SCM Music Player.

Bohaterowie.

niedziela, 27 marca 2016

Part 325.

Zakupiła najpotrzebniejsze artykuły, ponieważ sklepy mieli pod nosem i gdyby coś było potrzebne zawsze prędko można do nich zajrzeć. Również przez to, że sklep póki co nie był otwarty nie potrzebowała ogromnych ilości produktów, jak przyprawy, worki mąki czy duże ilości mięsa. Nawet cieszyła się, że nie musiała organizować tego wszystkiego, a przede wszystkim transportu do sklepu. No i tak po dwóch godzinach od wyjścia Nellie wróciła do domu, gdzie Sweeney właśnie przygotowywał makaron do spaghetti. Pani Lovett zostawiła większość plakatów w salonie, a jeden z nich wzięła do kuchni by pokazać go ukochanemu.
- Wpadłam na takie coś, oczywiście z pomocą profesjonalisty, ale ważne że jest.. Podoba Ci się..? Jeden powieszę na drzwiach wejściowych, a co do reszty to chyba muszę się udać na spacer i znaleźć odpowiednie miejsca.. Jeśli ktokolwiek się zgłosi, albo więcej niż dwie osoby trzeba będzie urządzić konkurs na to miejsce.. bo nie zatrudnię aż tylu osób.. Ale zobaczymy, okaże się czy ktoś w ogóle się zainteresuje.. - Nellie przekazała plakat-ogłoszenie Sweeney'owi, który przejął je po wytarciu rąk w ścierkę, a sama odstawiła torby z zakupami i przyjrzała się temu, co konkretnie działo się w kuchni. - Mmm.. ładnie tutaj pachnie.. Czyżby spaghetti? Zaskakujesz mnie Sweetie.. może jednak to Ty chciałbyś się dołączyć do mojego interesu, hm..? - Puściła oczko do mężczyzny i spoglądała z uznaniem to na niego, to na wszystko co przygotował. Oczywiście nie pierwszy raz już coś ugotował, ale Nellie wciąż była zachwycona jego kulinarnymi zdolnościami, czy po prostu tym że jako mężczyzna nie uciekał od gotowania, czy nie przypisywał tej roli wyłącznie kobiecie.
- Przejrzyste, konkretne i ładnie wymyślone.. to najważniejsze.. Oj kochanie.. czemu nikt nie miałby się zgłosić? Twoja działalność jest popularna w Londynie.. na pewno nie jedna osoba chciałaby tutaj pracować u boku mistrzyni.. Jeszcze się zdziwisz.. - Todd przyjrzał się uważnie szczegółom na papierze, czy też przeczytał wszelkie postawione wymagania. Zamierzał wspierać ją w wyborze tej odpowiedniej osoby, co na pewno łatwe nie będzie. - Myślisz, że się nadaję, hm..? Może nie warto szukać tak daleko.. hehe.. - Odłożył póki co plakat i objął Nellie od tyłu kiedy nieco jeszcze doprawiała gotujące się mięso. - Ale bez przesady, to tylko jeden obiad.. A tak poza tym, masz jeszcze jakieś ciekawe wieści z miasta..? Ja przyjąłem jednego klienta, tego starszego dziadka.. nawet nie sądziłem, że tak mnie to zmęczy.. chyba rzeczywiście muszę jeszcze podreperować zdrowie..
