SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 5 marca 2016

Part 313.

Sweeney przełknął ślinę, w gardle miał niemal zaschnięte, powoli jego obraz stabilizował się i mężczyzna dopiero zobaczył, że znajduje się w szpitalu. A do tego i Nellie jest pacjentką co było dla niego zrozumiałe, ale nie miał pojęcia jak się tu znalazł. Gdy chciał się poruszyć na łóżku syknął, był po podłączany do różnych maszyn, do tego miał wrażenie jakby ktoś uciskał jego klatkę piersiową co było efektem reanimacji.
- To… to szpital..? Jak ja się tu znalazłem… nic nie pamiętam… Nellie… a Ty… jesteś cała..? – Sweeney mówił z przerwami swoje słowa, pytania, bo był słaby i na opowiadanie bajki dziecku nawet nie byłoby go stać. Przymykał oczy co jakiś czas, a potem znów je uchylał. Dłonią dotknął dłoni Nellie, i lekko ją po niej pogładził. Nellie słysząc słowa mężczyzny uśmiechnęła się do niego delikatnie i pocałowała jego policzek.
- Tak, jesteśmy w szpitalu Kochanie. To nieważne jak się tu znalazłeś… Nie pamiętasz, bo w hotelu straciłeś przytomność i nie mogłam Cię wybudzić.. Ale już jest lepiej, Mnie nic nie jest… na wszelki wypadek będę miała robione badania, ten ostatni czas, dał w kość i mnie i Tobie Złociutki.. Ale teraz może już być tylko lepiej.. - Sweeney spoglądał na Nellie i odezwał się do kobiety nadal zachrypłym głosem i cicho westchnął po chwili.
- Ile tu zostaniemy? Wolałbym już wrócić, albo udać się tam, gdzie nikt nas nie zna i nie patrzy na nas zdziwaczale.. A jak Ty się masz Nellie? Wyglądasz na zmęczoną, powinnaś odpocząć, mnie nic nie będzie. Czy ktoś tu wie o tym co się tak naprawdę działo? Chyba nikt nie uwierzy, że wpadłem pod koła dorożki i kopyta koni, prawda? Co teraz będzie... ech. - Mężczyzna pogłaskał dłoń Nellie i uśmiechnął się do niej mówiąc dalej.
- Nellie, dziękuję Ci, bez Ciebie nic bym nie mógł zrobić, pewnie zginąłbym tam, nikt by o tym nawet nie wiedział poza Tobą i moimi rodzicami, gdybyś im powiedziała o mojej śmierci. Uratowałaś mi życie, będę Ci wdzięczny za to do końca mojego stąpania po tej ziemi. - Mężczyzna nieco bardziej okrył się kołdrą bo było mu jakoś zimno, poza tym pogładził Nellie po jej przedramieniu i kobieta zabrała głos otulając Sweeney'a pościelą.
- Spokojnie Kochanie, zimno Ci? Poproszę lekarza o to byś dostał jakąś piżamę, dobrze? Albo kocyk... Nie dziękuj, zrobiłam to bo Cię kocham, nie mogłam pozwolić by coś Ci się stało. Och Skarbie, będzie dobrze i Ty będziesz zdrowy i ja będę zdrowa, hm? A wtedy wybierzemy się na jakieś małe wakacje, a teraz musisz tu zostać by wyzdrowieć, wtedy stąd wyjedziemy. Najważniejsze byś czuł się lepiej... a póki co Złociutki jesteś słaby.- Sweeney spojrzał w sufit i przymknął oczy, Nellie miała rację, ale on równie mocno martwił się o nią, w końcu gdyby inaczej ta sprawa zakończyła się w Londynie teraz by ich tutaj nie było. Pan Todd powoli zasypiał, był zmęczony po operacji, po tym wszystkim co przeżył, nie kontrolował tego, a Nellie nie była na niego o to zła, bo widziała jak już kilka minut walczył z sennością. Kobieta pochyliła się nad mężczyzną i pocałowała lekko jego policzek, a kiedy chciała wstać z miejsca, zaraz usłyszała za drzwiami czyjeś głosy, jak i widziała dwóch mężczyzn w płaszczach, rozmawiających z lekarzem, który nie chciał wpuścić ich do Sali Todd’a, ale zaraz i tak tu weszli. Policjant zaraz odezwał się do lekarza, nie chcąc by ten wpływam na jego decyzje.
- Proszę Pana, takie jest moje zadanie i muszę się dowiedzieć co się stało, by złapać sprawcę, prawda..? – Policjant spoglądał na lekarza, a jego kolega stał obok i słuchał, zaś doktor podniósł nieco głos i wszedł do Sali, po czym zagrodził mężczyznom wejście głębiej i odparł.
