SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 27 marca 2016

Part 324.

Nim jednak oboje naprawdę zasnęli to podziałało na nich wino, które wypili. Zatem, gdy wylądowali w łóżku Sweeney przysunął się do kobiety, gdy leżała na boku zwrócona w jego stronę, wtedy mężczyzna zaczepił kobietę pod pościelą i położył dłoń na jej biodrze. Zamruczał i zaraz lekko przyciągnął ją do siebie. Pocałował Nellie policzek, a zaraz i szyję i wodził wargami po jej karku, potrzebował tego, zapragnął za czułością, poza tym chciał też pokazać kobiecie, że ją kocha i nie jest mu obojętna. Nellie zaś była podekscytowana tym wieczorem z mężczyzną i zakradła się dłonią pod koszulkę Sweeney'a gładząc go po plecach czy boku, delikatnie przesunęła opuszkami palców po jego brzuchu. Czuła, że nieco schudł i skrycie chciała go nieco podtuczyć, by wyglądał lepiej niż teraz po operacji i pobycie w szpitalu, a tym bardziej po czasie uwięzienia przez ojczyma Johanny.
Lekko podciągnęła jego koszulkę z jednej strony wyżej, że spojrzała na ciało mężczyzny w końcu był bardziej odkryty z kołdry niż ona sama, ale która kobieta nie lubiła popatrzeć, czy dotknąć ciała swojego ukochanego. Uśmiechnęła się czule do mężczyzny, gdy oparła się dłonią o jego tors, ale dłoń wsunęła pod jego koszulkę i miziała go po skórze delikatnymi ruchami. Po chwili zbliżyła się do jego ust i ich wargi napotkały się w licznych czułych pocałunkach, przez co Sweeney przysunął Nellie bardziej na swoje ciało, że jedna noga kobiety znalazła się pomiędzy udami mężczyzny. Cieszyła się z tego wieczoru, nie liczyła jednak na ich bliskie zbliżenie, ale każdy czuły gest mężczyzny doceniała, pozwoliła sobie też na zdjęcie z niego koszulki jaką miał na sobie i zaraz dotykała jego ciała stęsknionymi rękami. Sweeney pogładził nadgarstek kobiety i spojrzał czule w jej oczy mówiąc.
- Chyba wino nam nie zaszkodziło, hm? Hehe, oj żartuję, ale przez te różne problemy, dylematy należy nam się chwila prywatności, spokoju i to nasza chwila przede wszystkim... tylko nasza. Dasz mi buzi? - Zaśmiał się i zaraz sam pocałował Nellie w usta i okrył ją za plecami kołdrą, by było jej ciepło, a po chwili ucałował skroń kobiety. Nellie uniosła brew i zaśmiała się, gdy Sweeney spoglądał w jej oczy i zbliżał się do jej warg poruszając lekko brwiami i odparła muskając jego usta.
- Kochanie, to tylko jedna butelka wina! Nie skrzynka... och wtedy chyba byśmy oboje zostali na dole na kanapie i tu nie dotarli, a tym bardziej do łazienki. Ale nie narzekałabym mając Cię przy sobie. Sweeney, kocham Cię i moje uczucie nigdy się do Ciebie nie zmieni. - Pogładziła mężczyznę po policzku i znów spotkali się w czułym pocałunku. Mężczyzna objął Nellie za plecami i miział jej nosek swoim noskiem. Oboje leżeli na łóżku, Sweeney przymknął oczy tuląc do siebie kobietę i zamruczał przy jej uchu, gdy wtuliła się w jego ciało, ale oczywiście uważała na jego blizny, jeszcze gojące się rany po operacji, w końcu Sweeney jeszcze nosił opatrunek na klatce piersiowej, by go nic nie uraziło, ale oczywiście Nellie mu to zmieniała i nie zaklejała całkiem, bo musiał tam być dostęp powietrza i właśnie lekko z boku jego lewej piersi poniżej dotknęła go lekko dłonią przy opatrunku, a zaraz tam pocałowała. Uważała też na jego brzuch, bo Sweeney miał nadal ślady i jeszcze kilka obrażeń po tym co przeżył. Jego ciało niezbyt szybko się regenerowało z powodu też jego obniżonej odporności. Lecz była ucieszona tym, że byli już w domu razem. Czuła jak Sweeney zaczepiał dłonią o jej biodro, czy drugą ręką zahaczył o jej udo i znów pozwolił sobie na mruczenie. Mimo to Sweeney był już zmęczony, jak i Nellie tymi wrażeniami, gdy pojawiła się Johanna, ale przed snem takie czułości na pewno lepiej wpływały na zaśnięcie, niż jakby każdy z nich leżał na własnej połowie i odwrócił się tyłem.