- Tak, mam jeszcze wieści.. Sama nie wiem, jak je określić.. dobre czy złe? Mogę tylko powiedzieć, że masz dobrą intuicję, co do ludzi Sweeney.. - Nellie westchnęła i odwróciła się przodem do Sweeney'a, dotknęła jego policzka. - Widzisz, nie możesz na razie zabierać się za pracę.. To samo powiedział lekarz.. Widziałam się dzisiaj z Charlie'm.. niestety te wieści nie niosą niczego na jego korzyść.. Może przejdziemy do salonu..? - Sweeney na słowa kobiety nieco spochmurniał, już domyślał się co zaraz usłyszy i chyba rzeczywiście wolał usiąść, dlatego zaraz zajęli miejsca na kanapie. - Z drukarni udałam się prosto do sklepu, po drodze mijałam winiarnię Hopfera, kojarzysz gdzie to jest..? Głównie wina, chociaż i inne alkohole.. Widać dopiero co było po świeżej dostawie, stał tam jeszcze powóz a obok niego dostrzegłam znajomą sylwetkę.. to był Charlie.. Tylko nie sam, a z jakąś kobietą.. Sytuacja była dość jednoznaczna.. Sweeney.. gdybym się tam nie pojawiła i nie zobaczyłby mnie sam możesz domyśleć się do czego by tam zaraz doszło.. Potem dostrzegł mnie i się speszył.. Wkrótce zjawił się też mąż tej kobiety i ten łajdak został przez niego trochę poszkodowany.. Sweeney.. z tego co zrozumiałam.. to może być częścią jego planu, próbuje uwieść kobiety z pokaźnymi majątkami.. a za główny cel ustawił sobie Johannę.. tamta kobieta też nie należała do najbiedniejszych.. Chodzi mu tylko o pieniądze.. - Na policzkach Nellie wykwitły rumieńce, była mocno poruszona tą sprawą, tym bardziej chciała by Johanna dowiedziała się całej prawdy.. i to wkrótce. Todd zmrużył oczy, a jego zamyślenie dodało jego twarzy kilka lat. Wszystkie jego przeczucia się sprawdziły, nawet nie miał już słów na komentarz dotyczący tego zepsutego zachowania. Nagle ton jego głosu zmienił się nie do poznania. Był groźny, ale i pełny satysfakcji. Stała się okrutna rzecz dla Johanny, ale jej ojciec cieszył się, że doszło do tego wcześniej niż później. Właściwie niezbyt zdziwił się na te wieści, był prawie pewien swego już wcześniej. A teraz? Czuł, że ma Charles'a już w garści. Sam pamiętał po przygodzie z McCartney'em, że tacy mężczyźni mimo wszystko mają nieco osłabioną czujność i bardziej martwią się o to by jedna kochanka nie zobaczyła go z drugą, a nie martwił się o przyłapanie przez nieznajomych ludzi, którzy wbrew pozorom mogą zakończyć miłosne ekscesy. A tego na pewno Charles nie spodziewał się po parze z Fleet Street.
- Nellie.. Wydaje mi się, że dostawy do takich sklepów są co tydzień, prawda? Zwłaszcza w centrum, gdzie jest na nie zapotrzebowanie.. Niekoniecznie musimy czekać aż tydzień, przecież można dowiedzieć się w różnych miejscach kiedy konkretnie są dostawy i od kogo.. A Ty zaproponowałaś Johannie swoją pomoc.. Zresztą możemy poobserwować codzienne funkcjonowanie tego człowieka.. aż w końcu zabierzesz Johannę na spacer, zakupy.. cokolwiek.. i wtedy złapiecie go na gorącym uczynku.. będzie po wszystkim.. - Sweeney wstał i podszedł do okna. Wyjrzał przez nie, ale tak naprawdę nie interesowało go co dzieje się na zewnątrz. Jego myśli powędrowały zupełnie gdzie indziej. - Zastanawiam się jak można być taką świnią.. Najchętniej poderżnąłbym mu gardło.. za całe cierpienie, które zafunduje mojej córce.. albo załatwiłbym mu koniec możliwości rozmnażania się.. - Sweeney uśmiechnął się złowieszczo, w jego oczach zalśnił błysk, a do tego przesunął dłonią po brzytwie, której nie odczepił z paska. Doskonale wiedział, tak samo jak wiedziała Nellie, że był w stanie posunąć się do najgorszych czynów jeśli ktoś naraził się bliskim Sweeney'a. Czy tym razem to nastąpi? Nie chciał o niczym przesądzać już teraz, ale był do tego gotowy. - A Tommy? Dziecko potrzebuje ojca tak samo, jak i matki.. Johanna zasługuje na prawdziwą miłość, szczęście.. na wszystko co najlepsze..
- To bardzo dobry plan, masz rację we wszystkim.. Jednak nie chciałbyś być przy tym obecny? Sweetie.. nie wiemy jak zareaguje Johanna, ale na pewno będzie potrzebowała wsparcia, nie tylko mojego, ale i swojego ojca.. nawet jeśli jeszcze nie wie o wszystkim.. Poza tym dałbyś wyraźnie do zrozumienia Charlie'mu żeby więcej się do niej nie zbliżał.. - Nellie znalazła się przy mężczyźnie, powiodła wzrokiem za jego wzrokiem skierowanym na ulicę, lecz po chwili spotkała się ze spojrzeniem ukochanego i złapała go za obie dłonie. - Wiem o tym wszystkim Skarbie.. Ja też chcę dla Johanny jak najlepiej, dlatego pragnę uczestniczyć we wszystkim by jej pomóc.. Pamiętaj, że gdyby nie Ty.. my.. nikt bliżej nie przyjrzałby się temu mężczyźnie i Johanna zostałaby uwięziona w związku z nim na długo, być może i na zawsze.. Jak na razie wszystko zmierza w dobrą stronę.. i to dokładnie w tym czasie kiedy sędziego nie ma w mieście.. i oby tak jak najdłużej.. Może Tommy nie będzie miał przy sobie biologicznego ojca, może zastąpi go ktoś godny miłości Twojej córki? Gdyby tylko znalazł się ten Anthony, który wrócił z Tobą do Londynu.. dawne czasy, ale był miłym młodzieńcem.. i miałam wrażenie, że coś pomiędzy nimi zaiskrzyło.. Jednego jestem pewna.. Tommy będzie miał przy sobie kochającego dziadka.. a Johanna odzyska prawdziwego tatę.. i ten koszmar się skończy..