- Nie rozumie Pan Komisarz co powiedziałem..? Tu nie wolno przebywać! Nie można tu wchodzić bez okrycia ochronnego..! To co Panowie robią to wbrew przepisom! Pacjent ledwo przeżył tą operację i nie pozwalam na to by Panowie go teraz męczyli, musi odpoczywać.. Powiedziałem, że odzyskał niedawno przytomność, ale jest słaby i potrzebuje odpoczynku, on zarówno i kobieta.. Trudno to zrozumieć.. mogą Panowie przyjść jutro. Moi pacjenci stąd nie uciekną, poza tym teraz najważniejszy jest odpoczynek i spokój.. a ja dbam o zdrowie moich pacjentów.. i naprawdę nie widzę sensu by dziś miała odbyć się wizyta panów.. – Lekarz mówił, zaś milczący policjant wszedł do Sali mimo lekarza, który stał naprzeciw i spojrzał na Todd’a na łóżku i kobietę siedzącą na łóżku tak, że nie przeszkadzała mężczyźnie w jego odpoczynku.
- Doktorze, a czy to nie ta kobieta, która znalazła się tu z Panem przywiezionym tu wczoraj..? Dzień dobry Pani.. Nadinspektor Bramsky, rozumiem, że to Pani jest kobieta, którą tu wczoraj przywieziono, razem z pacjentem na łóżku..? – Nellie spoglądała na Panów przełknęła ślinę, bo nie wiedziała, czy jej przez przypadek o coś nie oskarżą, ale liczyła, że przyszli tu jej i Sweeney’owi pomóc. Zaraz lekko, ale i niepewnie przytaknęła głową.
- Tak, ale mój narzeczony nie jest w dobrym stanie na.. na przesłuchanie..? – Zmarszczyła lekko brwi, lekarz pokręcił głową, z komisarzem jeszcze dyskutował, zaś nadkomisarz, chciał zamieć z Nellie kilka słów.
- Ja zadam tylko pytań Pani… Pan Todd jest nieprzytomny…? – Zadał to pytanie, ale ono było bardziej retoryczne, niż do Nellie mimo to kobieta zaraz odpowiedziała spokojnym tonem głosu.
- Do.. dobrze… Tak, właśnie zasnął. Proszę go nie męczyć, dopiero co mogłam z nim zamienić kilka słów… - Nadkomisarz przytaknął i zaraz wyciągając notes i ołówek zaczął przygotowywać się do zapisania zeznań kobiety.
- Dobrze. Zacznijmy od Pani zeznań… Co się wydarzyło, jest Pani wstanie to opisać, co stało się w zamku hrabiego, że Pan Todd i Pani zostaliście ranni..? Może chce Pani przejść do swojej Sali.. tu widzę, tylko łóżko dla Pana… a wygląda Pani dość blado, może tam porozmawiamy… - Nadinspektor był dżentelmenem, poza tym był tym uczuciowym policjantem i miękkim sercu, zatem nie chciał męczyć kobiety, ani stresować i wolał by jednak na czas przesłuchania nie siedziała w niewygodnej pozycji. Kobieta po chwili zastanowienia uznała, że to dobry pomysł, tym bardziej jeśli wszyscy stąd wyjdą, a Sweeney będzie mógł odpocząć, poza tym nie można było tu wchodzić od tak sobie. Zaraz też doktor odezwał się kolejny raz.
- Proszę stąd wyjść! Proszę opuścić salę, nim wezwę stróża, nie będę patrzył, że Panowie są z policji, wy macie swoje przypisy, a ja mam swoje, tutaj ja rządzę! Proszę w tej chwili wyjść.. Pacjent potrzebuje spokoju, powtarzać nie będę! – Komisarz nie zamierzał stawiać oporu, poza tym widział, że Sweeney nie reaguje na ich przybycie więc, albo mocno spał bo był tak zmęczony, albo był nieprzytomny. Powoli Nellie ucałowała czoło Ukochanego i udała z nadinspektorem do Sali, w której to Nellie przybywać miała. Zaraz usiadła na łóżku i okryła się kołdrą, w końcu miała na sobie koszulę nocną i czuła się tak mało komfortowo przy mężczyznach i nie tylko.
- To przejdźmy do rzeczy… Proszę powiedzieć mi co Pani wie o tym co się stało..? – Zaraz mężczyzna przysiadł na krześle i wsłuchiwał się w słowa kobiety, gdy opowiadała mu o tym wszystkim co się stało.
- Ech… Jak mam zacząć od początku, to w Londynie… Tam gdzie pracuje Pan Todd i mieszka, jak i ja.. Ma swój zakład, Pan Todd jest golibrodą, któregoś dnia zawitał do niego dziwny mężczyzna i złożył mu propozycje, by tu przyjechał i na setne czy któreś urodziny ogolił jego wujka, hrabię Vernonta. Pan Todd nie zgodził się mimo proponowanej dużej sumy, ale potem tamten człowiek zaczął groził i Sweeney zgodził się na tą podróż, nawet dorożkarz się zjawił i go przywiózł tutaj do zamku. Nie wiem co tam się działo po pojawieniu się Sweeney’a na tych włościach. Przyjechałam za nim tutaj, bo miałam złe przeczucia i nie myliłam się.. Życzliwi ludzie pomogli mi na tyle, że dostałam się do zamku, doszłam do lochów i tam znalazłam golibrodę. Był w ciężkim stanie, poza tym za tym wszystkim stał, sędzia Turpin z Londynu.. Ech to kolejna historia dlaczego.. w tym też jest jego prawa ręka Beadle Bamford.. Turpin chciał, chcę.. zabić Sweeney’a, cóż nie powinnam tego kryć… Prawda..? – Nadinspektor zapisywał to co mówiła kobieta i na chwilę jej przerwał i przytaknął głową spokojnie.
