SCM Music Player.

Bohaterowie.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Part 333.

- Nigdy bym na to nie pozwoliła Sweetie.. jestem od tego by o Ciebie dbać i nie pozwolić by ogarnął Cię taki stan, w jakim tkwiłeś kilka lat... ale nie mówmy teraz o tym.. Och Kochanie. powinieneś się do tego przyzwyczaić.. hehe.. w końcu jestem kusicielką golibrody, nieprawdaż..? - Nellie odchyliła swoją głowę w kierunku warg mężczyzny i zaraz je pocałowała, a potem znów spojrzała z uśmiechem na ustach w kierunku przeciwnej strony wanny. - Łaskocze, łaskocze.. ale to Twój przyjaciel, więc nie przeszkadza mi to.. - Kobieta zaśmiała się cicho, a razem z nią zaśmiał się Sweeney. W końcu chciała zrobić wszystko, by nieco go rozweselić i odciągnąć od złych wspomnień.
- Mój przyjaciel..? Cóż za określenie, Nellie.. - Sweeney szepnął na uszko ukochanej. Potem pozwolił sobie zejść trochę niżej niż tylko w okolice szyi. Głaskał ją po brzuchu, tam ułożył swoje ręce na dłuższą chwilę. Cieszył się z tego, że są tutaj razem. Gorąca woda, przyciemnione światło, cisza, spokój i ukochana kobieta roztaczały wokół wyjątkowy nastrój. Podczas tych chwil mógł oderwać się myślami od swoich problemów, bez względu na to jakie one były - po prostu znikały na ten czas. Czuł się bardziej odprężony, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie po tym można powiedzieć przesłuchaniu. Poza tym wiedział, że nie może kobiecie sprawić przykrości swoim ponurym nastrojem, kiedy była dla niego takim wsparciem, otaczała go czułością i prawdopodobnie czuła się źle kiedy on czuł się źle.
Nellie w tym czasie rozmyślała o podobnych rzeczach, cieszyła się przede wszystkim tym, że znów są ze sobą blisko i zdołała przekonać mężczyznę do tej ich pierwszej wspólnej kąpieli. Czuła się przy nim komfortowo i bezpiecznie, kiedy męskie ramiona zamykały się wokół niej. To, że byli nadzy, co podczas kąpieli było czymś normalnym nie musiało mieć od razu podtekstu seksualnego, a zwyczajną kąpiel. Chociaż nie dało się ukryć, że wciąż odkrywali swoje ciała, nie wstydząc się wzajemnego dotyku. Tak właśnie dłonie Todd'a znalazły się na piersiach kobiety, gdzie zaczął wykonywać delikatny masaż. Pani Lovett odchyliła głowę do tyłu, opierając się na ramieniu mężczyzny przy czym jeszcze przymknęła powieki i westchnęła z przyjemności. Sweeney sam w jakiś sposób relaksował się przy tym masażu, w pewnych momentach mruczał i spoglądał kątem oka na błogi wyraz twarzy Nellie. Potem namydlił swoje ręce i dalej kontynuował tą czynność.
- Tylko mi tutaj nie zaśnij Kochanie.. Ale jednak muszę przyznać, że podoba mi się to Twoje zaciągnięcie mnie do wanny.. Widoki nie są najgorsze.. - Golibroda uśmiechnął się kącikiem ust, przeniósł swoje dłonie na biodra kobiety i czekał na reakcję, co do swoich słów.
- Nie są najgorsze..? Sweeetie.. wolałabym usłyszeć nieco inne określenie.. - Nellie zaraz obróciła się i znalazła nad ukochanym, patrząc na niego wyczekująco, jednak z jej ust nie schodził uśmiech i po chwili przygryzła wargę.
- Hmm.. zachwycające.. podniecające.. Tak lepiej? - Sweeney przybliżył swoją twarz do jej twarzy i namiętnie ucałował jej usta, przy czym jeszcze wplątał dłonie w częściowo już mokre włosy Nellie.
