SCM Music Player.

Bohaterowie.

sobota, 26 marca 2016

Part 323.

Johanna rzeczywiście była zadziwiona wszystkimi pytaniami mężczyzny i to zarówno z tego powodu, że mówił o takich sprawach jakby miał już doświadczenie z podobną sytuacją, a z drugiej strony chyba rzeczywiście powinna się zastanowić nad tym co Charlie robi wiecznie po pracy, kiedy powinien poświęcać czas swojej ukochanej i małemu dziecku, które potrzebowało ojca. Poczuła się wręcz głupio nie wiedząc jak odpowiedzieć na pytanie golibrody.
- Charlie jest.. jedynakiem, ma rodziców w podeszłym wieku i czasem to do nich udaje się po pracy.. Niewiele wiem o jego rodzinie, bo większa część już odeszła.. Tak czy inaczej wierzę, że kiedy nie ma go w domu zajmuje się czymś ważnym, a nie błahostkami.. - Zapatrzyła się w swój talerzyk, jakby obawiała się kolejnych słów Todd'a, a bardziej tego że te wszystkie sugestie, że nie jest z nią szczery mogą okazać się prawdą.
- Czymś ważniejszym od Pani i Tommy'ego? Cóż, skoro praca jest ważniejsza od narzeczonej i dziecka.. Ja nie potrafiłbym całymi dniami być daleko od swojej rodziny.. Zwłaszcza podczas planowania tego ważnego dnia w życiu, który z reguły dzieje się tylko raz.. To trochę intrygujące.. to moja opinia.. Nie chcę oczywiście obrazić Pani albo Pana Charles'a.. ale bliżej przyjrzałbym się tej sprawie.. Chyba kiedy ludzie wiążą się w pary powinni mówić sobie o wszystkim, a nie zatajać fakty.. Nie wyobrażam sobie na przykład żeby Nellie organizowała nasz ślub, a ja w tym czasie załatwiałbym rzeczy jakiegoś niewiadomego pochodzenia.. - Sweeney wzruszył ramionami i znów napił się herbaty. Miał wrażenie, że z każdą minutą jego stosunek do narzeczonego córki się pogarsza. Zajęcia po pracy, o których nawet ona nie wiedziała? A może na swoją obronę powie jej, że szykuje dla niej niespodziankę? Niewiele póki co mógł zrobić w tej sprawie, miał nadzieję, że Johanna nie obrazi się za te dość szczere słowa. Jako ojciec po prostu musiał nad nią czuwać i nie dać się wplątać w nieszczęśliwy związek spowodowany chęcią wykorzystania kobiety dla jej pieniędzy, bez względu na to że były to pieniądze Turpina. Nellie obserwowała te wymiany zdań pomiędzy ojcem, a córką i sama nie wiedziała, czy wtrącać się w takim momencie czy nie. Miała ochotę przystopować Sweeney'a w jego słowach, lecz to co mówił było tylko dla dobra Johanny i nie miał przecież w tym złych intencji. Twarz Pani Lovett nieco zmieniła wyraz, ponieważ właściwie wszystko o czym była w tym momencie mowa przypominało jej o przyszłym-niedoszłym Williamie, który postępował dokładnie w taki sam sposób. Podczas gdy Nellie organizowała większość spraw, on zasłaniał się pracą, a potem kupował jej kosztowne prezenty czy organizował 'niespodzianki', które miały zrewanżować godziny nieobecności w domu. W pewien sposób złamał jej serce, choć nie kochała go w najmniejszym stopniu tak jak Sweeney'a. Podobna zresztą sytuacja miała miejsce z jej cioteczną siostrą i jej mężem Davidem jeszcze w Birmingham. Oboje więc nie mogli dopuścić by kolejna kobieta została zraniona przez mężczyznę pokroju William'a i David'a.
- Tak, to prawda.. Należy bliżej się temu przyjrzeć, może porozmawiać z Charlie'm..? Myślę, że pracę po godzinach czy cokolwiek wtedy robi powinien odpuścić sobie w tym czasie przed ślubem i zająć się ważniejszymi rzeczami.. A co do przepisu.. to podzielę się, oczywiście.. Poza tym mam jeszcze dość sporo tego ciasta, przez wymiary blachy.. zresztą zawsze wolę mieć więcej w razie niespodziewanej wizyty.. więc podzielę się kawałkiem, może i domownikom zasmakuje.. - Pani Lovett uśmiechnęła się delikatnie do Johanny, po której widać było, że biła się z myślami.. że podczas tej wizyty została o czymś uświadomiona i rzeczywiście powinna przeprowadzić poważną rozmowę z narzeczonym.
