsensami związanymi z konkursem. Kiedy Sweeney zbliżał się do Nellie, kobieta zaraz do niego podeszła i uwiesiła mu się nieco na szyi, jakby chciała jedną dłonią poprawić jego płaszcz i pogłaskała go po ramieniu, po czym oboje pocałowali się delikatnie w usta.
- Jestem z Ciebie dumna. Cieszę się niezmiernie Sweeney. Jesteś wspaniałym golibrodą i nie tylko! Chodź musimy to uczcić i bardzo dziękuję Ci za Twoją wypowiedź.. Jesteś uroczy, wiesz..? Robisz postępy mój Drogi… To teraz pójdziemy na dobry obiadek.. ale do domu… dobrze..? Zabrałam nieco rzeczy na piknik.. ale że pogoda nam nie sprzyja to wróćmy hm..?  - Sweeney uśmiechnął się do kobiety i cicho zamruczał, a zaraz spojrzał w jej oczy i szepnął spoglądając na jej twarz.
- Nie masz za co dziękować, powiedziałem prawdę. A ich zdania mam głęboko.. tym bardziej tego głupka stylizującego się na kogoś kim nigdy nie był i nie będzie.. Ale ja zapraszam Cię na obiad… Trochę się wzbogaciłem, nie będę skąpił heh. Tak pogoda niestety się popsuła, no ale z tym nic nie zrobimy.  – Todd spoglądał na kobietę, oczywiście w koło już robił się szum szept na ich temat, a przede wszystkim o wygranej Todd’a w co nie każdy był w stanie uwierzyć. Nellie zaraz wzięła Todd’a pod rękę, otrzymał buziaka w policzek i powoli dumnie oboje ruszyli przed siebie, a właściwie do karety. Inni dalej byli na placu, w końcu teraz zaczynała się uliczna biesiada i świętowanie, poza tym interes kwitł w najlepsze dlatego okoliczne sklepy powystawiały się tutaj, by zarobić i można było powiedzieć, że naprawdę szedł interes.
Po kilku chwilach dotarli prawie do karety, jak jeszcze kilka osób gratulowało golibrodzie głównej wygranej, choć byli i tacy co potrafili dopiec słowami, bądź uznać, że im coś powinno skapnąć z tej sumy. Choć oczywiste było, że bardzo się mylili. Todd przyjął gratulacje no ale wylewny już taki w słowach nie był, a tym bardziej gestach, które kończyły się na uścisku dłoni. Aż powoli wsiedli do karety, Todd podał adres sklepu Pani Lovett, skoro nalegała na to by wrócić do domu wierzył, że jeszcze nie jedną będzie miał szansę ją gdzieś zabrać. Powoli usiedli w karecie, a gdy byli gotowi, Todd klepnął w ścianę karoty, by kierowca wiedział, że może ruszać i siedzą na miejscach. Nellie zaraz przytuliła się do boku Sweeney’a była ucieszona, że i on nie wyglądał na siedem nieszczęść. Przez podróż rozmawiali ze sobą o konkursie, ale przede wszystkim cieszyli się z tego jakie to miało zakończenie. Po przyjeździe do domu, oboje byli w kuchni przygotowując posiłek. Ten dzień minął dość przyjemnie, kiedy oboje kładli się spać Sweeney jeszcze krążył po domu, a tym i samym po sklepie Pani Lovett, gdzie szukał jeszcze kakao, ale nie mógł znaleźć. Choć tak naprawdę nie potrafił zasnąć przez to, że kolejnego wieczora mieli udać się na przyjęcie do Turpina. Todd przeczuwał, że nie będzie to nic uroczego, a raczej czuł kłopoty, które go czekają. A gdy w końcu znalazł się na kanapie, jak Nellie jeszcze piła herbatę i czytała książkę, spojrzała na Todd’a, gdy nerwowo mieszał łyżeczką w kubku, pewnie dawno już rozpuszczony cukier.
- Sweeney… Za chwilę przebijesz się do dna tego kubka, jak jeszcze zrobisz jeden obrót…  - Mężczyzna zaraz uniósł spojrzenie na kobietę i powoli przestał mieszać w kubku, przepraszając spojrzeniem Nellie, bo pewnie stał się tym powoli drażniący.
- Wybacz.. Po prostu nie wyobrażam sobie tego, że jutro mamy pójść na to przyjęcie… Dlaczego..? Dlaczego chcesz na to iść..? Mam go znosić..? Dziś już miałem go dość, a mogłem mu przyłożyć.. zlać.. jutro nie musielibyśmy iść…  - Todd tak jakby przytaknął sobie, a Nellie zaśmiała się na jego słowa i westchnęła powoli odkładając książkę z zakładką w środku na stoliczek obok i odparła.