- Zdecydowanie.. - Pani Lovett wodziła dłońmi po jego ciele i choć większa jego część znajdowała się pod wodą, nie sprawiało to zbytnio żadnego problemu. Uwielbiała mieć skórę Sweeney'a pod swoimi palcami i czuć wszystkie jego reakcje tym spowodowane. W końcu posunęła się do dalszego kroku, choć i tak nie sądziła, że dojdzie tutaj do czegoś więcej. Wanna ze swoimi rozmiarami była wygodna, lecz do pewnego momentu, a oprócz tego oboje chyba byli zbytnio zmęczeni, by zdobyć się na powtórkę z poprzedniej nocy. Mimo to chciała swojemu partnerowi sprawić przyjemność, wiedziała że go to odpręży, ale i w pewnym sensie zaskoczy. Powiodła więc dłonią do niższych partii ciała Sweetie'go i ulokowała ją na jego przyrodzeniu. Mina golibrody była w tej chwili bezcenna, zresztą dokładnie tak jak się spodziewała. Myślał raczej, że jest to coś chwilowego i zaraz się zakończy, a tu Nellie zaczęła wykonywać powtarzające się ruchy od nasady do końca członka. Z początku powolnie, by dozować mu przyjemność. Todd odchylił swoją głowę do tyłu, a z jego ust wydawały się ciche jęki. Wtedy Nellie nieco zwolniła, aż na chwilę całkowicie przestała, by znów na nią popatrzył, a przede wszystkim patrzył jej w oczy podczas tego najprzyjemniejszego momentu, który coraz bardziej się zbliżał, ponieważ Sweeney był wyjątkowo wrażliwy na jej dotyk, a poza tym dawno tego nie doświadczył.
- Nellie, proszę.. - prawie błagalnym tonem zwrócił się do niej, by kontynuowała i tak też się stało. Tym razem ruchy były bardziej energiczne, bardziej się do tego przyłożyła i z własną przyjemnością obserwowała jak jej ukochany przeżywał błogość, do której osiągnięcia się przyczyniła. Sweetie wydał z siebie coś na wzór okrzyku pomieszanego z jękiem, a po chwili znalazł się tuż nad Nellie, która oparła się o drugi koniec wanny. Musnął ustami jej szyję, z której przy okazji ściągnął ozdobny płatek kwiatka i szepnął jej do ucha. - Dziękuję.. - Ujął w dłoń gąbkę, którą namydlił i przy jej pomocy dotykał, ale zarazem i mył niektóre obszary ciała kobiety. Pani Lovett była zaskoczona tym jaki delikatny może być w swoich gestach, kiedyś by się tego zupełnie nie spodziewała. Fach golibrody z pewnością wpływał też na te zdecydowane, lecz subtelne ruchy, to w jaki sposób potrafił obejść się z kobiecym ciałem. Podczas gdy tak obmywał jej ciało, obejmowała go wzrokiem, a jej głowie roiło się wręcz od myśli jakim Sweeney jest niesamowitym mężczyzną i jak bardzo darzy go miłością. Wreszcie przeszedł do mycia samego siebie, lecz i na to Nellie nie pozostała obojętna i również mu w tym pomogła, kiedy odnalazła drugą gąbkę.
Mogliby tam oczywiście spędzić więcej czasu, lecz chyba po wizycie gliniarzy marzyli o tym by znaleźć odpoczynek w śnie. Oprócz tego czekała ich jeszcze kolacja, a przynajmniej próba namówienia Todd'a do jedzenia. Kobieta miała nadzieję, że przeszedł mu chociaż trochę ten zły nastrój, zresztą musiał jeść wartościowe rzeczy, by do końca wydobrzeć.