- Sam nie wiem, zobaczymy.. Przecież od razu jutro do tego nie przystąpimy, ale za kilka dni..? Poza tym musisz porozmawiać z Isabel, albo skontaktować się z jej znajomymi od sali.. Na razie niech wszystko wygląda tak jak powinno wyglądać.. Musimy utwierdzić Charles'a w przekonaniu, że jego pozycja jest bezpieczna i Johanna niczego się nie dowie.. Mam rację? Wtedy dalej będzie czuł się bezkarnie i nie będzie się niczego domyślał, przez to zapędzimy go w pułapkę.. - Sweeney pogładził kciukami dłonie kobiety. - Wiem Nellie, ale na razie nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość.. Najpierw musi powieść się jedna sprawa, aby wyszły kolejne.. No i wszystko wygląda na razie dobrze, gorzej jeśli Turpin rzeczywiście pojawi się w Londynie, nawet jeśli trafi do więzienia to Johanna będzie się starała go odwiedzać i swoją uwagę poświęci jemu.. A my chcemy żeby skupiła się na zakupach z Tobą i na tym, że ten nieudacznik nie poświęca jej swojego czasu.. Hm.. a teraz myślę, że pora zabrać się za obiad.. bo zaraz wszystko się przypali, a ja zaczynam być głodny.. - Mężczyzna pocałował jeszcze dłoń kobiety, kiedy tak stali tam jeszcze przez chwilę, po czym wrócili do kuchni gdzie na talerzach pojawiło się danie rodem z Włoch i oboje niebawem napełnili nim swoje żołądki. Po obiedzie odpoczęli trochę, Nellie zadbała jeszcze o to by Sweeney zjadł owoce i kawałek ciasta, a wieczorem zamierzała zrobić paszteciki na które już dawno ochotę miał Todd, a przy tym mogła dyskretnie realizować swój plan dzięki któremu miała pomóc mężczyźnie wrócić do jego dawnej wagi.
(...)
Kiedy Pani Lovett i Pan Todd zrelaksowali się już wystarczająco, by zająć się czymś konkretnym oboje postanowili, że dobrym pomysłem będzie wybranie się Nellie do jej przyjaciółki Isabel. To samo kobieta proponowała ukochanemu, jednak Sweeney tłumaczył się, że zajmie się na pewno czymś w domu bo było akurat kilka rzeczy, którymi mógł zając się bez większego wysiłku, a przede wszystkim wiedział, że Nellie dawno już nie odwiedzała przyjaciółki i nie chciał im przeszkadzać w tych kobiecych rozmowach. Niebawem więc Lovett popijała już kawę w domu Isabel, a przy okazji w drodze przykleiła na ulicach kilka własnych ogłoszeń. Sweeney w tym czasie zajął się malowaniem swojego biurka w zakładzie, na którym trzymał wszelkie produkty, których używał na swoich klientach.
- Nellie.. jeśli mogę.. gdzie zniknęłaś na tak długi okres czasu..? Już zaczynałam się o Ciebie martwić.. Chciałam wysłać list, telegram.. cokolwiek.. ale nawet nie wiedziałam gdzie go zaadresować.. Sprawdzałam prawie codziennie, czy wróciłaś.. Co się stało..? Sweeney'a również dawno nie widziałam.. - Isabel zmarszczyła czoło i spojrzała z niepokojem na swoją przyjaciółkę. Nie miała z nią kontaktu przez tak długi okres czasu, że sama nie wiedziała od czego zacząć. - Wyglądasz tak blado, jak po chorobie..
- Turpin wplątał nas w swoją intrygę, podstępem sprawił, że Sweeney musiał wyjechać by rzekomo ogolić jakiegoś bogatego staruszka na jego setne urodziny.. Nie mógł zrobić nic innego, bo człowiek, którego to rzekomo był wujek szantażował go.. Na miejscu okazało się, że Bamford i Turpin chcą zabić Sweeney'a.. przetrzymywali go w lochach zamku przez kilka dni.. bili, torturowali, głodzili.. Gdybym nie pojechała tam od razu za nim, pewnie do tej pory nie wiedziałabym co się tam wydarzyło.. Potem spędziliśmy tam prawie dwa tygodnie w szpitalu, oboje, bo ja też byłam w nienajlepszym stanie.. chociaż Sweeney miał poważną operację.. Dlatego teraz można powiedzieć dalej dochodzimy do zdrowia.. zakład i sklep są zamknięte.. - Nellie napiła się kawy, po czym odstawiła kubek na stolik i spojrzała dość smutnym wzrokiem na Isabel. - Wybacz, że Cię nie powiadomiłam, ale to wszystko było takie natychmiastowe.. nie mogłam zwlekać..
