SCM Music Player.

Bohaterowie.

piątek, 1 kwietnia 2016

Part 327.

Nellie obserwowała z jakim uporem i jednocześnie zapałem Sweeney zabrał się do usuwania tej jednej, najbardziej uprzykrzającej życie części garderoby, a robił to mimo wszystko dość cierpliwie jakby stale podświecała mu idea nagrody kiedy już się z tym upora, niczym jak zdobycie skarbu przez pirata. I tak w rzeczywistości było, mężczyzna liczył się z tym, że niebawem już okaże mu się na oczy jego nagroda. Co prawda raz przeszło mu przez myśl żeby rozciąć sznurowaną część gorsetu, ale szybko się jej wyzbył, nie chciał popsuć tej sukni i chociaż nawet kupiłby nową, podobną to wolał czerpać więcej przyjemności z tego, że sam się uporał z tą przeszkodą, bez pomocy innych narzędzi. Widział już Nellie bez sukni, przecież już od dłuższego czasu spali w jednym łóżku, ale nigdy nie doszło do tak intymnej sytuacji więc wciąż był mocno podekscytowany tym, co ujrzy i z pewnością wydarzy się tej wyjątkowej nocy.
- Jeszcze tylko dwa wiązania.. - Sweeney szepnął dumnie, wręcz nie ukrywając swojej radości, a kiedy jego palce wreszcie uporały się ze sznurowaniami, zsunął powoli ramiączka sukni kobiety z przynależnych im miejsc, po czym całował fragmenty jej skóry na ramieniu. - Przynajmniej nie będę musiał zakładać Ci tego z powrotem przez dłuższy czas.. - Znów szepnął do Nellie, a kobieta wyczuła uśmiech w jego głosie i zachichotała przez chwilę. Usta kochanków ponownie spotkały się w namiętnym pocałunku i z górnej części ciała Pani Lovett zsunęła się suknia. Jednakże by się jej pozbyć musiała wstać z łóżka i dopiero wtedy wyzbyła się tego ciężaru całkowicie z siebie. Lubiła to uczucie, a teraz tym bardziej było spotęgowane chęcią spodobania się ukochanemu, więc towarzyszyły temu jeszcze inne gesty.
Gdy suknia wylądowała na podłodze, oczom Sweeney'a ukazała się halka jako spódnica, której jednak kobieta szybko się pozbyła, ponieważ raczej nie stanowiła ona reprezentacyjnej części stroju chociaż pod suknią była jej niezbędna.
Nellie teraz prezentowała się jedynie w czerwonej zmysłowej bieliźnie, czarnych pończochach i podwiązkach. Bardzo cieszyła się ze swego dzisiejszego wyglądu i chociaż rano nie przewidywała tak miłego rozwoju wieczornych wydarzeń, to tym razem nie założyła tej zwyczajnej szarej bielizny, którą zwykle nosiła.
Na oczach mężczyzny zakołysała biodrami, rozwiązała włosy z różnych kombinacji jakie zaplotła rankiem i przesunęła dłonią po swoim ciele, od szyi przez dekolt aż do bioder. Chciała przez to przekazać Todd'owi swoją chęć poczucia jego męskich dłoni w tych wszystkich miejscach, a poza tym była kobietą świadomą swojego ciała i swoich atutów, nie wstydziła się tego robić chociaż też nie obchodziła się z tym na co dzień przy wszystkich.
Sweeney spoglądał na ukochaną, jej wygląd i wszystkie gesty wywołujące myśli, których jeszcze kilka godzin temu powstydziłby się. Lecz teraz pożądanie narastało w nim coraz bardziej i bardziej.