Sweetie pomógł kobiecie wyjść z wanny, a kiedy sam z niej wyszedł wypuścił wodę i uprzątnął płatki do małego kosza jaki mieli tutaj w łazience. Pomagali sobie w wycieraniu ciał, a owinięci w ręczniki przytulili się do siebie, tak po prostu.
- Lepiej Ci, hm..? Masz może ochotę na coś konkretnego do jedzenia..? Może jeszcze zdążę coś przyrządzić nim pójdziemy spać.. Pamiętasz o zaleceniach lekarza Kochanie.. nie możesz brać samych leków, ale i jeść by być zdrowym.. - Nellie uniosła swoje spojrzenie na ukochanego, który owszem wyglądał już lepiej niż ponad godzinę temu, ale jeszcze nie wszystko było w porządku.
- Tak, tak.. Nie Nellie, musisz mi wybaczyć, ale już chyba pójdę na górę i się położę.. Wiem, ale jeśli odpuszczę sobie jedną kolację nic mi się nie stanie.. uwierz mi.. Chcę już po prostu zakończyć ten dzień.. Był bardzo miły, gdyby wyciąć to co niepotrzebne.. - Pogłaskał po plecach kobietę z nadzieją, że nie będzie miała mu tego za złe. Chciał i poniekąd zostać na chwilę sam ze swoimi myślami, wiedział że zyska chwilę czasu jeśli Pani Lovett zostanie w kuchni. Nellie widziała po nim, że sprawa jest stracona i nie ma sensu go przekonywać, ani robić wykładów o tym, że powinien zjeść jeszcze ten jeden posiłek. Domyśliła się też, że chciał chwilę pobyć sam i nie zamierzała mu w tym przeszkadzać. Każdy przecież potrzebował własnej przestrzeni. Wtuliła się jednak w niego jeszcze na chwilkę. - Kocham Cię.. Poczekam w łóżku..
Nellie przebrała się w swój nocny strój, zostawiła mężczyznę samego w łazience i w szlafroku udała się do swojego królestwa jakim była kuchnia. Podgrzała sobie mleko, a do niego dodała czekoladowe płatki i tak usiadła sobie sama w jadalni, by zjeść w wygodnych warunkach. W międzyczasie spoglądała jeszcze przez okno na przechodniów, czy przeglądała dzisiejszą gazetę. Trwało to nie dłużej niż 45 minut, ze względu na to, że niezbyt dobrze się czuła. Ból brzucha doskwierał coraz bardziej, dlatego ostatnią rzeczą, którą zrobiła przed pójściem spać było zażycie tabletki przeciwbólowej. Na górze zastała Sweeney'a, który zmęczony już usnął, choć przytulił ją kiedy weszła do łóżka i zgasiła lampkę.
(...)
Noc minęła spokojnie, tak samo zresztą jak ranek, podczas którego zjedli wspólne śniadanie i spędzili czas na rozmowie. Sweeney zdecydował się na spacer, by załatwić najpotrzebniejsze sprawy jak zapłata rachunków, zakup leków czy zakupy spożywcze. Zamierzał dziś też kupić kwiatki dla Nellie, jak i coś słodkiego na poprawę nastroju. Nie wyciągał jej na siłę z domu, ponieważ widział, że nie czuła się tego dnia dobrze, domyślił się że jest to dla niej właśnie ten specyficzny czas w miesiącu, kiedy cierpi i jednocześnie nie jest w najlepszym nastroju, chociaż stara się jak może nie wywoływać tym przykrości pomiędzy nimi. Golibroda jednak zawsze wolał się nieco odsunąć na ten czas, by przypadkiem nie oberwać, bo humory kobiet w trakcie tych kilku dni były nieokiełznane.