- Wiem Nellie, wiem.. i ja Cię kocham. Wiem, że nie jestem najlepszy w okazywaniu uczuć i rzadko kiedy powoduje, że to możesz poczuć... Ale mam nadzieję, że kiedyś się to we mnie zmieni i będzie inaczej... A teraz czas już spać hm..? Nie obrazisz się? Jestem już trochę zmęczony wrażeniami dzisiejszego dnia, mimo tej popołudniowej drzemki sen ciąży teraz nade mną.. Chodźmy spać.. - Spoglądał na kobietę i pocałował jej wargi na dobranoc, przytulał Nellie do siebie, gdy przytuliła się do niego i przytaknęła na jego słowa, gładząc go po klatce piersiowej, nieco zaczepiła go z dwa razy o rant jego spodni od piżamy, Szepnęła mu zaraz cicho na uszko.
- Wiem, że mnie Kochasz, Kochanie ja się cieszę, że w ogóle przestałeś być wobec mnie obojętny. To, że mogę Cię dotknąć i nie masz tego za coś oburzającego, albo czujesz obojętność i masz swój świat... Bo teraz to jest nasz świat. Oczywiście, że się nie obrażą, Oboje jesteśmy zmęczeni. Tylko mnie nie puszczaj podczas snu, lubię Cię czuję, gdy jesteś blisko mnie.. - ostatni pocałunek przed snem, chwila czułości, która pozwoliła im jeszcze na kilka szeptów, co przerodziło się niebawem w ich głębokie sny.
(...)
Kolejny dzień zaczął się dla nich nieco później, niż wstawali do pracy, a raczej znacznie później, bo dopiero koło dziewiątej, poza tym Sweeney chodził w szlafroku, Nellie zaś już powoli wyglądała jak za dnia, w swojej sukni. W końcu dziś chciała udać się do drukarni, by dać ogłoszenie plakatowe, w związku z którym wydałaby zapotrzebowanie na pomoc do swojego sklepu. Jeszcze w głowie sobie układała, kogo potrzebuje do sklepu, z jakimi umiejętnościami. Na dworze było dziś bardzo ponuro, niemal w dzień trzeba było palić światło, bo pogoda na niebie pokryta była przez niemal smogiem otulone chmury, co równocześnie nie sprzyjało londyńskiemu samopoczuciu mieszkańców.
Sweeney zaś zajmował się śniadaniem, które wspólnie zjedli, a potem też przygotował się do dnia. Nellie później wyszła do drukarni i chciała jeszcze wejść do jednego sklepu, zatem Todd został sam w domu. Zajrzał na swoje piętro i zmienił wywieszkę na drzwiach na "Zamknięte do odwołania. Przepraszam". A około południa zawitał na piętro starszy Pan, któego wpuśił SWeeney do środka i zajął się nim, choć trwało to trochę dłużej, bo mężczyzna cały czas dziękował golibrodzie za tą usługę, że Sweeney nie mógł golić, aż odparł.
- Panie Crofford, za moment w ogóle Pana nie ogolę, jak jeszcze raz się Pan odezwie, za bardzo sie Pan wierci, a ja nie chcę ryzykować, że skrzywdzę Pana brzytwą więc, cisza inaczej zrezygnuje z Pana oferty.. - Warknął już na mężczyznę, tym bardziej, że już stał trochę czasu, bo sprzątał tu i tam i chciał odpocząć. Nie sądził, że szpital i ta operacja go tak wykończą. Klient Sweeney'a nareszcie zamilkł więc golibroda zrobił co do niego należało, na koniec wytarł twarz starszego człowieka wilgotnym ręcznikiem i to byłoby na tyle. Mężczyzna był zadowolony ze swojego wyglądu, zaraz zapłacił podwójną stawkę jak umawiał się ze Sweeney'em, ale mężczyzna wziął tylko połowę tej sumy. Crofford zdziwił się, lecz Sweeney wyjaśnił po chwili.
- Od Pana więcej nie wezmę. Za resztę niech Pan kupi lepiej żonie kwiaty, na pewno się ucieszy. - Uśmiechnął się do mężczyzny, gdy ten powoli zakładał swoją marynarkę, przy czym Todd mu pomógł. Potem podał mu płaszcz, a starszy Pan spoglądając na Todd'a odezwał się widząc, jego sińce pod oczami.