Był pod wrażeniem wyglądu jej ciała, któremu wcześniej nie miał się okazji przyglądać właśnie w ten, a nie inny sposób. Nellie może nie miała już osiemnastu lat, ale jej wygląd wcale nie był naznaczony rzeczywistym wiekiem, a raczej przypominał on piękną postać z obrazu. Proporcje ciała kobiety były dla mężczyzny wręcz idealne, tak rzeczywiście zauważył to dopiero teraz, kiedy nie opiewały jej fałdy sukni. Zdjął z siebie kamizelkę odrzucając ją gdzieś na bok i rozpiął kolejny guzik koszuli. Nellie znów weszła do łóżka i powoli przybliżała się do ukochanego aż w końcu znalazła się nad nim. Z początku zaczepiała o pasek od jego spodni, a Sweeney dotknął bioder kobiety, jak i przy okazji dolnej partii jej bielizny i głośniej zamruczał. Następnie kobieta zabrała się do rozpinania dalszej części koszuli golibrody.
- Sweetie.. przynajmniej z Twoim ubraniem nie będzie tak ciężko.. - Sweeney uśmiechnął się na słowa kobiety, a kiedy już odpięła wszystkie zapięcia w jego ubiorze postanowił teraz przejąć inicjatywę. Trzymał Nellie blisko siebie i tym razem on znalazł się nad nią.
- Wyglądasz tak seksownie, młodo i pięknie kochanie.. - Pocałował usta Nellie, po czym przeszedł w okolice jej dekoltu i tam muskał ustami jej skórę, zwłaszcza w okolicach materiału biustonosza. Pani Lovett była cała wręcz rozanielona tą sytuacją, czując dotyk warg mężczyzny we wrażliwych dla siebie miejscach, czując zapach jego perfum i ciała, po prostu mając go tak blisko i tylko na wyłączność dla siebie. Dzisiaj nawet w swoich śmiałych myślach nie postawiłaby na takie otwarcie ze strony mężczyzny, tym bardziej nie chciała by jego usta odrywały się od jej ciała.
Sama zaś skrzyżowała ręce za szyją ukochanego, a niebawem zniknęła już z niego koszula. Ciało Sweeney'a  mimo wciąż widocznych ran po operacji i wszelkich innych blizn wciąż dobrze się prezentowało, co zauważyła Nellie już nie dzisiaj. Wodząc po jego ciele dało się wyczuć, że napiął mięśnie, co było czymś imponującym dla kobiety.
Todd chwilowo przerwał, przez co spojrzała się na niego jakby pytająco czy coś się stało, ale zrobił to jedynie po to by zdjąć spodnie, w których było mu po prostu niewygodnie, a przeczuwał że niebawem zrobi mu się jeszcze mniej wygodnie. Część garderoby zasiliła grono ubrań rozrzuconych wokół łóżka, a Sweeney kierował się w stronę swojej partnerki, a przy tym rozchylił jej nogi na boki i dotknął dłońmi ud kobiety od ich wewnętrznej strony. Pociągały go w pewien sposób te pończochy, ale nimi zamierzał się zająć później. Składał delikatne pocałunki poczynając od podbrzusza ukochanej, przez wyższe partie, aż wspiął się do spragnionych ust kobiety, w które wpił się. Całował ją tak jak nigdy wcześniej. Energicznie, zachłannie, ale i zarazem z dozą delikatności i czułości. Zrozumiał, że być może wcześniej trochę zaniedbywał Nellie, a przynajmniej nie okazywał jej tyle czułości ile potrzebowała, chociaż nie chciała mu tego do tej pory przyznać prosto w oczy. Jednak w tych właśnie chwilach wiedział, że to odpowiedni czas i być może warto było czekać by upewnić się co do swoich uczuć i wreszcie doczekać upragnionych przyjemności. Dzisiaj natomiast zamierzał zrobić wszystko, co w jego mocy by wynagrodzić kobiecie ostatni przygnębiający czas i brak tego rodzaju bliskości.
Pani Lovett wplotła palce w bujną fryzurę mężczyzny, na jej policzki wpełzł lekki odcień różu, a jej klatka piersiowa falowała w tempie dwa razy szybszym niż zwykle. Wiedziała, że tym razem nie skończy się jedynie na pocałunkach, co wywoływało w niej dość duże podniecenie. Ponadto czuła szybsze bicie serca ukochanego, wiedziała że sam tego chciał i wcale nie zmusiła go do tych gestów jedynie przez swoją jawną sugestię, choć na pewno skierowało go to na odpowiednie tory myślenia. Podobały jej się wszystkie pieszczoty ze strony Sweeney'a, doceniała przede wszystkim to, że nie narzucał jakiegoś szybkiego tempa, celebrował chwilę, a doskonale wiedziała, że nie wszyscy mężczyźni zachowują się w ten sposób.