Pani Lovett zwyczajnie zasmuciła się, że to co działo się z jej ciałem co miesiąc wystąpiło i w tym miesiącu. Przyczyna była prosta i nie chodziło już tylko o to, że nie znosiła tych trudnych dni, a o to że łudziła się iż jej właściwie pierwsze zbliżenie z ukochanym zaowocowało czymś więcej niż tylko pogłębieniem więzi między nimi. Miała na myśli oczywiście dziecko, choć nawet nie była pewna skąd tak nagle w ostatnim czasie pojawiła się u niej chęć zostania mamą. Aktualne życie - bez malca obok wiązało się z mniejszymi obowiązkami, odpowiedzialnością i na pewno charakter jej związku ze Sweeney'em uległby zmianie w pewnym stopniu, nie mogliby pozwolić sobie na obecny luz.. A jednak podświadomie czuła, że zegar biologiczny tyka i jeszcze trochę, a będzie za późno na podjęcie tego poważnego kroku. Dlatego rozmowa, którą będzie musiała wkrótce podjąć ze Sweeney'em na pewno nie będzie zaliczała się do tych prostych. Poza tym nie chciała, by zrozumiał ją w ten sposób, że jest jej od początku potrzebny tylko do spłodzenia dziecka. Ze względu na delikatność tej sprawy musiała mu dać do zrozumienia o swoich uczuciach względem jego osoby, ale i jakoś nakierować na temat potomka. Przecież poza nim nie widziała świata i była zdecydowana co do chęci zestarzenia się z Todd'em, a tym bardziej posiadania malucha. Na wszystko oczywiście miała przyjść pora i nie zamierzała od razu wyjawiać mu swoich myśli, zwłaszcza kiedy była świadoma tego, że Sweeney najpierw musi zająć się sprawą Johanny i być spokojnym jeśli chodzi o Turpina, zanim podejmie się tego tematu. Nellie spojrzała z lekkim przygnębieniem na swoją sylwetkę w łazienkowym lustrze, a zwłaszcza w okolice brzucha, gdzie się dotknęła i cichutko westchnęła. Z tego zamyślenia wyrwał ją dzwonek do drzwi. Przez chwilę pomyślała, że Sweeney już wrócił i jakimś cudem nie mógł dostać się do środka, dlatego dzwonił, lecz gdy pojawiła się przy drzwiach ujrzała tam Johannę z Tommy'm i Isabel, jakby się zgrały, jednak spotkanie to było całkowicie dziełem przypadku. Pani Lovett może niezbyt miała dzisiaj ochotę na przyjmowanie gości, ale przecież nie mogła bezczelnie ich wyprosić. Johanna była nieco rozczarowana tym, że golibrody nie zastała w domu, lecz obecność pani domu i tak ją cieszyła, ponieważ bardzo przepadała za partnerką Todd'a. Miała zresztą jeszcze do niej sprawę związaną z salą weselną, no i tak Nellie musiała wydobyć z siebie trochę udawanego entuzjazmu. Przecież w głębi serca wiedziała, że ten ślub się nie odbędzie i było jej trochę głupio, kiedy znała więcej prawdy niż przyszła-niedoszła panna młoda, domyślała się jak bardzo zrani ją prawda o zdradach narzeczonego. Bella przyszła tak po prostu porozmawiać z przyjaciółką, właściwie wpadła z rewizytą i przyniosła nawet ciasto, by umilić te kobiece pogaduszki. Od wejścia zauważyła, że coś jest z Nellie nie tak i tylko przybiera przed nimi maskę zadowolonej, no ale widocznie nie chciała zwierzać się Johannie, a że akurat tak wyszło ich spotkanie to nie mogła niczego zrobić. Isabel mogła jedynie zostać tutaj dłużej i poczekać na moment aż młoda kobieta wyjdzie i piekarka się jej zwierzy.