- Niezbyt wiele z tego rozumiem.. A Turpin? Co z nim? Nie żyje? Och za te wszystkie rzeczy, których dokonał powinien już dawno wąchać kwiatki od spodu.. Nie obrażam się o to Nellie, nie martw się.. Ważne jest zdrowie.. jak się czujesz..? W ogóle jak pomiędzy Tobą, a Sweeney'em..? - Isabel przysunęła swoje krzesełko bliżej przyjaciółki i spoglądała na nią z zaciekawieniem.
- Żyje, żyje.. został aresztowany, póki co nie ma go w Londynie i oby tak jak najdłużej.. chociaż mocno go uszkodziliśmy w tych lochach.. Czuję się lepiej, trochę podratowali mnie w szpitalu.. Bardzo dobrze jest nam razem, z nikim nie byłam tak szczęśliwa.. Sweeney jest całym moim światem, właściwie dzięki tym wszystkim przeszkodom, które stanęły nam na drodze od kiedy wróciłam do Londynu zbliżyliśmy się do siebie jak nigdy.. Przy nikim nie czułam się tak jak przy nim.. - Nellie uśmiechnęła się szeroko, a nawet zarumieniła się delikatnie na wspomnienie o ukochanym. - Ach.. najważniejsze..! Muszę skontaktować się z Catherine.. podasz mi jej dokładny adres? Interesuje mnie wynajęcie sali na wesele..
- Wesele?! Bierzecie ślub..? Czemu dowiaduję się o tym dopiero teraz?! Nellie, tak się cieszę..! - Isabel aż się ożywiła i pocałowała policzek przyjaciółki w geście gratulacji, chociaż nie pozwoliła dokończyć zdania kobiecie i źle zinterpretowała prośbę.
- Nie, nie, nie.. - Zaśmiała się Nellie. - Przynajmniej z tego co mi wiadomo to jeszcze nie wybieramy się przed ołtarz.. Oj nie martw się kochana, przecież wiedziałabyś o tym pierwsza! To nie dla nas sala, tylko dla córki Sweeney'a.. obiecałam, że jej w tym pomogę.. dlatego muszę zdobyć ten adres..
- Pff..! Zawiodłam się Nellie, zawiodłam.. Hehe.. No dobrze, rozumiem.. zaraz napiszę Ci wszystko na kartce.. Ale z drugiej strony, nie zastanawialiście się jeszcze nad tym? Nie ma co tracić czasu.. - Kobieta wyrwała ze swojego notatnika kartkę, sięgnęła po ołówek i chwilę zastanowiła się co do adresu Catherine.
- Bella, Bella.. Jak wyobrażasz sobie tą rozmowę? "Sweeney.. jesteśmy już jakiś czas ze sobą, więc moglibyśmy wreszcie wjechać na poważniejsze tory.. No dalej, uklęknij i będzie prawie po wszystkim".. Mamy teraz zbyt wiele innych zmartwień żeby doszedł do tego jeszcze ślub.. poza tym na wszystko przyjdzie pora, nie sądzisz? Dajmy sobie jeszcze trochę czasu.. Kocham go, ale naprawdę nie mam zamiaru wywierać na nim zaraz takiej presji albo sama się oświadczać.. Spokojnie, gdyby coś takiego się wydarzyło, do Ciebie zawitam najprędzej.. - Nellie zapewniała Isabel. Pewnie, że już nie raz wyobrażała sobie jak wyglądałoby ich wspólne życie po ślubie, czy oświadczyny Sweeney'a, ale raczej były to dalekie marzenia którymi dzieliła się tylko z sobą. Ślub poza tym był tylko formalnością, kolejnym papierkiem w dokumentach i zmianą nazwiska - a te wszystkie ceremonie nie wpływały na to jakim uczuciem darzą i będą siebie darzyć.
Przyjaciółki rozmawiały jeszcze przez jakiś czas, ale Pani Lovett nie zostawała tam bardzo długo, miała zamiar jeszcze zrealizować własne plany co do pasztecików i Sweeney'a. Mimo, że wizyta u przyjaciółki nie trwała kilka godzin to wyszła z niej w poprawionym nastroju, wręcz rozweselona. Szybko dotarła do domu, gdzie czekał już tylko wieczorny wypoczynek w najlepszym towarzystwie jakie tylko mogła sobie wymarzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.