Gdy zrobili sobie małą przerwę od tych czułości, by złapać oddech i mieć siłę na więcej, Todd nieco wyprostował się, tak że znajdował się teraz bardziej w pozycji siedzącej niż pochylając się nad kobietą. Nellie w tym czasie odważyła się na kolejny krok. Spojrzała głęboko w oczy ukochanego, a on również spojrzał dłuższą chwilę w brązowe oczy kobiety, w których odzwierciedlało się zarówno pożądanie, jak i miłość, dotknęła jego dłoni, skierowała je do ramiączek swojej bielizny i przy pomocy dłoni Sweeney'a zsunęła je. Mogła poradzić sobie z tym sama, ale wolała żeby mężczyzna sam się zajął tą czynnością. Nie potrzebował do tego dłuższej chwili, ale zanim sięgnął do pleców ukochanej spojrzał na nią z uwielbieniem i musnął wargami szyję Nellie. Najpierw przesunął dłonią po części jej pleców, aż w końcu dotarł do zapięcia biustonosza, które sprawnie odpiął i tym samym pozbył się przedostatniej części jej garderoby. Kobieta znów postanowiła wykorzystać dłonie golibrody, lecz tym razem ułożyła je bezpośrednio na swoich odkrytych piersiach. Todd orientując się w nowej sytuacji naparł nieco swoim ciałem na kobietę, przez co znów wróciła do pozycji leżącej, a on znalazł się tuż nad nią, gdzie chwilowo spoglądał na ten niesamowity widok jakim był dla niego bujny biust Nellie.
Z początku obsypywał cały dekolt pocałunkami, mając teraz większe pole do popisu, a potem przeniósł swoje gesty na sutki wokół których wodził językiem, co sprawiało jego kobiecie nieopisaną przyjemność. Z jej ust nie raz wydawały się dźwięki rozkoszy, co również miło było słyszeć Sweeney'owi, ponieważ był to dla niego sygnał, że bardzo dobrze mu to wychodzi. Lovett starała się pozostawać w kontakcie z ciałem mężczyzny, choć w niektórych momentach miała wrażenie, że dzięki tej błogości, która ją ogarnęła traci kontakt z rzeczywistością. Obiema rękami objęła go za szyję, by nie pozwolić mu odsunąć się od jej ciała. Czuła taką przyjemną słabość, a jednocześnie wirowały w jej głowie myśli, że to wszystko nie jest snem i Sweeney naprawdę potrafi zdobyć się na taką czułość.
Nellie kilkukrotnie jęknęła i przyciągnęła do siebie ukochanego, by szepnąć mu na ucho, a potem pocałować.
- Och.. Sweeney..! Jesteś nieziemski.. rozkoszny.. Kocham Cię..! - Spojrzała w oczy Todd'a, lecz zaraz już bardzo wyraźnie poczuła między swoimi udami pewną twardość. Sweeney zerknął w oczy ukochanej, już doskonale wiedział, że i ona to poczuła, bo widział to w jej spojrzeniu. Nellie sięgnęła za jego plecy i zacisnęła dłonie na jego pośladkach, przez co ich ciała były jeszcze bliżej. Mężczyzna zaś sięgnął między ich ciała, starając się dotrzeć do bielizny choć zaraz i ona zabrała się do podobne czynności by mu w tym pomóc. Już po chwili poczuła w sobie jego męskość, Sweeney z początku uważał by w jakiś sposób nie zranić kobiety, lecz z czasem jego ruchy stały się bardziej dynamiczne. Pokój wypełniła fala miłosnych okrzyków na skutek uniesień jakie wspólnie przeżywali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.