- Cóż, nie mogę temu zaprzeczyć.. że mają Państwo rację.. Dziękuję, dziękuję.. na pewno zasmakuje, Berta uwielbia jabłecznik, a Tommy'emu na pewno też dam spróbować.. Właściwie to powinnam się już zbierać, zrobiło się dość późno.. Wszystko było naprawdę pyszne, dziękuję za rozmowę.. liczę, że jeszcze nie raz spotkamy się w tym miłym gronie.. - Johanna wytarła usta serwetką i spojrzała na swój zegarek. Była już zmęczona, a do domu miała jeszcze trochę. Cała trójka przeszła jeszcze do kuchni, gdzie Pani Lovett ukroiła dość spory kawałek ciasta i zapakowała go w papier spożywczy, po czym jeszcze na kartce napisała przepis na jabłecznik i wręczyła go kobiecie. Sweeney pomógł córce założyć płaszcz i przy drzwiach jeszcze przez chwilę się żegnali.
- Może następnym razem odwiedzi nas Pani z synkiem..? Zresztą proszę wpadać jak najczęściej.. z Charles'em również.. - Sweeney musnął jeszcze policzek Johanny na pożegnanie, nie chciał żeby pomyślała że jest on aż tak bardzo wrogo nastawiony do jej mężczyzny i przez to aby ona odwróciła się od niego. Chociaż chciał by odwiedzili ich tu jeszcze przed ślubem razem, by mógł się mu bliżej przyjrzeć.
- Tak, jeśli tylko znajdę czas.. Będziemy Państwa odwiedzać, na pewno.. - Johanna zakładała jeszcze rękawiczki, a potem Nellie podała jej ciasto, które przytrzymywała i kobieta już praktycznie znajdowała się na zewnątrz.
- A ja służę pomocą i przepisami.. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy.. Do widzenia, dobranoc! - Kiedy kobieta szła już Fleet Street w kierunku domu Turpina, para obserwowała ją jeszcze póki znajdowała się na ich widoku, a kiedy zniknęła Sweeney zamknął drzwi na klucz i z Nellie przeszedł do salonu by posprzątać po kolacji.
- Niepokoi mnie ten Charlie, jeszcze bardziej.. poza tym jej zachowanie.. to wręcz dziwne, że nie wie czym się zajmuje kiedy powinien być w domu.. Wyglądała jak byśmy ją dopiero uświadomili, że coś może być na rzeczy.. - Sweeney spojrzał na puste krzesło Johanny i pokręcił głową. Ustawił w jednym miejscu wszelkie talerzyki i zaraz zabrał je do kuchni, a kobieta podążyła za nim tylko że trzymała wszystkie półmiski na których znajdowało się jeszcze jedzenie. Todd głośno myślał, po tej wizycie dalej nie wiedział jak ma znaleźć wyjście z sytuacji zarówno ślubu, jak i wyznania prawdy córce. - Gdybym chociaż przyłapał go na czymś.. i mógłbym szybko pokazać to Johannie.. Zasługuje na kogoś lepszego niż ten człowiek.. Ale niby jak mam go przyłapać, nawet nie wiem gdzie dokładnie pracuje i jakimi ścieżkami chodzi..
- Jest zakochana.. Sweeney.. nie pamiętasz jak to jest być tak młodym i zapatrzonym w kogoś? Na pewno pamiętasz. Miłość jest ślepa i być może Johanna przyzna nam teraz po części rację, ale możliwe że i nie weźmie tego aż tak do serca.. Raczej nie doświadczyła jeszcze zawodu miłosnego, więc nie wie jak okrutni potrafią być mężczyźni.. dlatego jest tak łatwowierna i nie podejrzewała żadnego podstępu.. Dlatego musimy dopilnować, by nie wplątała się w to małżeństwo.. Turpinowi widocznie nie zależy, albo ma dobry układ z Charles'em.. - Nellie posegregowała jedzenie i schowała je w odpowiednie miejsce, a naczynia włożyła do zlewu gdzie część była już umyta przez mężczyznę. - Mamy jeszcze dwa miesiące żeby coś zmienić w tej sprawie.. Czasami rozwiązanie przychodzi samo, a nie da się go wymyślić tak od zaraz.. nie możesz się tym zadręczać kochanie.. Wiem, że to Twoja córka i chcesz dla niej jak najlepiej, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć...