Sweeney w tym czasie załatwił sprawy na poczcie, trochę mu się zeszło przez panujące tam kolejki. Kolejnym punktem jego małej wycieczki była apteka. Los chciał, że kierował się do niej akurat przez okolicę, w której Nellie przyłapała ostatnio Charlesa na zdradzie z jakąś bogatą damą, a raczej damą z bogatym mężem. Coś go tknęło i kiedy właśnie przechodził obok tego miejsca spojrzał na zegarek, było już lekko po południu, a więc czas dostawy win do sklepu. Z pozoru nie działo się na ulicy nic podejrzanego, ludzie zajmowali się swoją pracą, czasami ktoś przejeżdżał rowerem, czy dzieci grały w piłkę w swoich podwórkach. Todd'a zaciekawiła jednak kobieta stojąca przy galerii alkoholi i jakby na kogoś wyczekująca. Golibroda kupił od młodego chłopaka, który właśnie przechodził obok niego dzisiejszą gazetę i niby z zamiarem jej przeczytania udał się do sąsiedniej bramy w kamienicy. Oparł się plecami o jej ścianę, rozłożył dzisiejszą prasę i zajął się czytaniem, a tak naprawdę jego udawaniem. Miał stąd naprawdę dobry widok na damę i dostawczy wóz obok którego stała. Jednak Sweeney'a nie było z tamtej perspektywy widać. Długo to nie potrwało zanim ze sklepu z pustymi skrzynkami opatrzonymi nazwą jakiegoś producenta wyszedł Charlie. Wsadził je do wnętrza wozu, po czym rozejrzał się w jedną i drugą stronę i zbliżył do wyczekującej pani.
- Mmm.. witaj kochanie.. Wybacz, że tak długo kazałem ci czekać.. ale ten stary palant kazał mi jeszcze układać butelki dokładnie w rządkach.. A jak tam Winston..? Udało Ci się jakoś od niego wyrwać.. No nieważne.. chodź tutaj.. na co masz dzisiaj ochotę..? - Jednak Charles wcale nie czekał na jej odpowiedź, a prędko i zachłannie ją pocałował, lecz widać było, że dziś nie tylko na to miał ochotę. Prawie nachalnie dotykał jej ciała, ale kobiecie w najmniejszym stopniu to nie przeszkadzało.. nawet to, że znajdowali się w miejscu publicznym i za chwilę mogła ich za takie gesty ukarać policja. Składał pocałunki na jej szyi, czule obejmował ją w talii, a Sweeney miał wrażenie, że zaraz wciągnie ją do tego wozu i zacznie się tam dziać coś, przez co nie mógłby się już powstrzymać od interwencji. Zgniótł gazetę i wyrzucił ją gdzieś w bramie, choć nie powinien tak robić, ale było mu już wszystko jedno. Wszedł w niego prawie morderczy nastrój i szybko ulotnił się z tego miejsca, nie chcąc wiedzieć co tam się wydarzy dalej. Gdyby mógł już dzisiaj odwdzięczyłby się Charlesowi za takie traktowanie Johanny, lecz ona sama musiała przyłapać narzeczonego na zdradzie, bo inaczej nikt by Todd'owi nie uwierzył. Poza tym jego misją było poznanie też innych ścieżek tego łajdaka i musiał pozostać przez pewien czas niezauważony. Przechodził ulicami jakby w amoku aż wreszcie natknął się na zakład Satan'a podczas gdy jego właściciel stał w uchylonych drzwiach, palił papierosa i wyraźnie zaniepokoił się wściekłym wyrazem twarzy byłego pracownika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie

Nazywam się Sweeney Todd, opisuję swoją historię życia, ze współudziałem Pani Nellie Lovett, która towarzyszy mi przez ten cały czas. Są między nami wzloty i upadki. Lecz mimo to oboje wiemy, że gdyby kogoś z nas nagle zabrakło, nie czulibyśmy tego co czujemy, gdy jesteśmy we dwoje. Niekoniecznie czasem może gdzieś obok, lecz tak mentalnie, w umyślę, wiem to i czuję to. Mamy nadzieję, że chętnie tu będziecie zaglądać i zaglądacie, by nam towarzyszyć w tej naszej dość zawiłej podróży życia.