- Chcę tam iść, bo tam będzie Twoja córka Słonko.. wiesz..? Poza tym chcesz pokazać temu łapówkarzowi, że się go boisz..? Przecież się go nie boisz, prawda? Dziś byłeś zdeterminowany Sweeney… twardy, mocny.. i nikomu się nie dałeś i nie dałeś sprowokować.. ani Twój wyraz twarzy nie był uległy względem kogokolwiek… Zmieniłeś się, ale nie myśl, że na złe.. Oczywiście, że na dobre. – Nellie uśmiechnęła się lekko, a Todd słuchał jej unosząc nieco jedną brew ku górze. Sweeney napił się napoju swojego i poprawił swój szlafrok na sobie okrywając się nim bardziej, chłodno mu było i skrzyżował zaraz ręce na klatce piersiowej odzywając się.
- Wiem. Ale czy Turpin jest moją rodziną, że muszę to robić… Zobaczysz jutro Nellie.. że on coś będzie knuł i choćby miał nie wiem, żyletkę, to nie zawaha się jej użyć… Ja zaś bez swojej brzytwy tam nie pójdę… Nigdy nic nie wiadomo. Och nie boję się go.. Ale to wszystko w moim życiu mnie przerasta, że znów się coś wydarzy nie po mojej myśli. Konkurs wygrałem.. czemu..? Bo Pirelli był w czymś gorszy..? Bo woleli tego złego, niż gorszego..? Co za tym wyborem stoi..? Może mam teraz dziękować do końca życia za tą wygraną..? Nie rozumiem tego.. A pieniądze.. mają zostać tutaj, czy przenieść je na konto..? Poza tym nie chciałbym o nich decydować całkiem sam… Może… może kupilibyśmy coś do Twojego sklepu, coś co potrzebujesz, nowy piec..? Jakiś sprzęt… zmienić wystrój może byś chciała.. nowe stoły, krzesła.. Albo coś do sypialni.. do łazienki, coś nowego, nową wannę..? Ja oczywiście nie mówię, że coś jest złe z tych rzeczy, tylko rzucam propozycje.. Hm..?  - Sweeney spoglądał na kobietę, która wyglądała teraz na myślicielkę, zastanawiała się nad jego słowami, jakby chciała z tego wywnioskować drugie dno? Może faktycznie cos się za tym kryło? Jakaś przysługa, którą miał Todd wykonać? W tym mieście i świecie, w tych czasach, ludzie nie robili niczego od serca i nic nie było za darmo. Lecz miała nadzieję, że konkurs był wygrany czysto, bez odwdzięczania się czymś. Nellie spojrzała na Todd'a i zsunęła z nosa okularki, które zaczynała powoli zginać i odezwała się w zamyślę, gdy dotknęła wargami zausznik okularów.
- Myślisz, że zacznie prowadzić jakąś grę, związaną z tym, że zwyciężyłeś w konkursie..? Och to by była już desperacja Sweeney... Wolałabym byśmy jutro po prostu grzecznie tam poszli, posiedzieli, potańczyli, zjedli.. i  po prostu po angielsku wyszli.. rozumiesz..? Nie rzucając się w oczy nikomu. Czy to trudne? Mam nadzieję, że będzie prostą drogą.. którą pokonamy razem.. A jesli chodzi o pieniądze z wygranej.. Sweeney to Twoje pieniądze i to Ty decydujesz co z nimi zrobisz.. Och nie wiem.. może w banku byłby bezpieczniejsze.. Teraz tyle napadów.. lecz nam już chyba to nie grozi, po ostatnim splądrowaniu sklepu.. Co by tu chcieli wynieść, wałek do ciasta, a u Ciebie mydło..? Pieca nikt nie wyniesie.. poza tym.. nie popadaj w paranoje, a pieniądze, nie lepiej nieco zaoszczędzić, niż je wydać..? A może załóż wolną lokatę dla swojego wnuczka, albo córki..? Włóż tam trochę pieniędzy z wygranej,.. tak dziadkowie robią... A nawet i rodzice... a to byłby bardzo miły gest, Zawsze mógłbyś tam dorzucić co jakiś czas nieco oszczędności... by móc dać wsparcie bliskim.. Nie chodzi mi o to, że tak odkupisz to co straciłeś, pieniądze to namiastka.. ale Sweeney, pamiętaj, że pieniądz też jest ważny.. Może kiedyś będziesz mógł dać wnuczkowi te pieniądze, tą lokatę, a pieniądze, miałby na studia... To dobra inwestycja tej nagrody. Lecz chciałabym byś sam sobie zrobić z tych pieniędzy przyjemność też, a nie tylko innym w koło... wiesz..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.