- Dziękuję. Och na pewno by się ucieszyła, uwielbia lilie. A jeszcze jeśli mogę.. tak słabo Pan wygląda, dobrze się Pan czuje Panie Todd..? Tyle, czasu Pana tu nie widziałem. Jakiś wyjeździk? - Sweeney zaraz podszedł do blatu i sięgnął tam po swoją chłodną herbatę, której się napił, a zaraz odezwał do swojego klienta.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Tak, w porządku, nic mi nie jest.. Hm.. nie było mnie to fakt, wyjechałem. Powiedzmy, że jestem w trakcie leczenia i dochodzę do siebie po operacji, dlatego mnie nie było.. Ale bardzo proszę o tym nie rozpowiadać.. Ani nie mówić, że Pana przyjąłem, mimo zamkniętego zakładu. Na razie zakład zostaje zamknięty, nie mam siły pracować tu pół dnia. - Wzruszył ramionami, na moment przeprosił swojego klienta i poszedł na zaplecze umyć ręce, choć i tak widok na swojego klienta miał.
- Ojej to bardzo współczuje Panie Todd... Mam nadzieję, że szybko Pan wyzdrowieje. Gdybym wiedział nie namawiałby Pana na przyjęcie mnie. Proszę mi wybaczyć. - Mężczyzna posmutniał, a Sweeney zaraz odezwał się do Crofford'a, gdy zbliżał się, do niego i wycierał ręce w ręcznik, który zaraz przewiesił sobie przez ramię.
- Proszę się tym nie przejmować. Nic się nie stało. Tylko proszę o tym nie rozpowiadać, dobrze? Nie chcę słyszeć plotki na mój temat... - Mężczyzna przytaknął do Todd'a rozmawiając z nim, a zaraz tez panowie się pożegnali i Todd powoli zamykał drzwi za klientem, nie wiedział, że w tym czasie w pobliżu była Johanna i patrzyła na niego, jak Todd jeszcze przecierał ścierą szybę drzwi wejściowych do zakładu. Próbowała do niego podejść by z nim porozmawiać, ale zaraz zaczepiła ją znajoma, a Sweeney zamknął drzwi zakładu i wycofała się z tego zamysłu.
Zaś Nellie w tym czasie właśnie była w gabinecie drukarni, gdzie ludzie dawali ogłoszenia na kolejny dzień, czy więcej, ale oczywiście za odpowiednią opłatą. Nellie tam podała też wymagania dla pracownika, jakiego szukała, nie sądziła jednak, że znajdzie się ktoś tak bardzo kompetentny. Oczywiście spotkała się też z grafikiem, który nakreślił jej plakat, ze sklepem kobiety, z czego Nellie była bardzo zadowolona. Niemałą sumę jednak zostawiła w drukarni, ale inaczej nie znalazłaby kogoś do pracy szybciej. Zamówiła też około 20 plakatów dla siebie, chciała choćby jeden wywiesić na szybie swojego sklepu, a nad resztą chciałaby się zastanowić, by rozwiesić je w chwili, gdy naprawdę nie byłoby chętnych na pracownika do jej piekarnio-cukierni.
Kiedy wracała powoli w kierunku sklepu spacerem, spoglądając jeszcze na wystawy sklepowe, poza tym chciała jeszcze kupić kilka owoców. Właśnie zmierzała zza rogu w kierunku sklepów z winami, kiedy dostrzegła powóz, gdzie właśnie Charlie wnosił skrzynki z winem do sklepu, był sam, a przynajmniej tak myślała. Schowała się też nieco wchodząc w bramę, z której wyglądała, nie chciała być przyłapana. A poza tym Charlie wyglądał jakby z kimś rozmawiał przy powozie. A może mówił sam do siebie? Trwało to wnoszenie towaru do sklepu jakieś dziesięć minut, aż Charlie zamykał powoli wnękę powozu, w ręku trzymał kartki z podpisami właścicieli sklepów, a zaraz Charlie pociągnął kogoś za dłoń na bok powozu, że Nellie aż zmarszczyła czoło widząc kobietę. Charlie trzymał ją za dłoń, szeptał jej coś na ucho z czego kobieta się widocznie radowała i mężczyzna pocałował ją czule w szyje, złapał w talii i zaraz to spojrzenie w oczy, jakby chcieli znaleźć się teraz gdzieś sami i zrobić coś niedobrego. Nellie nie potrafiła w to uwierzyć, ale gdy to dopieszczanie kobiety przez Charlie'go wydawało sie nie mieć końca, Nellie zaraz wyszła z bramy jak nigdy nic i gdy koło nich już prawie przechodziła odezwała się głośno.