- Pamiętam, oczywiście że tak.. Ale czuję, że jestem odpowiedzialny za to by jej uświadomić w jak wielkie bagno może się wplątać wiążąc się z nim na stałe.. Nie wiem jak to zrobię, ale nie mogę dopuścić do tego ślubu.. Dzisiaj nawet zastanawiałem się, czy to odpowiednia chwila by powiedzieć Johannie prawdę? Jednak uznałem, że nie.. Wolę też żeby nie odwróciła się od Ciebie w tym wypadku, bo nie wiem jaka będzie jej reakcja.. a widać, że Cię lubi Nellie.. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, muszę poczuć, że to odpowiednia chwila..- Sweeney wytarł ostatni talerzyk ścierką i wstawił go do szafki, po czym oparł się o blat i z miną pełną różnych wątpliwości spojrzał na kobietę. Jednak zaraz ten wyraz zniknął z jego twarzy, wiedział że i tak będzie o tym myślał, ale nie chciał też skazać kobiety na kolejne miesiące, które miały tyczyć się jedynie tematyki jego córki. - Może masz ochotę na lampkę wina, hm? Zanim pójdziemy spać możemy jeszcze trochę pobyć tutaj, przy muzyce.. Będzie przyjemnie. - Przyciągnął kobietę do siebie i dotknął dłońmi jej policzków, a potem musnął usta Nellie. - Skusisz się?
- Sweetie.. może beznadziejne porównanie.. ale przez ten wieczór i wszystkie rozmowy przypomniało mi się o McCartney'u.. Jego też nie znałeś, pojawił się znikąd, byliśmy w podobnej sytuacji.. a jednak znalazłeś sposób, by mnie uchronić.. Ta sprawa może jest delikatniejsza, bo chodzi o Twoją córkę, ale kto wie.. może i będzie podobnie.. Z dwojga złego już lepiej gdybyś przyłapał go tak jak William'a i to zakończył niż gdyby ślub się odbył, a za jakiś czas rozwód.. Rozumiem, spokojnie.. na to przyjdzie czas.. nie zamierzamy przecież wyemigrować z Londynu.. Jestem pewna, że Johanna będzie dla Ciebie wyrozumiała.. Jest mądrą kobietą, sama powoli przekonuje się, że Turpin wcale nie jest taki wspaniały i może stopniowo Twoja relacja z nią bardziej się rozwinie.. i będziesz mógł w końcu zrealizować swoje zamiary.. - Nellie założyła rękę na rękę i przyglądała się pracy mężczyzny, a potem również opierała się o kuchenne meble z zamyśloną miną. - Jeśli masz jeszcze siłę trochę tutaj pobyć.. to z przyjemnością.. - Gdy już znalazła się przy ukochanym odwzajemniła czule jego pocałunek i uśmiechnęła się kącikiem ust. - Mhmmm..
Pani Lovett wyciągnęła z kredensu dwa kieliszki, a Todd z barku wyciągnął czerwone półsłodkie wino. Nellie zmieniła jeszcze płytę w gramofonie, bo tamta już się skończyła, a Sweeney w tym czasie otworzył trunek i wypełnił jego zawartością szkło. Podał kieliszek kobiecie i zaraz zajęli miejsca na kanapie.
- A co do naszej podróży.. Nie chciałbym jechać jakoś daleko, ale zarazem znaleźć się w jakimś małym, uroczym miasteczku nad morzem.. Mamy dużo opcji do wyboru, ale sam nie wiem na co się zdecydować.. Brighton, Hastings, Rochester..? - Uniósł brew i upił łyk wina. Sweeney oparł się wygodnie o bok kanapy, tak że przeniósł nogi na siedzenie, a Nellie wsunęła się między nie i oparła plecy o klatkę piersiową mężczyzny.
- Tak, nie ma co jechać daleko, a na pewno nie na odległość Truro.. Też się nad tym zastanawiałam i pomyślałam, że skoro nie możemy się zdecydować to przedłużymy nieco nasze wakacje i odwiedzimy kilka miejsc za jednym razem? Dwa dni tu, trzy dni tam.. Chociaż znam też miejscowość mniejszą od tych, które wymieniłeś, ale jest położona zaledwie dwie godziny od Londynu, nad samym morzem, wręcz na takim cypelku.. Dużo osób tam jeździ, więc chyba warto.. - Napiła się wina, a za chwilę przypomniała sobie że posiada taki folder z reklamą różnych turystycznych miejscowości i pomijając fakt, że miało to kiedyś służyć znalezieniu miejsca na podróż poślubną, wstała i odszukała go wprowadzając na nowo do użytku. Wspólnie oglądali go, choć nie zdecydowali się jeszcze dokładnie co do miejsca pobytu, nawet nie byli pewni co do terminu wyjazdu, bo w pewien sposób kolidował im ślub Johanny i zamiary Todd'a. Poza tym Nellie w najbliższych dniach zamierzała zająć się szukaniem pomocnika lub pomocnicy do swojego sklepu, a w tym celu musiała udać się do drukarni by pozyskać plakaty, które zamierzała rozwiesić po ulicach. Mimo to ten wieczór zleciał w miłej atmosferze i zanim poszli spać czy wykąpać się, butelka wina prawie całkowicie się wysuszyła, a para zdobyła się nawet na wspólny taniec mimo zmęczenia. W końcu Sweeney sprawdził, czy wszystkie drzwi w domu są zamknięte i oboje udali się na pięterko, by oddać się w objęcia Morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.