- Tak, tak.. a sędzia Turpin, wie Pani jak ma na imię..? To ważne, w Wielkiej Brytanii jest trzech Turpinów, dwóch to sędziowie, w tym na pewno ten o kim Pani mówi.. Proszę kontynuować to wszystko jest ważne, by sprawca trafił za kratki i więcej nikogo nie skrzywdził.. Nie liczy się jego posada, liczy się to, że popełnił przestępstwo..  Nasi koledzy byli ostatnio w zamku i wiem, że panowała tam dość dziwna atmosfera… I był tam faktycznie sędzia Turpin… – Spojrzał na kobietę, po chwili gdy Nellie już chciała się odezwać weszła do Sali doktor Green i spojrzała nieco karcąco na policjanta odzywając się zaraz.
- Panie nadinspektorze… Ja bardzo proszę kończyć te pytania, dobrze..? Pacjentka musi odpocząć.. i proszę nie męczyć Pana Todd’a dostał leki i teraz będzie spał, Pani Lovett także musi odpocząć.. jest słaba, proszę nie zamęczać mi pacjentów… bo udam się do szefa Panów.. – Kobieta spojrzała na policjanta, widać było, że się znali czasem droczyli, a do tego można było wyczuć, że co nieco iskrzyło między nimi, choć oboje się do tego zapewne nie przyznawali.
- Już kończę, kończę…! Rozumiem, to już proszę przekazać komisarzowi, z nim gorzej idzie zrozumienie niż ze mną hehe.. Już przestaje męczyć pacjentkę, poza tym co to za zapach na korytarzu.. jajecznica..? Taka troszkę oszukana jak zawsze na mleku.. – Mężczyzna spojrzał na kobietę jakby z takim pytaniem: „Mam rację, hm?” Cóż mężczyzna były amatorem kucharzem i lubił przygotowywać posiłki, ale brakowało mu na to czasu przez pracę jaką wykonywał.
- Mam nadzieję, bo za pięć minut tu wrócę.. Proszę Pana.. Pan i pańskie kucharskie zdolności, zawsze może Pan rzucić ta pracę i pracować tutaj, ale wie Pan, że mamy na to finansowe ograniczenia.. to nie jest prywatny szpital.. Pani Lovett ja zaraz przyniosę zioła do wypicia dobrze..? Wiem, że Pani rano źle się czuła... Jak Pan nadinspektor nas opuści zrobimy badania dobrze..? A jutro rano je powtórzymy.. Zjadła Pani śniadanie prawda..? Dziś więc badań krwi nie zrobimy, powinny być nad czczo.. Ech. Ale poradzimy sobie… Leki na wzmocnienie na pewno byłyby wskazane. Dobrze, ja już nie przeszkadzam, proszę się pospieszyć Panie Bramsky.. dobrze..? – Mężczyzna przytaknął kobiecie, Nellie przytaknęła oczywiście na śniadanie, że je jadła. No cóż widać personel nie był powiadomiony, że pacjentka nie powinna dostać śniadania jak wszyscy tylko później.
- Dobrze, Pani doktor. Tak, zjadłam… w końcu nikt mnie nie powiadomił, że mam nie jeść, musiałam czymś zapełnić pustkę w żołądku, czułam się słabo.. Hm.. rozumiem, dobrze. - Po tym jak doktor Green wyszła z Sali, a nadinspektor czekał na kobiety odpowiedź, z taki pytaniem na ustach.. ”Więc..?”
- Aha, tak.. to był Bernard Turpin. A wracając do tego co mówiłam.. Cóż, Sędzia dawno temu kochał się w żonie Pana Todd’a, odebrał mu ją, zgwałcił… a Pana Todd’a wygnał.. do tego Pan Todd ze swoją żoną miał córkę, która mieszka z sędzią.. Nie ma pojęcia kim jest tak naprawdę jej ojciec, matka nie żyje, a Pan Todd za każdym razem próbuje zbliżyć się do córki.. Sędzia nie może na to pozwolić, bo straci reputacje i sam zostanie wygnany z miasta za swoje występki.. – Wzruszyła ramionami i spojrzała na mężczyznę, który był dość mocno zaskoczony słowami jakie usłyszał od kobiety, choć może nie do końca to rozumiał i dodał zaraz.
- Nie rozumiem w tym jednak tego, dlaczego sędzia odebrał dziecko Panu Todd’owi? Bo wygnał go i jego córkę przygarnął jak własną..? Ech… nie sądziłem, że to taka historia się za tym ciągnie. Ale to przestępstwo… a nawet kilka..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.