- Dzień doby Panie Charles'ie.. - Spojrzała jakby spontanicznie na parę, ale za to Charles był w szoku poznając głos Nellie i zaraz jak oparzony odskoczył od kobiety.
- Ymmm.. dzień dobry Pani Lovett... - Odparł dość niepewnym głosem, a Nellie celowo weszła do sklepu z alkoholem, by nie dać im dalszej swobody w tym miejscu. Spoglądała na nich nieco pomiędzy regałami, kiedy Charlie widocznie tłumaczył kobiecie, że nie mogło pewnie dość do tego spotkania i wyglądał na zaniepokojonego. Pani Lovett żałowała jednak, że nie ma tu jej ukochanego, bo może ta fala kłamstw Johanny już dziś miałaby swój kres. Też nie miała pojęcia jaka reakcja byłaby Todd'a ale nie sądziłaby by puścił to w niepamięć. Pani Lovett w myślach niemal mruknęła do siebie.
- Więc jednak podejrzenie Sweetie sprawdziło się ma do Ciebie nosa Charles.. a myślałam, że tylko kobiety potrafią wyczuć zdradę... Jak masz stać się takim zięciem, to nawet nie waż się rozwijać przygotowań do ślubu.. łachudro.. - Spojrzała na Charlie'go, gdy ten spojrzał i na nią, uśmiechnął się jakby zakłopotany, był już są bez kobiety, zaraz szybko wsiadł na powóz i chciał odjechać, kiedy zaczepił go jakiś mężczyzna i nie wyglądał na zbyt zachwyconego w momencie jak Charlie'go ściągnął z powozu łapiąc za ubranie i szarpnął nim odpychając, że mężczyzna aż przewrócił się na ziemię. Pani Lovett przez chwilę spoglądała na trunki, a gdy scena przed sklepem przybrała dość groźny obrót, kobieta szybko opuściła sklep i jak inni ludzie patrzyła na to co się dzieje. Charles widać komuś zaszedł za skórę, kiedy słyszalne były słowa atakującego go mężczyzny.
- Pilnuj swojego nosa gówniarzu! Od mojej rodziny wara, bo kolejnym razem porachuje Ci kości! Pilnuj swojej rodziny, podobno ślub bierzesz.. Obłuda, obłuda...! Współczuje kobiecie, która będzie dzielić z kimś tak obłudnym łóżko..! Jeszcze raz dotkniesz, albo zaczniesz nawet rozmawiać z moją żoną, a nie ręczę za siebie..! - Mężczyzna krzyczał, choć żona odciągała go od Charlie'go w końcu nie chciała by zrobił mu krzywdę. Lecz jej mąż był taki zdenerwowany, że odtrącił i kobietę i zaczął krzyczeć na nią.
- A Ty co bronisz go? Już ja Ci pokaże, gdzie jest Twoje miejsce.. przynosisz mi wstyd...! Jazda do domu..! A Ty nie zbliżaj się do mojej zony, bo pożałujesz..! - Zaraz zamożny Pan pociągnął kobietę za ramię ze sobą i dalej burczał wściekle pod nosem, no tak w końcu wstyd w rodzinie zamożnej, zdrada, nie były niczym dobrym. W końcu to jej mąż tracił na znaczeniu, an swojej męskości i czuł się upokorzony, ale nie potrafił przejść obok kochanka swojej zony obojętnie.
Charles otrzepał swoje ubranie i zaraz dostał się na powóz. Niektórzy ludzie oczywiście też brali udział w tej dyskusji, a dostawca wkrótce odjechał, Nellie aż pokręciła na niego głową. To oznaczało, że Charlie miał kilka kochanek? No tak brał się za zamożne kobiety, chcąc zdobyć ich mężów majątek, bądź ich majątek, jeśli same były spadkobierczyniami. Chciała o tym zajściu jak najszybciej powiedzieć Todd'owi dlatego też zaraz ruszyła na szybkie małe zakupy by dotrzeć niebawem do domu, gdzie czekał na nią Sweeney i właśnie gotował obiad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.